Minęło 18 lat od otwarcia i poświęcenia Cmentarza Ofiar Totalitaryzmu w Charkowie-Piatichatkach, a 8 od ostatniej (2010) pielgrzymki członków Rodzin Katyńskich. Dość długo czekaliśmy na ponowną (dla niektórych może i ostatnią) możliwość modlitwy przy epitafiach naszych Ojców. W kwietniu dostajemy radosną informację, że w dniu 9 czerwca z okazji
78. Rocznicy Zbrodni Katyńskiej Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego organizuje wyjazd na uroczystości do Charkowa. Wyjazdowi patronuje wicepremier Piotr Gliński.
Nie wiemy, ile miejsc dostanie każda Rodzina Katyńska, załatwiamy więc gorączkowo paszporty i okazuje się, że z Dolnośląskiej Rodziny Katyńskiej jedzie pięć szczęśliwych osób:
Teresa Gwara (córka por. Tadeusza Macieja Chołocińskiego), Krystyna Gołębiowska (córka kpt. Henryka Zakrzewskiego), Zbigniew Godlewski (syn por. Mariana Godlewskiego), Ludmiła Seredyńska-Iwaniuk (córka ppor. Michała Serdyńskiego), Janusz Wąsowski (syn por. Jana Wąsowskiego).
Jesteśmy w Warszawie w hotelu Aiport Hotel na Okęciu 8 czerwca. Mamy ze sobą gałązki sztucznych, białych i czerwonych różyczek, zielonych paprotek i biało-czerwone wstążki. W hotelowym pokoju, do późnych godzin wieczornych, składamy mniejsze i większe wiązanki. Zostaną położone na 70 epitafiach bliskich naszych członków Dolnośląskiej Rodziny Katyńskiej i na 15 polskich kurhanach. Mamy też 70 biało-czerwonych chorągiewek.
Czy tylko starczy nam czasu, aby wyszukać 70 nazwisk, położyć bukieciki i zapalić znicze? Przed odlotem otrzymujemy program uroczystości i z przerażeniem stwierdzamy, że czas na indywidualną zadumę przy epitafiach naszych Ojców to tylko 30 minut. Jest nas pięcioro, może jakoś sobie poradzimy!!!
Wylatujemy o godz. 755 samolotem mającym 120 miejsc. Z 31 Rodzin Katyńskich mogło pojechać tylko 70 osób. To dość mało, jak na charakter wyjazdu. Według czasu ukraińskiego jesteśmy na lotnisku w Charkowie o 1050. Minister Piotr Gliński witany jest przez miejscowe władze, a ubrane w regionalne stroje dziewczęta wręczają tradycyjny chleb. Po odprawie lotniskowej, przejeżdżamy autokarami na Cmentarz. Po drodze zatrzymujemy się przed budynkiem dawnego NKWD, gdzie w piwnicach ginęli polscy oficerowie. Wicepremier Piotr Gliński w towarzystwie przedstawicieli władz Ukrainy oraz Federacji Rodzin Katyńskich składają wieniec pod tablicą ku czci ofiar.
Około godz. 12 dojeżdżamy do Cmentarza. Czas przeznaczony na poczęstunek wykorzystujemy na rozkładanie przygotowanych wiązanek. Udaje się nam położyć tylko ich niewielką część. O godz. 1230 rozpoczyna się uroczystość. Przemawia wicepremier Polski Piotr Gliński, następnie wicepremier Ukrainy Pawło Rozenko i prezes Federacji Rodzin Katyńskich Izabella Sariusz-Skąpska. Przejmujące słowa Izy zapadają w serca. Nawiązuje w swojej wypowiedzi do 18. rocznicy otwarcia i poświęcenia Cmentarza w Charkowie-Piatichatkach, przypomina sylwetki trzech osób, których nie sposób pominąć w historii tragedii katyńskiej:
– Józef Czapski, rotmistrz, jeniec Starobielska, cudem ocalały, autor książki Wspomnienia starobielskie, wydanej już w 1944 roku, dokumentującej warunki życia w obozie i sylwetki niektórych jeńców. Od 1941 roku poszukiwał zaginionych oficerów do organizującej się armii Andersa. Do końca życia aktywnie uczestniczył w dochodzeniu prawdy o Zbrodni Katyńskiej.
