Maria Rubas, Uroczyste otwarcie Cmentarza Wojennego w Bykowni (21 września 2012)

Do lasu pod Kijo­wie przy­je­cha­li krew­ni zamor­do­wa­nych na Ukra­inie, któ­rzy na ten dzień cze­ka­li 72 lata, oraz przed­sta­wi­cie­le władz pań­stwo­wych i duchow­ni.

Teren Pol­skie­go Cmen­ta­rza Wojen­ne­go w Bykow­ni ota­cza alej­ka w kolo­rze czer­wo­nym, a wzdłuż niej znaj­du­ją się tablicz­ki z sza­re­go gra­ni­tu, na któ­rych umiesz­czo­no dane wszyst­kich znaj­du­ją­cych się na tzw. „liście ukra­iń­skiej” – całość sym­bo­li­zu­je kolo­ry naro­do­we. Ele­men­tem cen­tral­nym, podob­nie jak innych nekro­po­lii katyń­skich, jest ołtarz oraz ścia­na pamię­ci z wyry­ty­mi na niej nazwi­ska­mi Ofiar, prze­cię­ta krzy­żem. Obok ołta­rza jest dzwon pamię­ci oto­czo­ny sym­bo­la­mi reli­gij­ny­mi róż­nych wyznań. Bli­żej wej­ścia, w cen­tral­nym punk­cie, znaj­du­je się mogi­ła zbio­ro­wa opa­trzo­na napi­sem w języ­ku pol­skim i ukra­iń­skim: TU SPOCZYWAJĄ OBYWATELE RZECZYPOSPOLITEJ, KTÓRZY NA MOCY DECYZJI NAJWYŻSZYCH WŁADZ ZSRR Z 5 MARCA 1940 R. ZOSTALI ZAMORDOWANI W WIĘZIENIU ZEWNĘTRZNYM NKWD W KIJOWIE. SZCZĄTKI OFIAR ZOSTAŁY ODNALEZIONE PODCZAS PRAC ARCHEOLOGICZNYCH W LATACH 2001, 2006–2007, 2011–2012.

Cere­mo­nia roz­po­czę­ła się od zło­że­nia na ukra­iń­skiej i pol­skiej czę­ści cmen­ta­rza wień­ców przez pre­zy­den­tów obu państw Bro­ni­sła­wa Komo­row­skie­go i Wik­to­ra Janu­ko­wy­cza. Następ­nie ode­gra­ne zosta­ły hym­ny pań­stwo­we.

W swo­im wystą­pie­niu Wik­tor Janu­ko­wycz uznał, że otwar­cie cmen­ta­rza jest „speł­nie­niem obo­wiąz­ku nie tyl­ko wobec zmar­łych, ale rów­nież wobec przy­szłych poko­leń”. Wyra­ził współ­czu­cie naro­do­wi pol­skie­mu i rodzi­nom Ofiar. „Chy­lę przed nimi czo­ło. Niech wszech­mo­gą­cy Bóg zacho­wa ich dusze w poko­ju” – powie­dział.

„Takie same sosny, taki sam las i ta sama zbrod­nia, jaką czci­my w Katy­niu” – tymi sło­wa­mi roz­po­czął swo­je wystą­pie­nie Bro­ni­sław Komo­row­ski. Pod­kre­ślił, że wyjąt­ko­wość zbrod­ni pole­ga­ła na tym, że Ofia­ry chcia­no pozba­wić nie tyl­ko życia, ale i „naj­skrom­niej­sze­go nawet pochów­ku oraz pamię­ci”. „Pamięć o nich mia­ła na zawsze znik­nąć w jamach śmier­ci lecz Bóg widział, ludzie pamię­ta­li, histo­ria się upo­mnia­ła”. Zwra­ca­jąc się do zebra­nych, pre­zy­dent stwier­dził, że „nie było­by tych katyń­skich, naro­do­wych sank­tu­ariów bez pra­cy i wysił­ku wie­lu ludzi, spo­śród któ­rych chciał­bym przy­wo­łać tutaj w Bykow­ni jed­ną postać –

śp. Andrze­ja Prze­woź­ni­ka. To z jego nazwi­skiem zawsze będzie zwią­za­na pamięć i wdzięcz­ność za powsta­nie trzech pierw­szych cmen­ta­rzy upa­mięt­nia­ją­cych Zbrod­nię Katyń­ską”. Podzię­ko­wał tak­że prof. Andrze­jo­wi K. Kuner­to­wi za zaan­ga­żo­wa­nie w budo­wę cmen­ta­rza w Bykow­ni.

