W roku 1995 położono kamień węgielny pod budowę cmentarzy polskich oficerów zarówno w Katyniu, jak i w Miednoje, a w Charkowie planowano lokalizację kamienia węgielnego w roku 1996. Z powodu niezakończenia prac ekshumacyjnych i ze względu na ich bardzo skomplikowany charakter zmieniono termin. Już w sierpniu 1996 Rodziny Katyńskie wiedziały, że w tym roku nie odbędzie się zaplanowana uroczystość położenia kamienia węgielnego, połączona z pielgrzymką organizowaną przez wojsko, podobnie jak to miało miejsce w Katyniu.
W zaistniałej sytuacji Rada i Zarząd Federacji Rodzin Katyńskich, przy współpracy Łódzkiej Rodziny Katyńskiej, zdecydowały się zorganizować pielgrzymkę autokarową do Starobielska i Charkowa na uroczystość związaną z zakończeniem prac ekshumacyjnych. Zorganizowaniem wyprawy zajęło się Biuro Turystyczne „Wilejka” z Łodzi, którego kierownictwo podeszło do sprawy z niespotykaną życzliwością, a jak się później okazało organizacja pielgrzymki była wspaniała.
W sobotę 7 września 1996 wyruszyły dwa autokary, jeden z Łodzi, a drugi z Warszawy, aby po kilku godzinach jazdy spotkać się w Chełmie i wspólnie przekroczyć granicę w Dorohusku. Pierwszy etap pielgrzymki prowadził przez Kowel do Łucka, dokąd dotarliśmy w późnych godzinach wieczornych. Poszliśmy na krótki spacer po mieście, obejrzeliśmy zamek, wzięliśmy udział we mszy świętej, odprawionej specjalnie dla nas przez proboszcza Katedry. Podeszliśmy również pod miejscowe więzienie, w którym zamordowano wielu Polaków; ich szczątki znajdują się pod wyasfaltowanym placem.
Po spędzeniu nocy w hotelu wyjechaliśmy przez Równe, Nowogród Wołyński, Żytomierz do Kijowa. Podczas krótkiego pobytu w Równem zostaliśmy serdecznie przywitani w kościele katolickim przez polskiego księdza proboszcza. Późnym wieczorem przybyliśmy do Kijowa i tutaj po spotkaniu w kościele katolickim odbyliśmy spacer po reprezentacyjnej ulicy miasta – Kreszczatiku.
Rano wyruszyliśmy, aby pokonać najdłuższy odcinek trasy z Kijowa do Charkowa, a po przenocowaniu w Charkowie wyjechaliśmy do Starobielska, gdzie zwiedzanie rozpoczęliśmy od pobytu na cmentarzu oficerów, którzy w obozie zmarli śmiercią naturalną. Przepięknie położony i zadbany cmentarz zrobił na nas bardzo pozytywne wrażenie.
W Starobielsku spotkaliśmy się z sekretarzem generalnym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzejem Przewoźnikiem, z konsulem polskim w Charkowie i merem miasta Starobielska. Dzięki tym osobom otrzymaliśmy zezwolenie od przełożonej tamtejszych sióstr zakonnych, umożliwiające wejście na tereny klasztorne, gdzie przed laty byli przetrzymywani polscy oficerowie. Z ogromnym wzruszeniem oglądaliśmy zabudowania klasztorne, składaliśmy kwiaty i paliliśmy świece na schodach cerkwi; dawniej właśnie z tego miejsca nasi najbliżsi byli odprawiani w ostatnią ich drogę do więzienia w Charkowie.
Czas podróży autokarem do Starobielska wypełniło nam słuchanie prelekcji wygłoszonej przez członków ekipy ekshumacyjnej: mgr. Mieczysława Górę i dr Ewę Gruner-Żanoch. Poznaliśmy w wielkim skrócie wyniki ciężkiej pracy ekipy, pracy prowadzonej w trudnych warunkach bytowania. Kolejny dzień pielgrzymki rozpoczęliśmy od pobytu na cmentarzu w Piatichatkach, a następnie po kilkugodzinnym spotkaniu z całą ekipą ekshumacyjną i sekretarzem generalnym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzejem Przewoźnikiem, uczestniczyliśmy we mszy świętej, celebrowanej przez ks. pułkownika Dłubacza. Na mszy obecni byli przedstawiciele władz z Charkowa, polskiego konsulatu oraz generałowie: Zdzisław Graczyk z Warszawy i Mieczysław Karus z Krakowa. Po oficjalnych uroczystościach każdy z pielgrzymów miał dużo czasu na indywidualną modlitwę, przemyślenia i rozmowy oraz na lepsze poznanie terenu cmentarza. Obecny na uroczystości gen. Mieczysław Karus – zastępca dowódcy Krakowskiego Okręgu Wojskowego – zapewnił, że w roku 1997 wojsko zorganizuje dla Rodzin Katyńskich oficjalną pielgrzymkę na uroczystość położenia kamienia węgielnego pod budowę cmentarza wojskowego w Charkowie.
Po powrocie do Charkowa obejrzeliśmy z zewnątrz gmach byłego NKWD i bramę, przez którą niegdyś dowożono polskich oficerów do wewnętrznego więzienia. Przepełnieni wrażeniami, po nocy spędzonej w hotelu, kolejny dzień rozpoczęliśmy od pobytu na cmentarzu w Piatichatkach, by po kilku godzinach ruszyć w powrotną drogę do Kijowa. W Kijowie zdążyliśmy jeszcze obejrzeć Peczorską Ławrę, a później poprzez Żytomierz udaliśmy się na południe, aby zobaczyć Kamieniec Podolski i Chocim. Wielkie wrażenie zrobiła na pielgrzymach katedra w Kamieńcu oraz twierdze w Kamieńcu i Chocimiu.
W Trembowli byliśmy wszyscy świadkami śmierci jednej z uczestniczek pielgrzymki, pani Marii Śliwińskiej z Warszawskiej Rodziny Katyńskiej, której mimo wysiłków nie uratowała pomoc miejscowego szpitala.
Przez następne dwa dni zwiedzaliśmy okolice i zabytki Lwowa, szczególnie w pamięci utkwił nam pobyt na Cmentarzu Łyczakowskim i Orląt Lwowskich. Dzięki sympatycznej parze przewodników mogliśmy między innymi zobaczyć słynne lwowskie więzienia: Brygidki, Zamarstynów oraz więzienie na ul. Pełczyńskiej. Ostatnim etapem była podróż ze Lwowa do miejsca granicznego w Hrebennem. Po drodze zatrzymaliśmy się na krótko, by zwiedzić zabytkowe kościoły w Żółkwi.
Nasz wyjazd nie byłby tak udany, gdyby nie ogromny wkład pracy ze strony Kasi i Janusza Lange z Łódzkiej Rodziny Katyńskiej, poniesiony przy organizacji pielgrzymki.
Zbigniew Siekański, Rodzina Katyńska w Krakowie
Pierwodruk: „Rodowód Rodzin Katyńskich. Biuletyn Federacji Rodzin Katyńskich” 2016–2017