Oficjalne wyjazdy do Katynia
Od roku 1989, kiedy Polska odzyskała niezależność polityczną, a Związek Radziecki chylił się ku rozpadowi, o Zbrodni Katyńskiej zaczęto mówić oficjalnie. Do Katynia wyjeżdżały pierwsze pielgrzymki. Rodziny zamordowanych po raz pierwszy mogły odwiedzić miejsce pogrzebania swego męża czy ojca, zapalić znicz. Wówczas na tablicy przy dołach śmierci polskich oficerów widniał napis: OFIAROM FASZYZMU OFICEROM POLSKIM ROZSTRZELANYM PRZEZ HITLEROWCÓW W 1941 ROKU. W pierwszych dniach kwietnia 1990 władze radzieckie usunęły kłamliwy napis, zastępując go nowym epitafium: OFICEROM POLSKIM ZAMORDOWANYM W KATYNIU W 1940 ROKU.
Po oświadczeniu prezydenta ZSRR o odpowiedzialności NKWD za Zbrodnię Katyńską, a w następstwie sukcesywnym przekazywaniu Polsce dokumentów katyńskich, Polska i Związek Radziecki rozpoczęły współpracę. Dotyczyła ona wyjaśniania sprawy Zbrodni Katyńskiej, a także możliwości budowania na wschodzie Polskich Cmentarzy Wojennych. Pokonywane były wszystkie trudności natury politycznej, technicznej i finansowej, a było ich tak wiele. Polski rząd, w imieniu którego prace nadzorował sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik oraz Federacja Rodzin Katyńskich reprezentowana przez prezesa Włodzimierza Dusiewicza, a także Rodziny Katyńskie realizowały to ogromnie trudne wyzwanie.
Uzyskanie zgody strony rosyjskiej i ukraińskiej na budowę cmentarzy, konkursy na projekt cmentarzy i wykonawców poprzedzone ekshumacją szczątków oraz budowa cmentarzy trwały kilka lat.
Pierwsza uroczystość w Katyniu
Po zakończeniu prac ekshumacyjnych nastąpiło pierwsze wydarzenie związane z budową Polskiego Cmentarza Wojennego w Katyniu. W dniu 4 czerwca 1995 roku odbyła się tu uroczystość wmurowania aktu erekcyjnego i kamienia węgielnego. Była to uroczystość szczególnie podniosła. Udział w niej wziął prezydent Lech Wałęsa, ks. kardynał Józef Glemp, przedstawiciele władz Polski i Rosji oraz liczne grupy Rodzin Katyńskich z całego kraju, Anglii, Stanów Zjednoczonych i Kanady. Wmurowania kamienia węgielnego, pobłogosławionego wcześniej przez Ojca Świętego Jana Pawła II, dokonał prezydent Lech Wałęsa. Z lubelskiej Rodziny Katyńskiej udział w uroczystości udział wzięło 8 osób.
Wydarzenie to zapowiadało realizację naszych oczekiwań. Mieliśmy nadzieję, że wkrótce uczestniczyć będziemy w otwarciu cmentarza, gdzie nasi Bliscy zostaną upamiętnieni i spoczną w poświęconej ziemi.
Nieprzewidziane spory w trakcie budowy cmentarzy
W roku 1997, kiedy w Katyniu, Miednoje i Charkowie zakończone zostały ekshumacje, a w Katyniu dokonano już wmurowania kamienia węgielnego, docierały do nas niepokojące wiadomości. Sprawa dotyczyła sprowadzenia spoczywających tam szczątków naszych Bliskich do Polski. Z takim wnioskiem występowała niewielka grupka osób skupiona w Fundacji Wdowi Grosz. Były to głosy pojedyncze, ale bardzo dobitne, bezpodstawnie powołujące się na opinie społeczności katyńskiej.