Dal­sze uro­czy­sto­ści odby­wa­ły się na pol­skiej stro­nie. Biskup polo­wy WP Józef Guz­dek poświę­cił ścia­nę pamię­ci i cmen­tarz, nato­miast apb Józef Kowal­czyk, pry­mas Pol­ski, dzwon, któ­ry jako pierw­szy uru­cho­mił pre­zy­dent Komo­row­ski. Następ­nie roz­po­czę­ła się msza świę­ta pod prze­wod­nic­twem abp. Józe­fa Kowal­czy­ka, a homi­lię wygło­sił bp Józef Guzek, któ­ry zwra­ca­jąc się do obec­nych, zaape­lo­wał, aby opła­ku­jąc śmierć naszych bli­skich, sta­nąć razem po stro­nie Ofiar, a prze­ciw­ko doko­na­nej zbrod­ni. Przy­po­mniał, że praw­da o zbrod­ni była przez wie­le lat ukry­wa­na i zakła­my­wa­na. „Katom nie wystar­czy­ła śmierć zada­na strza­łem w tył gło­wy. Pozba­wio­no was nawet chrze­ści­jań­skie­go pogrze­bu, a potem przez wie­le lat źli ludzie usi­ło­wa­li popeł­nić dru­gą zbrod­nię — chcie­li zatrzeć śla­dy tej pierw­szej i zabić praw­dę o waszych marze­niach – o wol­nej Pol­sce” – mówił kazno­dzie­ja do Ofiar.

Sekre­tarz ROPWiM Andrzej K. Kunert w swo­im wystą­pie­niu, stwier­dził, że „żoł­nie­rze naszej wol­no­ści” nie są już ano­ni­mo­wi, a za ich ofia­rę naj­wyż­szą – ofia­rę życia – nie­pod­le­gła i suwe­ren­na Rzecz­po­spo­li­ta odpła­ca pamię­cią wyku­tą w kamie­niu.

Iza­bel­la Sariusz-Skąp­ska, pre­zes Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich, stwier­dzi­ła, że 3435 nazwisk wyku­to w kamie­niu na dowód, iż pamięć jest sil­niej­sza niż kłam­stwo. Pod­kre­śli­ła, że w ciszy bykow­niań­skie­go lasu do dziś „sły­chać cier­pie­nie”. „Od dziś sto­imy na poświę­co­nej zie­mi. Nie­chaj modli­twy piel­grzy­mów uci­szą ten las i przy­nio­są uko­je­nie rodzi­nom” – powie­dzia­ła.

Odczy­ta­nie ape­lu pamię­ci, sal­wa hono­ro­wa oraz zło­że­nie wień­ców i zapa­le­nie zni­czy na zbio­ro­wej mogi­le zakoń­czy­ło uro­czy­sto­ści w Bykow­ni.

W godzi­nach wie­czor­nych ponow­nie odwie­dzi­li­śmy cmen­tarz. Pod­świe­tlo­ny wyglą­dał tajem­ni­czo. Mogli­śmy w ciszy i sku­pie­niu, gdy opa­dły już emo­cje zwią­za­ne z uro­czy­sto­ścia­mi, pomo­dlić się za Ofia­ry zbrod­ni.

Część pol­ska cmen­ta­rza wcho­dzi w skład Pań­stwo­we­go Memo­ria­łu Ofiar Tota­li­ta­ry­zmu Sowiec­kie­go, na któ­rym spo­czy­wa­ją zamor­do­wa­ni pod­czas tzw. Wiel­kie­go Ter­ro­ru z koń­ca lat trzy­dzie­stych.

Pra­ce badaw­cze na tym tere­nie pro­wa­dzo­ne były przez pol­skich arche­olo­gów z Insty­tu­tu Arche­olo­gii Uni­wer­sy­te­tu Miko­ła­ja Koper­ni­ka w Toru­niu pod kie­run­kiem prof. Andrze­ja Koli, z prze­rwa­mi od 2001 do 2011 roku. Z 69 pol­skich gro­bów wydo­by­to szcząt­ki bli­sko 2 tysię­cy osób. Gro­by były spro­fa­no­wa­ne i splą­dro­wa­ne przez sowiec­kie komi­sje badaw­cze i miej­sco­wą lud­ność. W 1971 roku KGB zro­bi­ło pierw­szą eks­hu­ma­cję, któ­ra mia­ła być tzw. upo­rząd­ko­wa­niem tere­nu. Pod­czas tych prac wko­pa­no się do gro­bów, skąd wydo­by­to nie tyl­ko szcząt­ki ale też przed­mio­ty umoż­li­wia­ją­ce iden­ty­fi­ka­cję. Z nie­licz­nych zacho­wa­nych w Pro­ku­ra­tu­rze Miej­skiej w Kijo­wie doku­men­tów z tej eks­hu­ma­cji Pro­ku­ra­tu­ra Woj­sko­wa udo­stęp­ni­ła stro­nie pol­skiej spis przed­mio­tów pocho­dze­nia pol­skie­go dopie­ro w 1996 roku. Wśród nie­licz­nych arte­fak­tów znaj­do­wa­ły się mone­ty, w tym grosz z 1939 roku, guzik z orłem i pozwo­le­nie na pro­wa­dze­nie pojaz­dów Fran­cisz­ka Pasz­kie­la.

