Wystąpienie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego (21 września 2012, Kijów-Bykownia)

Panie Pre­zy­den­cie Nie­pod­le­głej Ukra­iny,
Dro­gie Rodzi­ny Katyńskie,Księże Pry­ma­sie,
Pano­wie Mini­stro­wie, Mar­szał­ko­wie,
Księ­ża Bisku­pi,
Żoł­nie­rze, Funk­cjo­na­riu­sze,
Sza­now­ni Pań­stwo!

Takie same sosny, taki sam las, frag­ment tej samej zbrod­ni, jaką czci­my i wspo­mi­na­my w Katy­niu.

Trud­no zatem oddać sło­wa­mi to, co my, Pola­cy, czu­je­my w tak wyjąt­ko­wym miej­scu i w tak wyjąt­ko­wej chwi­li. Na tę chwi­lę musie­li­śmy cze­kać dłu­go, wie­rząc gorą­co, że musi nadejść. Towa­rzy­szy­ły nam ocze­ki­wa­nia, towa­rzy­szy­ły nam emo­cje. Skła­da­ły się na nie roz­pacz wywo­ła­na bru­tal­nym wymor­do­wa­niem znacz­nej czę­ści naro­do­wej eli­ty i pra­gnie­nie uka­ra­nia spraw­ców mor­du, marze­nie o spra­wie­dli­wo­ści i – zwłasz­cza w mrocz­nych cza­sach sta­li­ni­zmu – lęk przed repre­sja­mi za prze­ciw­sta­wia­nie się katyń­skie­mu kłam­stwu. Na tym prze­cież pole­ga­ło szcze­gól­ne okru­cień­stwo sys­te­mu komu­ni­stycz­ne­go, że swo­im ofia­rom odbie­rał nie tyl­ko życie, ale i pra­wo do ludz­kiej pamię­ci oraz do naj­skrom­niej­sze­go cho­ciaż­by pochów­ku. Ofia­ry zbrod­ni katyń­skiej mia­ły na zawsze znik­nąć w bez­i­mien­nych „dołach śmier­ci”, zapo­mnia­ne przez ludzi, histo­rię i Pana Boga.

Ale Pan Bóg to wszyst­ko widział, Pola­cy to jed­nak pamię­ta­li, a i histo­ria w koń­cu się upo­mnia­ła. I na nic się zda­ły wysił­ki pra­cu­ją­cej na peł­nych obro­tach sowiec­kiej maszy­ne­rii kłam­stwa. Nie prze­szka­dza­ło tak­że mil­cze­nie głu­chych na praw­dę o Katy­niu poli­ty­ków demo­kra­tycz­ne­go Zacho­du. Nie było takiej siły, któ­ra ode­bra­ła­by Pola­kom praw­dę o tej potwor­nej zbrod­ni. Nie było takiej siły, bo ta praw­da zosta­ła głę­bo­ko wyry­ta w wie­lu pol­skich ser­cach.

Praw­dy o Katy­niu bro­ni­ły zwłasz­cza rodzi­ny ofiar. I za tę obro­nę praw­dy o zbrod­ni katyń­skiej chciał­bym w imie­niu całej Pol­ski Rodzi­nom Katyń­skim z całe­go ser­ca podzię­ko­wać. Dzię­ki Pań­stwu ta praw­da moc­no zako­rze­ni­ła się w naro­do­wej pamię­ci i legła u fun­da­men­tów odro­dzo­nej w 1989 roku wol­nej, demo­kra­tycz­nej i soli­dar­nej Ojczy­zny.

My, ludzie „Soli­dar­no­ści”, któ­rzy mie­li­śmy to wiel­kie szczę­ście odbu­do­wy­wać suwe­ren­ną i demo­kra­tycz­ną Pol­skę, wie­dzie­li­śmy, że jed­nym ze zna­ków naszej pol­skiej wol­no­ści musi być dotar­cie do bez­i­mien­nych katyń­skich „dołów śmier­ci” i prze­isto­cze­nie ich w pol­skie cmen­ta­rze wojen­ne. Do koń­ca życia nie zapo­mnę tej chwi­li, kie­dy póź­ną jesie­nią 1989 roku, towa­rzy­sząc pierw­sze­mu nie­ko­mu­ni­stycz­ne­mu pre­mie­ro­wi Pol­ski Tade­uszo­wi Mazo­wiec­kie­mu, mogłem po raz pierw­szy klęk­nąć i pomo­dlić się w Lesie Katyń­skim. Czu­ło się tam wte­dy jesz­cze tchnie­nie katyń­skie­go kłam­stwa, ale ten fałsz, obec­ny w posta­ci nie­praw­dzi­wych dat, napi­sów, tyl­ko utwier­dzał nas w prze­ko­na­niu o potrze­bie dzia­ła­nia, o potrze­bie odsło­nię­cia całej praw­dy.

Nie było to łatwe, ale suwe­ren­na i demo­kra­tycz­na Pol­ska reali­zo­wa­ła ów cel kon­se­kwent­nie i wytrwa­le. Kolej­ny­mi sta­cja­mi tej naro­do­wej katyń­skiej dro­gi krzy­żo­wej sta­wa­ły się cmen­ta­rze wojen­ne w Katy­niu, w Mied­no­je i w Charkowie–Piatichatkach. Od dzi­siaj tak­że ten poru­sza­ją­cy ser­ca Cmen­tarz Wojen­ny w Bykow­ni będzie zaświad­czał po wsze cza­sy, że o katyń­skich ofia­rach naród pol­ski pamię­ta. Pamię­ta świa­do­my, że i ofia­rom tej zbrod­ni zawdzię­cza swo­ją deter­mi­na­cję w wal­ce o lep­szy świat wol­nych ludzi i wol­nych naro­dów.

