Barbara Gawlicka, Byłam na grobie Dziadka (2000, 2008, 2018)

Mój Dzia­dek, major Wła­dy­sław Lin­sen­man, był leka­rzem wete­ry­na­rii w Sierp­cu. Osa­dzo­ny w obo­zie dla pol­skich jeń­ców wojen­nych w Sta­ro­biel­sku został zamor­do­wa­ny w piw­ni­cach gma­chu NKWD w Char­ko­wie i pocho­wa­ny w Pia­ti­chat­kach pod Char­ko­wem.

Znam Dziad­ka tyl­ko z opo­wia­dań i foto­gra­fii. Na zdję­ciach z rodzin­ne­go albu­mu Dzia­dek ze swo­im synem Jerzym, a moim Ojcem, pod­czas poby­tu w Kra­ko­wie wożą tacz­ka­mi zie­mię, usy­pu­jąc kopiec Mar­szał­ka Józe­fa Pił­sud­skie­go. Inne przed­sta­wia­ją Dziad­ka z rodzi­ną, z kole­ga­mi z Klu­bu Ofi­ce­rów Rezer­wy w Sierp­cu.

Pierw­szy raz mogłam poje­chać na Jego grób w 2000 roku, bio­rąc udział w uro­czy­sto­ści otwar­cia i poświę­ce­nia Pol­skie­go Cmen­ta­rza Wojen­ne­go w Char­ko­wie. Towa­rzy­szy­li mi ojciec Janu­ariusz Lin­sen­man i mój mąż Grze­gorz, któ­ry foto­gra­fo­wał i fil­mo­wał nasz pobyt na Ukra­inie.

Po dłu­giej podró­ży spe­cjal­nym pocią­giem dotar­li­śmy do Char­ko­wa. Tam przed dwor­cem orkie­stra repre­zen­ta­cyj­na Woj­ska Pol­skie­go zagra­ła Marsz Pierw­szej Bry­ga­dy, wywo­łu­jąc wiel­kie wzru­sze­nie wszyst­kich obec­nych. Uro­czy­stość na cmen­ta­rzu mia­ła bar­dzo pod­nio­sły cha­rak­ter. Szcze­gól­nie przej­mu­ją­ce wra­że­nie wywo­łał dźwięk dzwo­nu dobie­ga­ją­cy jak­by z głę­bi zie­mi. Po zakoń­cze­niu czę­ści ofi­cjal­nej odna­leź­li­śmy tablicz­kę epi­ta­fij­ną poświę­co­ną pamię­ci Dziad­ka. Mogli­śmy pomo­dlić się w tym miej­scu poświę­co­nym Jemu. Wszy­scy pomor­do­wa­ni spo­czy­wa­ją w zbio­ro­wych mogi­łach ozna­czo­nych kop­ca­mi i krzy­ża­mi. Tego dnia pokry­ły je bia­ło-czer­wo­ne kwia­ty, cho­rą­giew­ki i zapa­lo­ne zni­cze przy­wie­zio­ne z kra­ju.

Po dłu­gich 60 latach docze­ka­li­śmy się pogrze­bu bli­skiej nam oso­by.

Dru­gi raz byłam na cmen­ta­rzu w Char­ko­wie 2 listo­pa­da 2008 roku, dzię­ki zapro­sze­niu Mar­szał­ka Sej­mu Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej pana Bro­ni­sła­wa Komo­row­skie­go. Tym razem podróż samo­lo­tem trwa­ła tyl­ko dwie godzi­ny. Po przy­lo­cie samo­lo­tu bez­po­śred­nio uda­li­śmy się na Pol­ski Cmen­tarz Wojen­ny. Byli­śmy mile zasko­cze­ni jego wyglą­dem. Mimo jesien­nej pory roku, cmen­tarz był zadba­ny. Po mszy świę­tej cele­bro­wa­nej przez bisku­pa polo­we­go Tade­usza Pło­skie­go mie­li­śmy czas na indy­wi­du­al­ną modli­twę i zadu­mę przy zbio­ro­wych mogi­łach i tablicz­kach epi­ta­fij­nych. Cmen­tarz ożył. Zapło­nę­ły zni­cze, a bia­ło-czer­wo­ne cho­rą­giew­ki i kwia­ty ubra­ły go w bar­wy naro­do­we, przy­po­mi­na­jąc sło­wa pie­śni doty­czą­cej inne­go cmen­ta­rza: „Ta zie­mia do Pol­ski nale­ży, choć Pol­ska dale­ko jest stąd…” Wszyst­kich uczest­ni­ków wyjaz­du szcze­gól­nie wzru­szy­ła gra na skrzyp­cach Micha­ła Ćwi­że­wi­cza, pra­wnu­ka majo­ra Edwar­da Regu­ły, któ­ry na grób Pra­dziad­ka przy­le­ciał z Anglii. Pod koniec nabo­żeń­stwa skrzy­pek wyko­nał dla swo­je­go Pra­dziad­ka góral­ską koły­san­kę Kry­wań oraz Dziś do cie­bie przyjść nie mogę, a następ­nie na ubo­czu wśród drzew kon­cer­to­wał, gra­jąc utwo­ry poświę­co­ne pocho­wa­nym na char­kow­skim cmen­ta­rzu.

