W roku 2015 razem z synem podjęłam decyzję, że zgłosimy się do Toruńskiej Rodziny Katyńskiej. Przyjęcie było bardzo serdecznie. Poczułam się, jak w prawdziwej rodzinie. Wszak łączyła nas strata bliskich. Mimo rozlicznych zajęć zawodowych i społecznych, staram się nie opuszczać spotkań. Ku mojemu zaskoczeniu prezes Toruńskiej Rodziny Katyńskiej pani Barbara Sękowska-Reinke uznała, że mimo krótkiego stażu w Rodzinie, mam prawo pojechać do Katynia i Smoleńska.
Otrzymałam na pięknie czerpanym papierze zaproszenie od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego prof. Glińskiego, na obiad w Smoleńsku! Nie na uroczyste obchody upamiętniające 77. rocznicę zbrodni NKWD, tylko na obiad! Gdyby nie tekst, kto mnie zaprasza, mogłam to odebrać jako pismo od Galla Anonima. Jak miałam rozumieć brak podpisu prof. Glińskiego na zaproszeniu? Jestem osobą drugiego sortu, dla którego zaproszenie nie musi spełniać wszystkich norm przypisanych takiemu „dokumentowi”? Pomijam fakt, że na obiedzie nie był. Trudno byłoby tego oczekiwać, skoro wybrał obchody w Polsce.
Od niefortunnego quasi-zaproszenia było już tylko gorzej. Z lotniska Moskwa-Wnukowo zafundowano nam 5 godzin jazdy autokarem do Katynia. Zdroworozsądkowo myślący organizator wyjazdu powinien wiedzieć, że nie jest to komfort przemieszczania się dla 60–70-latków. Dlaczego nie opracowano wyjazdu kilkudniowego? Możliwość odpoczynku dałaby gwarancję innych wspomnień. Autokary były eskortowane przez rosyjską policję na sygnałach świetlnych. Postoje sanitarne były, jednak wsiadanie i wysiadanie wielu osobom przysparzało trudności. W Katyniu byli przygotowani na nasz przyjazd. Obsługujący stoiska z kanapkami i ciepłymi napojami serdecznie nas zapraszali. Odpowiednia liczba toalet przenośnych świadczyła o znajomości tematu.
Zaczęła się uroczystość upamiętnienia, powielana, jak każdego roku, symbolicznym uderzeniem w Dzwon Pamięci, msze w różnym obrządku i odczytanie listu premiera Piotra Glińskiego. Przedstawicielem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego był dyrektor biura ministra i kobieta nieudolnie tłumacząca na język rosyjski. Jej znajomość języka rosyjskiego oceniam na 3 z dwoma minusami. Myliła się, źle akcentowała wyrazy, miała problemy z szybkim tłumaczeniem. Było to żenujące, a mnie ta sytuacja naprawdę denerwowała. Delegację rządową na poziomie ambasadora RP Włodzimierza Marciniaka w takim dniu i w takim miejscu odebrałam jako afront. Natomiast nie do wybaczenia jest brak znajomości słów hymnu polskiego. A tym popisał się Tadeusz Deszkiewicz, doradca prezydenta RP, który nie poradził sobie z tekstem od zwrotki: „już tam ojciec do swej Basi….” Dla potwierdzenia prawdziwości moich zarzutów wobec tłumaczki i doradcy wystarczy obejrzeć nagranie TV Trwam, a na nim jest komiczna próba układania ust przez doradcę prezydenta RP, by nie wypaść z roli. Stronę ekumeniczną naszego wyjazdu obsługiwali: zastępca prawosławnego ordynariusza Wojska Polskiego, ks. płk Jan Domian, proboszcz parafii Matki Boskiej Ostrobramskiej. Gdzie biskupi? Gdzie księża w randze generałów? Nie znam odpowiedzi na te pytania, a na prowadzenie politycznych wywodów nie ma tu miejsca. Przyznaję, że Reprezentacyjny Zespół Wojska Polskiego i asysta wojskowa zapewniła uroczystościom godną oprawę.
Czy Rząd Polski nie wie, że nasi zamordowani najbliżsi nie mogą w swojej sprawie już nic zrobić, nie mogą się upomnieć o renowację epitafia. Wstyd patrzeć na rdzą przeżarte litery. Tego za nas strona rosyjska nie zrobi!
Z ogromnym żalem muszę stwierdzić, że pamięć o tych, którzy zginęli z rąk NKWD, powoli staje się pamięcią starszych, dlatego tym bardziej doceniam wszelkie inicjatywy mające na celu przekazywanie młodszym pokoleniem historię nieskażoną żadną ideologią. Zapewne to dało mi impuls do wzięcia udziału w konkursie literackim dla dorosłych, organizowanym przez szkołę w Mazowszu w województwie kujawsko-pomorskim.
PYTANIE I ODPOWIEDZI
Byłem Polakiem,
Miałem żonę, czworo dzieci,
Dostałem pryczę w monastyrze na jeziorze Selinger,
Dostałem kulę w tył głowy !
Za co ?
Bo byłeś Polakiem,
Bo żona męczyła nas prośbami o widzenie,
Bo właśnie na takich, jak Ty, czekał Ostaszków,
Bo strzał w potylicę był zalecany,
Bo hardy byłeś, mimo głodu i mrozu,
Czy teraz już wiesz ?
Maria Kozłowska, Rodzina Katyńska w Toruniu
Pierwodruk: „Rodowód Rodzin Katyńskich. Biuletyn Federacji Rodzin Katyńskich” 2017