– Andrzej Wajda, reżyser filmowy, syn kpt. Jakuba Wajdy – jeńca Starobielska. Filmem Katyń przekazał światu prawdę o tragedii katyńskiej, a społeczeństwu ukraińskiemu uświadomił fakt popełnienia zbrodni, do tej pory nieznany szerszej społeczności. Doprowadził do wmurowania na ścianie byłego więzienia NKWD w Charkowie tablicy upamiętniającej zbrodnię – w miejsce tablicy o Feliksie Dzierżyńskim.
– Ewa Gruner-Żarnoch, córka por. rez. Juliana Grunera – jeńca Starobielska, niezwykle zaangażowana w pracach ekshumacyjnych na terenie tego Cmentarza. Przez wiele lat prezes Szczecińskiej Rodziny Katyńskiej i redaktor „Rodowodu II”.
Po przemówieniach zostają złożone wieńce od rządu Polski i Ukrainy oraz wiązanki kwiatów i o godz. 1330 rozpoczyna się uroczysta msza św. Osadzony poniżej poziomu Cmentarza, pod krzyżem łączącym dwie części żeliwnej ściany z nazwiskami 3820 ofiar, dzwon ze słowami „Bogurodzicy” – trzykrotnym, przejmującym dźwiękiem oznajmia rozpoczęcie mszy. Po jej zakończeniu ma miejsce modlitwa ekumeniczna uczestniczących
w uroczystości duchownych różnych wyznań.
Indywidualny czas, nieco wydłużony, przeznaczamy na dalsze rozkładanie kwiatów i własne refleksje. Wyszukujemy epitafia naszych Ojców. Zainteresowane naszą „bieganiną” dołączają z pomocą trzy dziewczęta – członkinie Stowarzyszenia „Polonia Charkowska” razem z prezes tego Stowarzyszenia p. Józefą Czernienko. Wspólne działanie przynosi efekt. Pozostaje jeszcze 70 biało-czerwonych chorągiewek. Na epitafiach – nie, bo zasłaniają inne. Wpadamy na pomysł, aby powbijać je wzdłuż obu stron alejki z epitafiami – nad murkiem. Jeszcze tylko 15 większych bukiecików kładziemy na kurhanach i oddychamy
z ulgą, że się udało.
Pogoda nam dopisywała – ciepło, słońce, trochę obłoków, jasno. Ale nam nie było jasno w sercach. Pamiętamy dzień otwarcia i poświęcenia Cmentarza (17 czerwca 2000), a także pobyt w czerwcu 2005 i czerwcu 2007, kiedy teren Cmentarza miał dobrze utrzymane zielone trawniki, ładne klomby, gazony. A teraz – teren szary, zanikająca trawa i zupełny brak kwiatów, ale czysto – to duży plus. Ozdobione przez uczestników pielgrzymki prawie wszystkie epitafia różnymi wiązankami biało-czerwonych kwiatków i kolorowymi zniczami rozjaśniły Cmentarz. Żegnamy naszych bliskich. Ten dzień był dla nas pełen głębokich wzruszeń, zadumy, modlitwy, wspomnień. Smutek i żal koi choć trochę świadomość, że nasza miłość ocaliła pamięć o polskich oficerach zamordowanych przez NKWD; to miłość była nieustannym bodźcem do szukania prawdy o losie naszych najbliższych. Kiedy tu znowu będziemy?
Odjeżdżamy autokarami o godz. 15 do Ośrodka Wczasowego na obiad. Podczas rozmów pada pytanie do wicepremiera Piotra Glińskiego: „Czy członkowie Rodzin Katyńskich mogą mieć nadzieję na organizację wyjazdów na pozostałe cmentarze, bo np. do Miednoje ostatni wyjazd odbył się w 2008 roku?”. Pan wicepremier odpowiedział, że w ramach możliwości Ministerstwa będą się starali organizować takie wyjazdy co roku. Nic – tylko pozostaje nam żyć jak najdłużej, aby móc skorzystać z tej obietnicy.
Wracamy na lotnisko, odlatujemy o godz. 18:30 czasu ukraińskiego. Lecimy aż do Warszawy wśród białych obłoków oświetlonych słońcem. Wyglądają jak wielkie śnieżne, Mamy poczucie dobrze spełnionego obowiązku – byliśmy z naszymi bliskimi, mogliśmy się pomodlić za spokój ich duszy z nadzieją, że jeszcze tu przyjedziemy.
Teresa Gwara, Rodzina Katyńska we Wrocławiu
Pierwodruk: „Rodowód Rodzin Katyńskich. Biuletyn Federacji Rodzin Katyńskich” 2018