Sza­now­ni Pań­stwo!

Nie było­by tych katyń­skich, naro­do­wych sank­tu­ariów bez pra­cy i wysił­ku wie­lu ludzi, spo­śród któ­rych chciał­bym wymie­nić, przy­wo­łać tutaj w Bykow­ni jed­ną postać – śp. Andrze­ja Prze­woź­ni­ka. To z jego nazwi­skiem zawsze będzie zwią­za­na pamięć i wdzięcz­ność za powsta­nie trzech pierw­szych cmen­ta­rzy upa­mięt­nia­ją­cych zbrod­nię katyń­ską.

Dzię­ku­ję rów­nież z całe­go ser­ca za trud i zaan­ga­żo­wa­nie w budo­wę tego cmen­ta­rza w Bykow­ni następ­cy Andrze­ja Prze­woź­ni­ka – pro­fe­so­ro­wi Andrze­jo­wi Kuner­to­wi – i jego współ­pra­cow­ni­kom.

Chciał­bym też gorą­co podzię­ko­wać panu pre­zy­den­to­wi Wik­to­ro­wi Janu­ko­wy­czo­wi za zro­zu­mie­nie i wspar­cie naszych pol­skich dzia­łań tu, w Bykow­ni, i za tę ofiar­ną pra­cę przy wzno­sze­niu Pol­skie­go Cmen­ta­rza Wojen­ne­go, wyko­na­ną przez wie­lu naszych ukra­iń­skich part­ne­rów.

Dro­dzy Ukra­iń­scy Przy­ja­cie­le!

Tu, w Bykow­ni, jak w żad­nym innym miej­scu czu­je­my wspól­no­tę naszych pol­skich i ukra­iń­skich losów. Tu, na tere­nie tej naj­więk­szej ukra­iń­skiej nekro­po­lii ofiar sta­li­ni­zmu, któ­ra poza pol­ski­mi gro­ba­mi skry­wa prze­cież pro­chy ponad stu tysię­cy Ukra­iń­ców, razem odkry­wa­my i razem upa­mięt­nia­my naj­bar­dziej bole­sne kar­ty naszych naro­do­wych dzie­jów. Tu, w Bykow­ni, patrząc na bra­ter­skie pol­skie i ukra­iń­skie mogi­ły, uświa­da­mia­my sobie naj­le­piej, jak komu­ni­stycz­ny tota­li­ta­ryzm okrut­nie doświad­czył oby­dwa nasze naro­dy. Tu naj­le­piej też rozu­mie­my, jak wiel­kim zobo­wią­za­niem sta­je się strze­że­nie tej bole­snej pamię­ci i prze­ka­zy­wa­nie jej następ­nym poko­le­niom tak, by słu­ży­ła za osno­wę naro­do­wej wspól­no­ty tak Pola­kom, jak i Ukra­iń­com.

Sto­imy tutaj w zadu­mie i czu­je­my, jak w tym wyjąt­ko­wym miej­scu prze­szłość spo­ty­ka się z teraź­niej­szo­ścią i z przy­szło­ścią. Nie­my krzyk pocho­wa­nych tutaj ofiar jest dla nas wszyst­kich zobo­wią­za­niem, tak aby nasze naro­dy zawsze już cie­szy­ły się wol­no­ścią, suwe­ren­no­ścią, demo­kra­cją, pra­wa­mi czło­wie­ka, roz­wi­ja­ją­cą się gospo­dar­ką i bez­piecz­ny­mi rela­cja­mi z bliż­szy­mi i dal­szy­mi sąsia­da­mi w jed­no­czą­cej się Euro­pie.

Sza­now­ni Pań­stwo!

Kie­dy teraz, razem z Pań­stwem, spo­glą­dam na ten kamien­ny szlak wyzna­czo­ny tabli­ca­mi katyń­skich ofiar zgła­dzo­nych tutaj, na zie­mi ukra­iń­skiej, dobrze wiem, że ta dro­ga musi mieć swój dal­szy ciąg. Dobrze wiem, że nie wol­no nam spo­cząć, dopó­ki nie dotrze­my do ostat­nich miejsc pochów­ku ofiar zbrod­ni katyń­skiej. Bo w dal­szym cią­gu pra­gnie­my, by każ­dy z katyń­skich boha­te­rów był uho­no­ro­wa­ny z imie­nia i nazwi­ska, by każ­da katyń­ska rodzi­na mogła zapa­lić znicz upa­mięt­nia­ją­cy naj­bliż­szą jej oso­bę.

Suwe­ren­na, demo­kra­tycz­na i soli­dar­na Pol­ska zro­dzi­ła się tak­że z ofia­ry ich życia i nie byli­by­śmy jej god­ni, gdy­by­śmy zapo­mnie­li o tych, któ­rym zawdzię­cza­my naszą wol­ność.

Cześć ich pamię­ci!

Cytat za: „Rodo­wód Rodzin Katyń­skich. Biu­le­tyn Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich” 2011–2012, numer tema­tycz­ny: Bykow­nia 2012