Teresa Gwara, Charków 2018

Minę­ło 18 lat od otwar­cia i poświę­ce­nia Cmen­ta­rza Ofiar Tota­li­ta­ry­zmu w Char­ko­wie-Pia­ti­chat­kach, a 8 od ostat­niej (2010) piel­grzym­ki człon­ków Rodzin Katyń­skich. Dość dłu­go cze­ka­li­śmy na ponow­ną (dla nie­któ­rych może i ostat­nią) moż­li­wość modli­twy przy epi­ta­fiach naszych Ojców. W kwiet­niu dosta­je­my rado­sną infor­ma­cję, że w dniu 9 czerw­ca z oka­zji
78. Rocz­ni­cy Zbrod­ni Katyń­skiej Mini­ster­stwo Kul­tu­ry i Dzie­dzic­twa Naro­do­we­go orga­ni­zu­je wyjazd na uro­czy­sto­ści do Char­ko­wa. Wyjaz­do­wi patro­nu­je wice­pre­mier Piotr Gliń­ski.
Nie wie­my, ile miejsc dosta­nie każ­da Rodzi­na Katyń­ska, zała­twia­my więc gorącz­ko­wo pasz­por­ty i oka­zu­je się, że z Dol­no­ślą­skiej Rodzi­ny Katyń­skiej jedzie pięć szczę­śli­wych osób:
Tere­sa Gwa­ra (cór­ka por. Tade­usza Macie­ja Cho­ło­ciń­skie­go), Kry­sty­na Gołę­biow­ska (cór­ka kpt. Hen­ry­ka Zakrzew­skie­go), Zbi­gniew Godlew­ski (syn por. Maria­na Godlew­skie­go), Lud­mi­ła Sere­dyń­ska-Iwa­niuk (cór­ka ppor. Micha­ła Ser­dyń­skie­go), Janusz Wąsow­ski (syn por. Jana Wąsow­skie­go).

Jeste­śmy w War­sza­wie w hote­lu Aiport Hotel na Okę­ciu 8 czerw­ca. Mamy ze sobą gałąz­ki sztucz­nych, bia­łych i czer­wo­nych róży­czek, zie­lo­nych papro­tek i bia­ło-czer­wo­ne wstąż­ki. W hote­lo­wym poko­ju, do póź­nych godzin wie­czor­nych, skła­da­my mniej­sze i więk­sze wią­zan­ki. Zosta­ną poło­żo­ne na 70 epi­ta­fiach bli­skich naszych człon­ków Dol­no­ślą­skiej Rodzi­ny Katyń­skiej i na 15 pol­skich kur­ha­nach. Mamy też 70 bia­ło-czer­wo­nych cho­rą­gie­wek.
Czy tyl­ko star­czy nam cza­su, aby wyszu­kać 70 nazwisk, poło­żyć bukie­ci­ki i zapa­lić zni­cze? Przed odlo­tem otrzy­mu­je­my pro­gram uro­czy­sto­ści i z prze­ra­że­niem stwier­dza­my, że czas na indy­wi­du­al­ną zadu­mę przy epi­ta­fiach naszych Ojców to tyl­ko 30 minut. Jest nas pię­cio­ro, może jakoś sobie pora­dzi­my!!!

Wyla­tu­je­my o godz. 755 samo­lo­tem mają­cym 120 miejsc. Z 31 Rodzin Katyń­skich mogło poje­chać tyl­ko 70 osób. To dość mało, jak na cha­rak­ter wyjaz­du. Według cza­su ukra­iń­skie­go jeste­śmy na lot­ni­sku w Char­ko­wie o 1050. Mini­ster Piotr Gliń­ski wita­ny jest przez miej­sco­we wła­dze, a ubra­ne w regio­nal­ne stro­je dziew­czę­ta wrę­cza­ją tra­dy­cyj­ny chleb. Po odpra­wie lot­ni­sko­wej, prze­jeż­dża­my auto­ka­ra­mi na Cmen­tarz. Po dro­dze zatrzy­mu­je­my się przed budyn­kiem daw­ne­go NKWD, gdzie w piw­ni­cach ginę­li pol­scy ofi­ce­ro­wie. Wice­pre­mier Piotr Gliń­ski w towa­rzy­stwie przed­sta­wi­cie­li władz Ukra­iny oraz Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich skła­da­ją wie­niec pod tabli­cą ku czci ofiar.