Grupa ta uzurpowała sobie prawo do reprezentacji całego środowiska katyńskiego. Ich wystąpienia do polskich władz nagłaśniane były przez media i często znajdowały ich poparcie. Między Federacją Rodzin Katyńskich a Fundacją trwał w tej sprawie spór. Niezłomni z Fundacji, najczęściej trzy-cztery osoby, wypowiadający się wbrew woli i przekonaniom ogromnej większości członków Federacji Rodzin Katyńskich, coraz częściej publikowali swoje opinie w warszawskiej prasie, a najczęściej w „Życiu” i „Faktach”. Posługiwali się przy tym bardzo nośną ideą, że nasi mężowie i ojcowie w ostatnich listach wyrażali wolę powrotu do kraju. Tak, to prawda, ale chcieli wrócić żywi. Tak jak ci spod Monte Cassino i Tobruku i wszyscy rozsiani na cmentarzach całego świata.
Fundacja zebrała 2 tysiące podpisów popierających sprowadzenie szczątków do Polski. Były to jednak podpisy osób przypadkowych, np. wychodzących z mszy świętej w kościele św. Krzyża w Warszawie. Tam rozdawano oświadczenia, a niezorientowani wierni podpisywali, wierząc, że przysługują się słusznej sprawie. Wdowi Grosz otrzymał poparcie Polonii amerykańskiej, która zadeklarowała także wsparcie finansowe na budowę cmentarzy katyńskich w Polsce.
Pomijając aspekt moralny sprawy, sprowadzenie szczątków naszych Bliskich do kraju nie byłoby możliwe z technicznego punktu widzenia. Katyń to w 1943 roku niemiecka ekshumacja do bratnich mogił, a później komisja Burdenki. Miednoje to kilkadziesiąt mogił w podmokłym, ilastym terenie, gdzie nie ma możliwości oddzielenia sklejonych szczątków od gruntu. Charków to szczątki zmielone i wymieszane świdrami geologicznymi, zbiorowe mogiły Polaków, Ukraińców i Rosjan. Nikt nie potrafi powiedzieć, ile tysięcy metrów sześciennych ziemi przesiąkniętej krwią naszych Bliskich należałoby przewieźć do Ojczyzny.
Wobec licznych starań i publikacji członków Fundacji Wdowi Grosz, Rodziny Katyńskie zaczęły energicznie protestować przeciw temu pomysłowi. Na zjazdach Federacji Rodzin Katyńskich kilkakrotnie podejmowano uchwały, w których jasno wyrażana była wola budowania cmentarzy w miejscu Ich spoczynku. Rodziny Katyńskie w całej Polsce pisały pisma, protesty.
Stowarzyszenie Rodzina Katyńska Lublin w uzgodnieniu z Federacją Rodzin Katyńskich również napisała kilka pism. Pisaliśmy do władz centralnych o braku zgody społeczności katyńskiej na sprowadzenie do Polski szczątków naszych Bliskich, słaliśmy protesty do redakcji gazet, które zamieszczały artykuły Fundacji Wdowi Grosz sprzeczne z opinią całej społeczności katyńskiej.
Po czasie starania Fundacji Wdowi Grosz ustały z zaznaczeniem, że sprawa sprowadzenia szczątków ofiar Katynia do Polski nie została zamknięta.
Zakończenie budowy Polskich Cmentarzy Wojennych na Wschodzie
Nadszedł długo oczekiwany rok 2000, kiedy to planowane były uroczystości otwarcia Polskich Cmentarzy na Wschodzie. Do wyjazdów przygotowywaliśmy się bardzo starannie. Przed każdym wyjazdem organizowane były spotkania osób wyjeżdżających, ustalając chorążych pocztów sztandarowych, przygotowania symboli organizacyjnych, zakupu wiązanek kwiatów i zniczy czy organizację dojazdu do Warszawy, skąd zaplanowano wyjazd do Katynia.
Pierwsza uroczystość 17 czerwca 2000 to otwarcie Cmentarza Ofiar Totalitaryzmu w Charkowie. Po kilkakrotnym przesuwaniu terminu otwarcie Polskiego Cmentarza w Katyniu ustalono na 28 lipca 2000, w Miednoje 2 września 2000.