Kości i więk­szość przed­mio­tów wydo­by­tych w 1971 roku umiesz­czo­no w skrzy­niach i zako­pa­no, a na tym miej­scu posta­wio­no pomnik. Mimo to pol­skim arche­olo­gom uda­ło się ziden­ty­fi­ko­wać nazwi­ska dzie­wię­ciu osób. Naj­waż­niej­szy­mi dowo­da­mi pochów­ku pol­skich ofi­ce­rów w Bykow­ni był woj­sko­wy znak toż­sa­mo­ści tzw. nie­śmier­tel­nik star­sze­go sier­żan­ta KOP Józe­fa Nagli­ka; z kolei nazwi­ska czte­rech ofi­ce­rów – ppłk. Bro­ni­sła­wa Szczy­ra­dłow­skie­go, gen. Wła­dy­sła­wa Lan­gre­na, prof. Ludwi­ka Dwo­rza­ka i prof. Juliu­sza Maka­re­wi­cza – odczy­ta­no na grze­by­ku zwa­nym wsza­wi­kiem, jed­no nazwi­sko ppor. rez. Józe­fa Łoba­zy wid­nia­ło na szczo­tecz­ce do zębów.

Kamień węgiel­ny pod budo­wę cmen­ta­rza został wmu­ro­wa­ny 28 listo­pa­da 2011 roku w obec­no­ści pre­zy­den­tów Pol­ski i Ukra­iny. Ogło­szo­ny przez Radę Ochro­ny Pamię­ci Walk i Męczeń­stwa kon­kurs na opra­co­wa­nie kon­cep­cji cmen­ta­rza wygra­ła pra­ca zespo­łu autor­skie­go – archi­tekt Robert Gło­wac­ki, arty­sta rzeź­biarz Marek Mode­rau.

Bykow­nia, zarów­no dla Ukra­iń­ców jak i Pola­ków, jest sym­bo­lem zbrod­ni popeł­nio­nych przez NKWD. Dla nas jest to miej­sce szcze­gól­nie waż­ne. Po Katy­niu, Mied­no­je i Char­ko­wie, a więc miej­scach, gdzie są cmen­ta­rze, to kolej­na zbio­ro­wa mogi­ła „katyń­ska”, w któ­rej spo­czy­wa­ją pol­scy oby­wa­te­le. Prze­pro­wa­dzo­ne tu pra­ce pozwo­li­ły wyja­śnić, co sta­ło się z kil­ko­ma tysią­ca­mi Pola­ków, któ­rych prze­trzy­my­wa­no w wię­zie­niach na zachod­niej Ukra­inie i zamor­do­wa­no na mocy decy­zji z mar­ca 1940 roku. To nie jest oczy­wi­ście cała praw­da, nale­ży szu­kać tych, o któ­rych wia­do­mo, że zosta­li wywie­zie­ni do Cher­so­nia. No i jest jesz­cze Bia­ło­ruś, o któ­rej prak­tycz­nie nie wie­my nic.

Być może na tym cmen­ta­rzu spo­czy­wa­ją szcząt­ki moje­go teścia, star­sze­go sier­żan­ta Kor­pu­su Ochro­ny Pogra­ni­cza Jana Ruba­sa. Aresz­to­wa­ny we wrze­śniu 1939 roku został wywie­zio­ny do obo­zu w Juży, zwol­nio­ny w paź­dzier­ni­ku, wró­cił w nocy do domu i rano ponow­nie aresz­to­wa­ny. Figu­ru­je na tzw. „ukra­iń­skiej liście katyń­skiej”.

Maria Rubas, Rodzi­na Katyń­ska w War­sza­wie

Pier­wo­druk: „Rodo­wód Rodzin Katyń­skich. Biu­le­tyn Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich” 2016–2017