Dal­sza część uro­czy­sto­ści prze­bie­ga­ła przed gma­chem byłe­go NKWD w cen­trum Char­ko­wa. Odsło­nię­to pamiąt­ko­wą tabli­cę poświę­co­ną pomor­do­wa­nym pol­skim ofi­ce­rom, któ­rzy w pod­zie­miach tego budyn­ku zosta­li pozba­wie­ni życia. Jesz­cze nie­daw­no wisia­ła tam tabli­ca dedy­ko­wa­na twór­cy NKWD Felik­so­wi Dzier­żyń­skie­mu. Zamiesz­czo­na na tabli­cy treść jest w języ­ku pol­skim i ukra­iń­skim. Tabli­ca zosta­ła ufun­do­wa­na przez Radę Ochro­ny Pamię­ci Walk i Męczeń­stwa oraz pań­stwa Kry­sty­nę Zachwa­to­wicz-Waj­do­wą i Andrze­ja Waj­dę, twór­cę fil­mu Katyń. Na zakoń­cze­nie uro­czy­sto­ści pod tabli­cą ponow­nie dane nam było wysłu­chać wzru­sza­ją­cych utwo­rów gra­nych przez Micha­ła Ćwi­że­wi­cza.

W tym dniu pre­zes zarzą­du Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich pan Andrzej Sariusz-Skąp­ski przed­sta­wił nam nowe­go Kape­la­na Fede­ra­cji ks. Andrze­ja Kwa­śni­ka. Mło­dy, sym­pa­tycz­ny ksiądz został życz­li­wie przy­ję­ty przez zgro­ma­dzo­nych.

To wyjąt­ko­we Świę­to Zmar­łych spę­dzo­ne na Pol­skim Cmen­ta­rzu Wojen­nym w Char­ko­wie na dłu­gie lata pozo­sta­nie w mojej pamię­ci.

Upły­nę­ło kolej­nych 10 lat i ponow­nie mogę poroz­ma­wiać z Dziad­kiem, pomo­dlić się i zapa­lić znicz. Nie­ste­ty, nie­któ­re oso­by z poprzed­niej piel­grzym­ki ode­szły do Pana, zgi­nę­ły w kata­stro­fie pod Smo­leń­skiem. Tym razem 9 czerw­ca 2018 piel­grzym­kę na Pol­ski Cmen­tarz Wojen­ny w Char­ko­wie zor­ga­ni­zo­wa­ło Mini­ster­stwo Kul­tu­ry i Dzie­dzic­twa Naro­do­we­go na cze­le z mini­strem Pio­trem Gliń­skim.

Po ode­gra­niu hym­nów pań­stwo­wych Pol­ski i Ukra­iny, zło­że­niu wień­ców przy ukra­iń­skiej i pol­skiej ścia­nie ołta­rzo­wej nastą­pi­ły prze­mó­wie­nia. Wice­pre­mier Piotr Gliń­ski pod­kre­ślił, że 78 lat temu w Char­ko­wie „Zamor­do­wa­no eli­tę elit, naj­lep­szych synów nasze­go naro­du (…) Mord miał być doko­na­ny nie tyl­ko na naszych bra­ciach, ojcach, dzia­dach, ale miał to być mord doko­na­ny na Pol­sce. Jeste­śmy tu dzi­siaj tak­że po to, aby powie­dzieć świa­tu, że ten mord, mord na Pol­sce, tak­że dzię­ki ofie­rze tysię­cy zamor­do­wa­nych tu boha­te­rów, nie udał się. Pol­ska żyje i jest dzi­siaj tutaj z Wami”. Zawsze z wiel­ką uwa­gą słu­cham wzru­sza­ją­cych prze­mó­wień pani Iza­bel­li Sariusz-Skąp­skiej, pre­zes zarzą­du Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich. Uro­czy­stej mszy świę­tej prze­wod­ni­czył biskup polo­wy Woj­ska Pol­skie­go gen. bryg. Józef Guz­dek. Póź­niej duchow­ni róż­nych reli­gii odmó­wi­li modli­twy.