W uroczystości poświęcenia i otwarcia Polskiego Cmentarza Wojennego w Katyniu ze Stowarzyszenia Rodzina Katyńska Lublin udział wzięli: Anna Błażejewska-Bąbol, Marek Biernacki, Krystyna Fijałkowska, Franciszek Frączkiewicz, Elżbieta Kaustch, Adam Kautsch, Danuta Lipińska, Danuta Malon, Bożena Niedzielska, Teresa Piaseczyńska, Barbara Rumik, Stanisław Siudak, Krystyna Skalska, Regina Ślusarska, Zbigniew Strzałkowski, Barbara Zwolińska, Irena Żebrowska, Stefania Żurawiecka oraz ks. kan. Józef Kruk. W poczcie sztandarowym chorążymi zamiennie byli: Krystyna Fijałkowska, Krystyna Skalska, Marek Biernacki, Adam Kautsch, Stanisław Siudak, Zbigniew Strzałkowski.
Lublin – Warszawa – Brześć – Smoleńsk
Z Lublina do Warszawy członkowie Rodziny Katyńskiej wyjechali 27 lipca 2000 o godz. 3.00. Po dotarciu na Dworzec Gdański w Warszawie sztab wyjazdu wręczył wszystkim wyjeżdżającym przygotowane wcześniej informacje o przebiegu podróży i uroczystości, a także identyfikatory, numer miejsca w wagonie, a później w smoleńskim autokarze. Wsiedliśmy do pociągu II klasy, gdzie ścieśnieni po 8 osób jechaliśmy do Brześcia.
Podczas kilkugodzinnej jazdy do Brześcia bardzo troskliwie opiekowali się nami żołnierze z krakowskiej jednostki wojskowej. Na wyjazd do Katynia wytypowani zostali przez swych przełożonych w nagrodę za wzorową służbę wojskową. Ci młodzi chłopcy w polskich mundurach niewiele jednak wiedzieli o Katyniu, nie znali tej historii, ale z zainteresowaniem słuchali naszych przekazów.
Dłuższa rozmowa trwała natomiast z jednym z żołnierzy. Był bardzo zadowolony z wytypowania go przez dowódcę na wyjazd do Katynia, bo o tej zbrodni opowiadał mu jego ojciec. Chciał bardzo zobaczyć Katyń – miejsce niemieckiej zbrodni. Od ojca dowiedział się, że w czasie II wojny światowej Niemcy napadły na Związek Radziecki i, okupując te tereny, wymordowali przebywających w Katyniu polskich oficerów. Żołnierz był bardzo zdziwiony, zaskoczony przekazaną mu przez nas prawdziwą historią. Nie mógł zrozumieć powodu fałszowania tej historii. Wykonując swoje obowiązki wobec pielgrzymów w całym wagonie, kilkakrotnie wracał do naszego przedziału i ponownie podejmował ten temat.
Przekazaliśmy tym młodym chłopcom służącym w Wojsku Polskim prawdziwą historię mordu katyńskiego, a dla utrwalenia tej wiedzy dostali także broszurki i foldery o dokonanej w 1940 roku sowieckiej zbrodni.
Późnym wieczorem dojechaliśmy do Brześcia. Tutaj po czasie zamieszania w związku z oczekiwaniem na mającą się odbyć kontrolę graniczną, a następnie po interwencji zrezygnowania z niej, przesiedliśmy się do pociągu rosyjskiego jadącego do Smoleńska. Tak rozpoczął się kolejny etap podróży.
Pociąg rosyjski składał się z wagonów sypialnych. Przedziały wygodne, czteroosobowe. Zajęcie przydzielonych nam wcześniej miejsc odbyło się bardzo sprawnie i każdy z nas zmęczony już kilkugodzinną podróżą położył się i pogrążył we własnych myślach. Po czasie jednak rozpoczęliśmy rozmowy. Mimo późnej pory i zmęczenia, padła propozycja modlitwy. Pod przewodnictwem naszego księdza kan. Józefa Kruka, ścieśnieni wszyscy z naszej grupy w jednym przedziale, odmówiliśmy różaniec i cichutko ze względu na późną porę i może śpiących już w sąsiednich przedziałach, odśpiewaliśmy Wszystkie nasze dzienne sprawy. Wspólnie z nami na korytarzu przy naszym przedziale modliło się także wiele osób z innych Rodzin Katyńskich.
