Człowiek nie jest bytem przypadkowym. Powstał według Bożego zamysłu i żyje dzięki Bożej pomocy. Bóg troszczy się o człowieka. Przejawem tej troski są m.in. przykazania nadane pod Synajem. Pierwsze trzy odnoszą się do Boga, ale kolejnych siedem reguluje wzajemne odniesienie ludzi. Mojżesz, przekazując je ludowi izraelskiemu, prosił: „Nic nie dodacie do tego, co Ja wam nakazuję, i nic z tego nie odejmiecie, zachowując nakazy waszego Pana Boga, które na was nakładam. (…) Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością…” (Pwt 4,2.6).
Bóg przez Jezusa Chrystusa potwierdził prawo Starego Przymierza, mówiąc: „Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni” (Mt 5,18). Jednocześnie w swoim nauczaniu podniósł wymagania, wzywając nawet do miłości nieprzyjaciół: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,43–45). Ponadto Jezus wyjaśnił, że każdy człowiek, zwłaszcza ten najsłabszy i potrzebujący pomocy, jest moim bliźnim, któremu winienem okazać miłość i miłosierdzie. Na przestrzeni dziejów ludzie różnie odnosili się do Boga i Jego przykazań. Już prorok Izajasz, a później Jezus z Nazaretu zwracali uwagę na to, że wielu wprawdzie deklaruje miłość i swoje przywiązanie do Boga, ale tylko na pozór. Jakże wymowne są słowa: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie” (Mk 7,7). Nierzadko ludzie chcieli sami decydować, które z przykazań będą przestrzegać, a które nie.
Nie była to jeszcze najgorsza sytuacja, w jakiej znalazł się człowiek. Po okresie odejścia od Boga i Jego przykazań, wielu się nawracało. Mieli do Kogo wrócić! Mieli odniesienie do świata wartości. Nawrócenie polegało na tym, że przestawali być „słuchaczami oszukującymi samych siebie, ale wprowadzali słowo w czyn” (por. Jk 1,22).
W XX wieku, na „nieludzkiej ziemi”, zdarzyło się coś bardziej dramatycznego. Człowiek nie tylko odrzucił Boże przykazania, ale samego Boga. Został On wyproszony, a nawet brutalnie wyrzucony z życia narodu i relacji międzyludzkich. Wyraźnym tego dowodem było dewastowanie cerkwi i zamiana świątyń na muzea ateizmu. Pozamykane zostały ośrodki życia duchowego: monastyry i klasztory, zaś duchowni wymordowani lub też wywiezieni na daleką Syberię lub bezkresne stepy Kazachstanu. Jeszcze na początku XX wieku w prawosławnym monastyrze w Ostaszkowie na wysepce Stołobnyj rozwijało się życie duchowe. Jednak w 1927 roku cały kompleks został zamieniony przez sowieckie władze na ośrodek dla małoletnich przestępców.
Odejście od Boga i odrzucenie Jego przykazań zaowocowało podeptaniem człowieka i jego praw. W latach 1939–1940 w Ostaszkowie istniał założony przez NKWD obóz dla polskich jeńców wojennych (przywieziono tu 8397 osób w listopadzie 1939 roku i 6570 w kwietniu 1940 roku). Po decyzji z dnia 5 marca 1940 roku jeńcy byli przewożeni do więzienia Obwodowego Zarządu NKWD w Kalininie (obecnie Twer, miejsce, gdzie właśnie jesteśmy) i tam systematycznie rozstrzeliwani. Po egzekucji ciała zamordowanych były grzebane w Miednoje.
Jesteśmy w drodze! Udajemy się na groby funkcjonariuszy Policji Państwowej, Korpusu Ochrony Pogranicza, Żandarmerii Wojskowej, Służby Więziennej, oficerów i żołnierzy Wojska Polskiego oraz urzędników państwowych. Celem naszej pielgrzymki jest modlitwa za pomordowanych. Chcemy stanąć nad mogiłami, zapalić znicze, opowiedzieć o naszym bólu i zapewnić o pamięci. Tylko modlitwa o Boże miłosierdzie dla zamordowanych jest w stanie im pomóc. Ona także nam ułatwi uleczyć zranione uczucia i pomoże w przebaczeniu winowajcom. Modlitwa może osuszyć nasze łzy.
