Kazanie biskupa polowego Wojska Polskiego Józefa Guzdka (11 kwietnia 2011, Katyń)

„Gdy przy­szli na miej­sce zwa­ne „Czasz­ką” ukrzy­żo­wa­li tam Jezu­sa…” (por. Łk 23,33).

Sto­imy dziś na zie­mi, któ­ra sta­ła się „Gol­go­tą” – miej­scem kaź­ni dla tysię­cy pol­skich żoł­nie­rzy, ofi­ce­rów, poli­cjan­tów, eli­ty inte­lek­tu­al­nej pol­skie­go naro­du. W katyń­skim lesie i w wie­lu innych miej­scach, w zbio­ro­wych mogi­łach, spo­czy­wa­ją rodzi­ce, krew­ni i przy­ja­cie­le tych, któ­rzy two­rzą wiel­ką „Rodzi­nę Katyń­ską”. Razem doty­ka­my sto­pa­mi zie­mi zro­szo­nej krwią nie­win­nych. Chce­my się za nich modlić, a wspo­mi­na­jąc ofia­rę ich życia, oddać im hołd. To nasz obo­wią­zek i potrze­ba naszych serc. Gdy­by­śmy zapo­mnie­li, kamie­nie wołać będą.

Pamięć jed­nak musi mieć swój sens. Oby się nie oka­za­ło, żeśmy jak boha­te­ro­wie Dżu­my Alber­ta Camu­sa „żyli pamię­cią nie­przy­dat­ną do nicze­go”. Dobra pamięć jest nie­zwy­kle cen­na, ale pamię­tli­wość jest już tyl­ko sła­bo­ścią, któ­ra unie­moż­li­wia wspi­na­nie się na wyży­ny czło­wie­czeń­stwa.

Rosyj­ski pisarz Miko­łaj Gogol prze­ko­ny­wał: „Dobro i zło nale­ży pamię­tać wiecz­nie. Dobro, ponie­waż wspo­mnie­nie, że kie­dyś nam je wyświad­czo­no, uszla­chet­nia nas. Zło, ponie­waż od chwi­li, w któ­rej je nam wyrzą­dzo­no, spo­czy­wa na nas obo­wią­zek odpła­ce­nia za nie dobrem” (Afo­ry­zmy).

Sło­wa te są jak­by echem prze­sła­nia św. Paw­ła Apo­sto­ła: „Nie daj się zwy­cię­żyć złu, ale zło dobrem zwy­cię­żaj” (Rz 12, 21). Wska­zu­ją one jedy­ną, wła­ści­wą dro­gę dla nas Pola­ków i Rosjan, w zma­ga­niu z trud­ny­mi kar­ta­mi wspól­nej histo­rii.

„Pamięć o prze­szło­ści ozna­cza zaan­ga­żo­wa­nie w przy­szłość”– mówił Jan Paweł II w Hiro­szi­mie, ape­lu­jąc o pokój (25 lute­go 1981).

Z Chry­stu­so­we­go krzy­ża roz­le­ga się woła­nie o prze­ba­cze­nie, miłość i miło­sier­dzie. Syn Boży – bez zbęd­nych słów i pouczeń – zapew­nił skru­szo­ne­go łotra, któ­ry uznał swo­ją winę: „Dziś ze Mną będziesz w raju” (Łk 23,43). Nie mógł tego jed­nak powie­dzieć dru­gie­mu ze ska­zań­ców, cho­ciaż i jego chciał obda­rzyć prze­ba­cze­niem, i oca­lić na wiecz­ność. Dla­cze­go? Bo ten nawet w obli­czu śmier­ci „Boga się nie bał” (por. Łk 23,40) i ucie­kał od praw­dy o sobie. Ukry­wał histo­rię swe­go grze­chu, podob­nie jak biblij­ny Adam.

W dzie­jach świa­ta wciąż sły­chać głos, jak­by echo Bożych słów z raju: Ada­mie, gdzie jesteś? (por. Rdz 3, 9). Cza­sem Bóg dłu­go cze­ka na powrót „zagu­bio­nych”, ukry­wa­ją­cych się…

Św. Paweł Apo­stoł zachę­cał nas dzi­siaj: „Wyzy­skuj­cie chwi­lę spo­sob­ną (…) usi­łuj­cie zro­zu­mieć, co jest wolą Pana” (Ef 5,17).

Niech nasza modli­twa na katyń­skiej zie­mi zaowo­cu­je wier­no­ścią praw­dzie, zdol­no­ścią do prze­ba­cze­nia oraz otwar­ciem na każ­dy gest pojed­na­nia.

 

Cytat za: „Rodo­wód Rodzin Katyń­skich. Biu­le­tyn Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich” 2011–2012, numer tema­tycz­ny: Bykow­nia 2012