Rano o godzinie 8 pociąg dojechał do stacji Smoleńsk. Tutaj, gdzie z pomocą żołnierzy wysiadaliśmy na dworcu z pociągu, usłyszeliśmy nasze polskie melodie. To Orkiestra Reprezentacyjna Wojska Polskiego powitała nas polskimi melodiami patriotycznymi. Było to dla nas wielkie wzruszające przeżycie, a melodia Pierwsza Brygada wyciskała z oczu łzy… Staliśmy jak niemi, wsłuchując się w tak bliskie naszym sercom melodie. Będący również na peronie Rosjanie dopytywali o to wydarzenie. Po usłyszeniu jednak słowa KATYŃ oddalali się …
Przed smoleńskim dworcem czekały na nas autobusy. Zajęcie miejsc w ponumerowanych autokarach nastąpiło sprawnie, zgodnie z otrzymanym w Warszawie przydziałem. Przejazd do oddalonego kilkanaście kilometrów Katynia minął szybko. Podczas naszego przejazdu ruch samochodowy na całej trasie został wstrzymany, a kolumnę naszych autobusów pilotowało wojsko rosyjskie. Tę trasę przebyliśmy z mocno bijącym sercem, bo już za chwilę mieliśmy wysiąść z autobusu i swoje kroki skierować tam, gdzie spoczywają nasi Najbliżsi. Stąpać po ziemi nasiąkniętej ich krwią, ziemi tak dalekiej i obcej, a jednocześnie tak nam bliskiej…
Katyński cmentarz
Wysiedliśmy z autokarów. Na pierwszym planie zobaczyliśmy budowlę, gdzie pośrodku dwóch jej skrzydeł znajduje się wejście do katyńskiej nekropolii. Na czołowej ścianie duża tablica informacyjna z napisem MEMORIAŁ KATYŃ. Ci, co kiedyś tutaj byli, z trudem rozpoznali to odmienione miejsce, a pozostali patrzyli na tę budowlę z podziwem. Całą naszą lubelską grupą zrobiliśmy tu pamiątkowe zdjęcie.
Po przejściu przez oszklony łącznik budynków z poczekalniami, biurem informacyjnym i punktami telefonicznymi, droga prowadzi do usytuowanych obok cmentarzy polskiego i rosyjskiego. Kroki swoje skierowaliśmy w kierunku, gdzie z granitowej kostki brukowej w kontrastowym kolorze ułożony jest napis POLSKI CMENTARZ WOJENNY KATYŃ. Minęliśmy żeliwną bramkę wieńczącą ogrodzenie i doszliśmy do miejsca spoczynku naszych Bliskich.
Tutaj ujrzeliśmy tak jak przed laty sześć mogił zbiorowych i dwie generalskie, ołtarz, a za nim dwie żeliwne kilkumetrowej wysokości i szerokości tablice, na których odlane zostały w kolejności alfabetycznej nazwiska zamordowanych tu polskich oficerów. Za ołtarzem nisza, a w niej wielki dzwon, na którego czaszy widnieją słowa BOGURODZICY i nazwa KATYŃ.
Całą część cmentarną okala mur, na którym znajduje się 4421 indywidualnych tabliczek żeliwnych z nazwiskami naszych Najbliższych. Wszystkie elementy cmentarne w kolorze rdzawym, kojarzące się z zakrzepłą krwią, kontrastujące z tłem zielonej ściany drzew wyrośniętych na Ich szczątkach. Ten widok pozostał w naszej pamięci na zawsze…
Każdy z nas oddalił się, aby odnaleźć tabliczkę inskrypcyjną swojego męża czy ojca. Znajduje się na niej: stopień wojskowy, imię i nazwisko, data i miejsce urodzenia, zawód, jednostka wojskowa. Na wszystkich tabliczkach ostatnia pozycja to rok śmierci 1940. Chociaż Ich szczątki znajdują się gdzieś kilkadziesiąt metrów dalej, tę tabliczkę każdy z nas uważa jako grób, którą może ogarnąć ramionami, wcisnąć przy niej przywieziony z Polski kwiatek. To w tym miejscu można uklęknąć, zapalić znicz i zagłębić się w gorącej modlitwie.