Oko­ło godz. 12 dojeż­dża­my do Cmen­ta­rza. Czas prze­zna­czo­ny na poczę­stu­nek wyko­rzy­stu­je­my na roz­kła­da­nie przy­go­to­wa­nych wią­za­nek. Uda­je się nam poło­żyć tyl­ko ich nie­wiel­ką część. O godz. 1230 roz­po­czy­na się uro­czy­stość. Prze­ma­wia wice­pre­mier Pol­ski Piotr Gliń­ski, następ­nie wice­pre­mier Ukra­iny Paw­ło Rozen­ko i pre­zes Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich Iza­bel­la Sariusz-Skąp­ska. Przej­mu­ją­ce sło­wa Izy zapa­da­ją w ser­ca. Nawią­zu­je w swo­jej wypo­wie­dzi do 18. rocz­ni­cy otwar­cia i poświę­ce­nia Cmen­ta­rza w Char­ko­wie-Pia­ti­chat­kach, przy­po­mi­na syl­wet­ki trzech osób, któ­rych nie spo­sób pomi­nąć w histo­rii tra­ge­dii katyń­skiej:

– Józef Czap­ski, rot­mistrz, jeniec Sta­ro­biel­ska, cudem oca­la­ły, autor książ­ki Wspo­mnie­nia sta­ro­biel­skie, wyda­nej już w 1944 roku, doku­men­tu­ją­cej warun­ki życia w obo­zie i syl­wet­ki nie­któ­rych jeń­ców. Od 1941 roku poszu­ki­wał zagi­nio­nych ofi­ce­rów do orga­ni­zu­ją­cej się armii Ander­sa. Do koń­ca życia aktyw­nie uczest­ni­czył w docho­dze­niu praw­dy o Zbrod­ni Katyń­skiej.

– Andrzej Waj­da, reży­ser fil­mo­wy, syn kpt. Jaku­ba Waj­dy – jeń­ca Sta­ro­biel­ska. Fil­mem Katyń prze­ka­zał świa­tu praw­dę o tra­ge­dii katyń­skiej, a spo­łe­czeń­stwu ukra­iń­skie­mu uświa­do­mił fakt popeł­nie­nia zbrod­ni, do tej pory nie­zna­ny szer­szej spo­łecz­no­ści. Dopro­wa­dził do wmu­ro­wa­nia na ścia­nie byłe­go wię­zie­nia NKWD w Char­ko­wie tabli­cy upa­mięt­nia­ją­cej zbrod­nię – w miej­sce tabli­cy o Felik­sie Dzier­żyń­skim.

– Ewa Gru­ner-Żar­noch, cór­ka por. rez. Julia­na Gru­ne­ra – jeń­ca Sta­ro­biel­ska, nie­zwy­kle zaan­ga­żo­wa­na w pra­cach eks­hu­ma­cyj­nych na tere­nie tego Cmen­ta­rza. Przez wie­le lat pre­zes Szcze­ciń­skiej Rodzi­ny Katyń­skiej i redak­tor „Rodo­wo­du II”.

Po prze­mó­wie­niach zosta­ją zło­żo­ne wień­ce od rzą­du Pol­ski i Ukra­iny oraz wią­zan­ki kwia­tów i o godz. 1330 roz­po­czy­na się uro­czy­sta msza św. Osa­dzo­ny poni­żej pozio­mu Cmen­ta­rza, pod krzy­żem łączą­cym dwie czę­ści żeliw­nej ścia­ny z nazwi­ska­mi 3820 ofiar, dzwon ze sło­wa­mi „Bogu­ro­dzi­cy” – trzy­krot­nym, przej­mu­ją­cym dźwię­kiem oznaj­mia roz­po­czę­cie mszy. Po jej zakoń­cze­niu ma miej­sce modli­twa eku­me­nicz­na uczest­ni­czą­cych
w uro­czy­sto­ści duchow­nych róż­nych wyznań.