Jednak nie możemy ograniczyć się tylko do spojrzenia w przeszłość. Czas naszej pielgrzymki to rekolekcje w drodze. Niejako dotykając tych miejsc, które były świadkiem haniebnej zbrodni, uświadamiamy sobie, że dokonali tego ludzie, którzy ze swego serca wypędzili Boga. Oni nie tylko odrzucili Boże przykazania, ale samego Boga. A tam, gdzie nie ma Boga, Jego miejsce zajmuje Zły. Wówczas z wnętrza, „z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota” (Mk 7,21–22).
Bracia i Siostry!
17 sierpnia 2012 roku byliśmy świadkami bezprecedensowego wydarzenia. Kościół katolicki w Polsce i rosyjski Kościół prawosławny podpisały wspólną deklarację wzywającą do wzajemnego przebaczenia i pojednania. Ta deklaracja to płynący z serca apel na rzecz przyszłości, pokoju i sprawiedliwości. W dużej mierze od nas zależy, czy ewangeliczny zasiew miłości wyda właściwy, oczekiwany plon. Ufamy, że ci, których bliscy spoczywają we wspólnych mogiłach w Katyniu i Miednoje oraz wielu innych miejscach, mogą należeć do tych, którzy prawdę o przebaczeniu i pojednaniu najpierw przyjmą w swoich sercach, a potem będą ją wprowadzać na wszystkie poziomy życia społecznego. To my, niejako dotykając miejsc zbrodni, pamiętając o naszych najbliższych, zamęczonych w niezwykle okrutny sposób, możemy apelować o wyrzeczenie się zemsty i nienawiści oraz uczestniczyć w budowaniu zgody i braterstwa pomiędzy ludźmi, pomiędzy naszymi narodami.
W przesłaniu zostało podkreślone, że „trwałe pojednanie, jako fundament pokojowej przyszłości może się dokonać jedynie w oparciu o pełną prawdę o naszej wspólnej przeszłości”. Potrzebna jest więc dobra wola, zmierzająca do wyjaśnienia tego, co dotychczas było skrzętnie ukrywane. „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32). Tylko prawda może uwolnić nasze dusze od demonów podejrzeń i oskarżeń. Jednym z zewnętrznych znaków wejścia na drogę prawdy powinno być otwarcie na oścież archiwów. W przestrzeni publicznej powinny być widoczne odnowione i zadbane cmentarze ofiar nieludzkiego systemu oraz inne znaki upamiętniające zdeptanego człowieka.
My, jako chrześcijanie, musimy jednak iść jeszcze głębiej. Aby przebaczenie i pojednanie miały miejsce, potrzeba nade wszystko wewnętrznej przemiany człowieka, jego nawrócenia. To zaś jest możliwe jedynie przez przyjęcie Jezusa Chrystusa, który jest naszym pokojem i pojednaniem (por. Ef 2,14; Rz 5,11). Tylko On może uleczyć nasze poranione serca. Przebaczenie, którego uczy nas Jezus, nie jest zaprzeczeniem złych czynów, ale uczestnictwem w uzdrawiającej i przemieniającej miłości Boga, który jedna i odnawia.
Boga nie można bezkarnie wyprosić z dziejów ludzi i narodów. Tam, gdzie neguje się Jego obecność i Jego prawa, ostatecznie przegrywa człowiek. Oby Bóg powrócił z wygnania do naszych serc, wspólnot rodzinnych i narodowych.
Dajmy Bogu należne miejsce w naszym życiu, aby świat wokół nas był lepszy i piękniejszy. Pozwólmy Bogu być Panem przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.
Cytat za: „Rodowód Rodzin Katyńskich. Biuletyn Federacji Rodzin Katyńskich” 2011–2012, numer tematyczny: Bykownia 2012