Uroczystość otwarcia Polskiego Cmentarza Wojennego w Katyniu
Do Katynia na uroczystość poświęcenia i otwarcia Polskiego Cmentarza Wojennego w Katyniu przybyli: premier Jerzy Buzek, wicepremier Rosji Wiktor Christienko, b. prezydent na uchodźctwie Ryszard Kaczorowski, polscy parlamentarzyści: Alicja Grześkowiak, Maciej Płażyński, Izabela Jaruga-Nowacka i wielu innych przedstawicieli władz. Obecna też była Orkiestra Reprezentacyjna Wojska Polskiego. Wśród duchownych uczestnikami byli: ks. prymas Józef Glemp, biskup polowy WP ks. Sławoj Leszek Głódź, ks. prałat Zdzisław Peszkowski, duchowni wyznania protestanckiego, muzułmańskiego, rabin i ks. płk z ordynariatu prawosławnego oraz przybyli kapelani Rodzin Katyńskich, w tym z Lublina ks. kan. Józef Kruk. Oprócz władz oficjalnych w uroczystości uczestniczyły setki osób, członków Rodzin Katyńskich z Polski i innych krajów, których bliscy zamordowani zostali w Katyniu, a także przedstawiciele różnych instytucji, organizacji, stowarzyszeń, związków.
Na cmentarz przybyła też grupa Rosjan. Wzruszającym był fakt wręczania nam przez zwykłych mieszkańców Rosji małej, wyrwanej z zeszytu karteczki z napisem: POLACY PRZEPRASZAMY. Rosjanie zwrócili też uwagę: „Wasi są upamiętnieni, a na naszym cmentarzu nawet nie ma nazwisk”.
Rozpoczęto uroczystości. Najbliżsi zamordowanych tu przez NKWD polskich oficerów czekali na ten dzień 60 lat… Orkiestra Reprezentacyjna Wojska Polskiego odegrała hymn Polski. Nastąpiły przemówienia. Jako pierwszy głos zabrał premier Jerzy Buzek, a następnie wicepremier Rosji Wiktor Christienko, min. Andrzej Przewoźnik i inni. Po kilku wystąpieniach następnym punktem uroczystości był odczytany przez płk. WP Apel Pamięci, a po nim salwa honorowa. Nastąpiło składanie kwiatów. Na grobach, przy tablicach epitafijnych i miejscach rozstrzelań delegacje złożyły setki wiązanek kwiatów, zapaliły tysiące zniczy…
Po części patriotycznej uroczystości odprawiona została msza święta. Koncelebrował ją ks. prymas Józef Glemp z udziałem obecnych duchownych wszystkich wyznań. Wygłoszone piękne wzruszające kazanie nawiązujące do tych, których Bóg powołał do siebie i którym tutaj, w tym miejscu w tak okrutny sposób odebrano życie. To kazanie wzbudziło w nas wspomnienia, refleksje… Modliliśmy się za pomordowanych, o ich wieczną szczęśliwość w niebie. Msza z rozbudowaną liturgią, wzbogacona śpiewem wiernych i melodiami w wykonaniu Orkiestry WP była bardzo uroczysta. Na zakończenie wierni wraz z Orkiestrą odśpiewali My chcemy Boga… W pewnym momencie odezwał się dzwon. Wysłuchaliśmy wydobywający się spod ziemi jego głośny ton, który spowodował wśród obecnych ogromne wzruszenie. To jakby Oni mocnym dźwięcznym tonem przypominali o swojej tutaj obecności. Ten dzwon to symbol prawdy, której nie dało się zasypać ziemią, po latach wyszła na jaw i żyje…
Nastąpił akt poświęcenia Lasu Katyńskiego. Długo trwała ta wzruszająca ceremonia. Ksiądz Prymas, a także wierni przemieszczali do wszystkich tych świętych dla nas miejsc. Nastąpiło poświęcenia całej nekropolii, każdego skrawka tej ciężkiej od Ich krwi Lasu. Ks. Prymas poświęcił masowe groby zamordowanych oficerów i dwa groby generalskie, miejsca, gdzie odbywały się rozstrzeliwania oraz tabliczki inskrypcyjne. Tej ceremonii towarzyszyła modlitwa i śpiew tysięcy uczestników uroczystości. Łopotały polskie sztandary, górowały nad nami umieszczone na drzewcach polskie orły. Serca nasze ściskał żal, a łzy cisnęły się do oczu.