Indy­wi­du­al­ny czas, nie­co wydłu­żo­ny, prze­zna­cza­my na dal­sze roz­kła­da­nie kwia­tów i wła­sne reflek­sje. Wyszu­ku­je­my epi­ta­fia naszych Ojców. Zain­te­re­so­wa­ne naszą „bie­ga­ni­ną” dołą­cza­ją z pomo­cą trzy dziew­czę­ta – człon­ki­nie Sto­wa­rzy­sze­nia „Polo­nia Char­kow­ska” razem z pre­zes tego Sto­wa­rzy­sze­nia p. Józe­fą Czer­nien­ko. Wspól­ne dzia­ła­nie przy­no­si efekt. Pozo­sta­je jesz­cze 70 bia­ło-czer­wo­nych cho­rą­gie­wek. Na epi­ta­fiach – nie, bo zasła­nia­ją inne. Wpa­da­my na pomysł, aby powbi­jać je wzdłuż obu stron alej­ki z epi­ta­fia­mi – nad mur­kiem. Jesz­cze tyl­ko 15 więk­szych bukie­ci­ków kła­dzie­my na kur­ha­nach i oddy­cha­my
z ulgą, że się uda­ło.

Pogo­da nam dopi­sy­wa­ła – cie­pło, słoń­ce, tro­chę obło­ków, jasno. Ale nam nie było jasno w ser­cach. Pamię­ta­my dzień otwar­cia i poświę­ce­nia Cmen­ta­rza (17 czerw­ca 2000), a tak­że pobyt w czerw­cu 2005 i czerw­cu 2007, kie­dy teren Cmen­ta­rza miał dobrze utrzy­ma­ne zie­lo­ne traw­ni­ki, ład­ne klom­by, gazo­ny. A teraz – teren sza­ry, zani­ka­ją­ca tra­wa i zupeł­ny brak kwia­tów, ale czy­sto – to duży plus. Ozdo­bio­ne przez uczest­ni­ków piel­grzym­ki pra­wie wszyst­kie epi­ta­fia róż­ny­mi wią­zan­ka­mi bia­ło-czer­wo­nych kwiat­ków i kolo­ro­wy­mi zni­cza­mi roz­ja­śni­ły Cmen­tarz. Żegna­my naszych bli­skich. Ten dzień był dla nas pełen głę­bo­kich wzru­szeń, zadu­my, modli­twy, wspo­mnień. Smu­tek i żal koi choć tro­chę świa­do­mość, że nasza miłość oca­li­ła pamięć o pol­skich ofi­ce­rach zamor­do­wa­nych przez NKWD; to miłość była nie­ustan­nym bodź­cem do szu­ka­nia praw­dy o losie naszych naj­bliż­szych. Kie­dy tu zno­wu będzie­my?

Odjeż­dża­my auto­ka­ra­mi o godz. 15 do Ośrod­ka Wcza­so­we­go na obiad. Pod­czas roz­mów pada pyta­nie do wice­pre­mie­ra Pio­tra Gliń­skie­go: „Czy człon­ko­wie Rodzin Katyń­skich mogą mieć nadzie­ję na orga­ni­za­cję wyjaz­dów na pozo­sta­łe cmen­ta­rze, bo np. do Mied­no­je ostat­ni wyjazd odbył się w 2008 roku?”. Pan wice­pre­mier odpo­wie­dział, że w ramach moż­li­wo­ści Mini­ster­stwa będą się sta­ra­li orga­ni­zo­wać takie wyjaz­dy co roku. Nic – tyl­ko pozo­sta­je nam żyć jak naj­dłu­żej, aby móc sko­rzy­stać z tej obiet­ni­cy.

Wra­ca­my na lot­ni­sko, odla­tu­je­my o godz. 18:30 cza­su ukra­iń­skie­go. Leci­my aż do War­sza­wy wśród bia­łych obło­ków oświe­tlo­nych słoń­cem. Wyglą­da­ją jak wiel­kie śnież­ne, Mamy poczu­cie dobrze speł­nio­ne­go obo­wiąz­ku – byli­śmy z naszy­mi bli­ski­mi, mogli­śmy się pomo­dlić za spo­kój ich duszy z nadzie­ją, że jesz­cze tu przy­je­dzie­my.

Tere­sa Gwa­ra, Rodzi­na Katyń­ska we Wro­cła­wiu

Pier­wo­druk: „Rodo­wód Rodzin Katyń­skich. Biu­le­tyn Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich” 2018