W tej piel­grzym­ce towa­rzy­szy­li mi pra­wnu­ko­wie Wła­dy­sła­wa Lin­sen­ma­na, mój syn Marek Gaw­lic­ki i bra­ta­nek Piotr Lin­sen­man. Byli tu pierw­szy raz, z uwa­gą i zadu­mą uczest­ni­czy­li w uro­czy­sto­ści. Dłu­go sta­li z zapa­lo­ny­mi zni­cza­mi przy tablicz­ce epi­ta­fij­nej swo­je­go Pra­dziad­ka. Było widać na ich twa­rzach, że prze­ży­wa­ją to spo­tka­nie. Na rodzin­nych uro­czy­sto­ściach bar­dzo czę­sto słu­cha­li opo­wia­dań o Pra­dziad­ku. Oglą­da­li zdję­cia w sta­rych albu­mach, nie­daw­no odna­le­zio­nych za komi­nem domu, w któ­rym miesz­kał Wła­dy­sław Lin­sen­man, a któ­re scho­wał przed mobi­li­za­cją. Razem z synem roz­ko­ły­sa­li­śmy dzwon.

W piel­grzym­ce uczest­ni­czy­li też inni człon­ko­wie Rodzi­ny Katyń­skiej w Olsz­ty­nie. Swo­ich Bli­skich odwie­dzi­li Zeno­na Rzu­ci­dło-Gołę­biow­ska, Leszek Albert, Wie­sław Regi­nis i Andrzej Papro­ta. Przed ścia­ną ołta­rzo­wą zosta­ły zapa­lo­ne dwa duże zni­cze od Rodzi­ny Katyń­skiej w Olsz­ty­nie. Na proś­bę tych, któ­rzy nie mogli uczest­ni­czyć w wyjeź­dzie, zosta­ły zapa­lo­ne zni­cze przy tablicz­kach epi­ta­fij­nych ich Bli­skich. Mie­li­śmy tyl­ko pół godzi­ny cza­su, zde­cy­do­wa­nie za mało, towa­rzy­szył nam pośpiech.

Przed uro­czy­sto­ścią z pew­nym nie­po­ko­jem wcho­dzi­łam na teren cmen­ta­rza, nie wie­dzia­łam, w jakim sta­nie go zasta­nę. Na szczę­ście po prze­by­tym w 2010 roku remon­cie nie jest źle, choć zauwa­ży­łam na nie­któ­rych maso­wych gro­bach luź­ne bru­ko­we kost­ki. Kie­dy opusz­cza­łam cmen­tarz, po lewej stro­nie, moją uwa­gę zwró­cił posa­dzo­ny tu 4 grud­nia 2010 roku Dąb Pamię­ci, upa­mięt­nia­ją­cy Andrze­ja Prze­woź­ni­ka, sekre­ta­rza Rady Ochro­ny Pamię­ci Walk i Męczeń­stwa, któ­ry zgi­nął w kata­stro­fie pod Smo­leń­skiem. Latem 1994 roku Andrzej Prze­woź­nik pod­pi­sał poro­zu­mie­nie z wła­dza­mi Char­ko­wa umoż­li­wia­ją­ce prze­pro­wa­dze­nie prac arche­olo­gicz­nych.

W cza­sie całej piel­grzym­ki czu­łam ogrom­ną życz­li­wość, wspar­cie i wyro­zu­mia­łość ze stro­ny orga­ni­za­to­rów wyjaz­du, pra­cow­ni­ków Mini­ster­stwa. Ser­decz­nie im dzię­ku­ję.

Bar­ba­ra Gaw­lic­ka, Rodzi­na Katyń­ska w Olsz­ty­nie

Pier­wo­druk: „Rodo­wód Rodzin Katyń­skich. Biu­le­tyn Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich” 2018