Uroczystości dobiegały końca. Na zakończenie ze wzruszeniem wysłuchaliśmy jeszcze melodii Śpij, kolego… i Pierwsza Brygada, którymi Orkiestra Reprezentacyjna WP pożegnała spoczywających tu w katyńskiej ziemi naszych Bliskich.
Korzystając jeszcze z chwili czasu, każdy po raz wtóry odszukał tabliczkę z nazwiskiem bliskim sercu, aby jeszcze raz być blisko niej, chociaż jeszcze raz popatrzeć, dotknąć ręką. Tak trudno było stąd odejść. Chcieliśmy być tutaj jak najdłużej. W głowach kłębiły się myśli o Ich życiu i tragicznej śmierci i czy dobry Bóg pozwoli nam tu jeszcze kiedyś przyjechać.
Nagle ktoś ponownie rozkołysał dzwon. Jego serce zaczęło wydawać dźwięki wyciskające łzy wzruszenia. Płakali chyba wszyscy. Te tony wydobywające się z podziemnej niszy to jakby Ich żałosne tony żegnające nas. Pozostaliśmy w miejscach, gdzie zastał nas bijący dzwon, i staliśmy tak nieruchomi do jego ostatniego tonu. Ach, jak ciężko było stąd odchodzić…
Wyjazd z Katynia
Przed cmentarzem czekały autobusy, które odwiozły nas na dworzec kolejowy w Smoleńsku. Pełni przeżyć zajęliśmy swoje miejsca w przedziałach. Jechaliśmy do Brześcia. Początkowo panowało wśród nas milczenie, każdy na swój sposób przeżywał to wielkie wydarzenie. Po pewnym czasie rozgorzała dyskusja, wymiana poglądów. Zbliżała się noc. Zmęczeni przeżyciami, ale i długotrwałą podróżą, postanowiliśmy udać się na spoczynek. Wcześniej jednak postanowiliśmy pomodlić się. Pod przewodnictwem naszego księdza, znów skupieni w jednym przedziale modliliśmy się za naszych Bliskich, dziękowaliśmy Bogu za cmentarz, na który czekaliśmy 60 lat.
Następnego dnia rano dojechaliśmy do Brześcia. Czekały nas jeszcze dwie przesiadki. Kolejny etap podróży to Warszawa, Lublin. Szczęśliwi, pełni wrażeń do Lublina dotarliśmy rano 29 lipca 2000.
Rodzinne spotkanie
Po kilku dniach, czując wewnętrzną potrzebę podzielenia się jeszcze raz wrażeniami z tej wzruszającej katyńskiej uroczystości, postanowiliśmy wrócić do niej wspomnieniami. Cała nasza kilkunastoosobowa grupa lubelskiej Rodziny Katyńskiej, która uczestniczyła w ceremonii poświęcenia Polskiego Cmentarza Wojennego w Katyniu, postanowiła jeszcze raz podzielić się swoimi przeżyciami. Spotkaliśmy się w siedzibie naszego Stowarzyszenia. Zorganizowaliśmy skromny poczęstunek – ciastka, herbata, lampka wina, i w tej rodzinnej atmosferze długo rozmawialiśmy na temat przeżytych doznań.
Podkreślaliśmy kilkakrotnie, że jesteśmy naprawdę szczęśliwi, że doczekaliśmy wybudowania cmentarza i nasi Bliscy spoczywają nie w bezimiennych dołach śmierci, lecz w poświęconej ziemi. Pragnęliśmy też, aby jeszcze kiedyś pojechać do Katynia, zapalić znicz przy Ich tabliczce, pomodlić się …
Uroczystości katyńskie w mediach
Wielkie oburzenie wśród polskiego społeczeństwa, a szczególnie społeczności katyńskiej, wzbudził fakt braku przeprowadzenia przez Telewizję Polską bezpośredniej transmisji z uroczystości w Katyniu, tym bardziej, że były to uroczystości centralne. Wiele osób – wdowy, rodzeństwo, a nawet dzieci zamordowanych z uwagi na stan zdrowia, zawansowany wiek czy ograniczoną ilość miejsc nie mogła udać się w tę podróż i to oni najbardziej oczekiwali na bezpośredni przekaz uroczystości. Ich wielkim pragnieniem było przeżywanie tego wielkiego wydarzenia razem z jego uczestnikami. Urywkowa emisja uroczystości zainteresowanych nie zadawalała. W związku z tym Federacja Rodzin Katyńskich złożyła do zarządu TVP protest, oskarżając Telewizję o manipulację polityczną.
Celem wyjaśnienia stawianych zarzutów, prezes TVP Robert Kwiatkowski zaprosił na rozmowę przedstawicieli Federacji Rodzin Katyńskich. Brak możliwości bezpośredniej transmisji uzasadniał faktem, że termin uroczystości w Katyniu był wielokrotnie przesuwany, a ustalenie ostatecznej daty na 9 dni przed terminem okazało się dla TVP nie wystarczające. Dla zapewnienia przekazu satelitarnego, dokonania formalności celnych, ubezpieczeniowych i innych wymagany jest termin dłuższy. Te fakty FRK przyjęła do wiadomości.
Stwierdziliśmy również, że media lubelskie bardzo powściągliwie informowały o uroczystościach katyńskich. Zwróciliśmy jednak uwagę na tytuł jednego z artykułów w lubelskiej prasie, który brzmiał: Katyńska pielgrzymka. Polacy mają cmentarze, Rosjanie miejsce do zarabiania na przyjezdnych? Opisana tu była charakterystyka porównawcza cmentarza sprzed kilku lat i obecnie. Czytaliśmy o zadbanych ścieżkach, kładkach, usytuowaniu mogił oraz o zachowaniu się tu przyjezdnych rodzin.
W artykule znalazło się stwierdzenie że na miejscu stworzono doskonałą możliwość do zarabiania pieniędzy. Strona rosyjska przygotowała miejsce o charakterze turystycznym. Można dojechać asfaltową drogą. Jest parking na kilkadziesiąt autobusów. Tuż obok stragany, na których można kupić wszystko, łącznie z alkoholem.
My tego nie zauważyliśmy, nasz cel wizyty był inny…
Danuta Malon, Rodzina Katyńska w Lublinie
Pierwodruk: „Rodowód Rodzin Katyńskich. Biuletyn Federacji Rodzin Katyńskich” 2025
Uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod Polski Cmentarz Wojenny w Katyniu (4 czerwca 1995)
Orkiestra Reprezentacyjna Wojska Polskiego przed budynkiem dworca w Smoleńsku (28 lipca 2000)
Członkowie Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Lublinie przed wejściem na memoriał w Katyniu (28 lipca 2000)
Poczty sztandarowe przy bratniej mogile (28 lipca 2000)
Składanie kwiatów na jednej z bratnich mogił (28 lipca 2000)
Na dworcu w Smoleńsku (28 lipca 2000)
Członkowie Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Lublinie przed wejściem na memoriał w Katyniu (28 lipca 2000)
Wejście na Polski Cmentarz Wojenny (28 lipca 2000)
Członkowie Rodziny Katyńskiej w Lublinie w oczekiwaniu na uroczystości (28 lipca 2000)
Danuta Malon przy tabliczce Ojca, Mariana Miżołębskiego (28 lipca 2000)









