Ewa Bojanowska-Burak, Moje pielgrzymki do Katynia (1989–2010)

Katyń to sym­bol, dla­te­go cmen­tarz katyń­ski stał się miej­scem, dokąd po roku 1989 kie­ro­wa­li się wszy­scy, któ­rzy stra­ci­li swych bli­skich zamor­do­wa­nych na Wscho­dzie. Od 1974 roku w Lesie Katyń­skim był dostęp­ny ogro­dzo­ny tzw. memo­riał dla umoż­li­wie­nia oby­wa­te­lom PRL i innych kra­jów dostę­pu do „mogił ofiar faszy­zmu”, głów­nie – jak to okre­ślo­no – w try­bie przy­ję­tym dla tury­sty­ki.

Pierw­sza ogól­no­pol­ska piel­grzym­ka do Katy­nia, w któ­rej wzię­li udział nie­zrze­sze­ni jesz­cze człon­ko­wie Rodzi­ny Katyń­skiej w Kato­wi­cach, to kwie­cień 1989. Tymi piel­grzy­ma­mi byli Andrzej Żubrow­ski, Jerzy Żelew­ski, Janusz Spy­chal­ski i Maria Kor­czak. Ta czwór­ka posta­no­wi­ła, śla­dem War­szaw­skiej Rodzi­ny Katyń­skiej, zor­ga­ni­zo­wać nas, dzie­ci katyń­skie ślą­skiej zie­mi. Oni już ode­szli, ale ich zamysł został zre­ali­zo­wa­ny. W grud­niu 1989 roku powsta­ło Sto­wa­rzy­sze­nie Rodzi­na Katyń­ska Kato­wi­ce.

Dru­gą ogól­no­pol­ską piel­grzym­kę w paź­dzier­ni­ku 1989 roku zor­ga­ni­zo­wa­ła Rada Ochro­ny Pamię­ci Walk i Męczeń­stwa dla rodzin zamor­do­wa­nych. W tej piel­grzym­ce uczest­ni­czy­ło 420 osób: wdów, rodzeń­stwa, dzie­ci i przy­ja­ciół.

Po tych ogól­no­pol­skich piel­grzym­kach, kie­dy się zoba­czy­li­śmy i poli­czy­li­śmy, zaczę­li­śmy się orga­ni­zo­wać. Powsta­wa­ły Rodzi­ny Katyń­skie w całej Pol­sce, powstał kli­mat i warun­ki do budo­wy cmen­ta­rzy.

Pierw­sza piel­grzym­ka do Katy­nia (paź­dzier­nik 1989)

Byłam w Katy­niu pierw­szy raz z dru­gą ogól­no­pol­ską piel­grzym­ką w paź­dzier­ni­ku 1989 roku, zor­ga­ni­zo­wa­ną przez Radę Ochro­ny Pamię­ci Walk i Męczeń­stwa dla rodzin zamor­do­wa­nych. Poje­cha­ła ze mną moja cór­ka Ola, któ­ra była dla mnie wiel­kim wspar­ciem.

Wyje­cha­li­śmy z War­sza­wy z Dwor­ca Gdań­skie­go, zgru­po­wa­no nas mia­sta­mi po 4 oso­by w prze­dzia­le. Wypa­trzy­ły­śmy dwie panie z Kato­wic, z któ­ry­mi odby­ły­śmy tę jedy­ną, ocze­ki­wa­ną i wzru­sza­ją­cą podróż. Jed­ną z nich była Józe­fa Bog­da­no­wicz, cór­ka por. Hen­ry­ka Kalem­by roz­strze­la­ne­go w Katy­niu, póź­niej, do 1997 roku, pre­zes Rodzi­ny Katyń­skiej w Kato­wi­cach.

W cza­sie dłu­giej podró­ży pozna­je­my współ­to­wa­rzy­szy z sąsied­nich prze­dzia­łów, pro­wa­dzi­my roz­mo­wy, modli­my się wspól­nie i pogrą­ża­my się w zadu­mie. Miej­sce, do któ­re­go zmie­rza­my, i wspól­ne losy skła­nia­ją do reflek­sji, zwie­rzeń i wspo­mnień z dzie­ciń­stwa. 

Przy­jeż­dża­my do Smo­leń­ska, a potem auto­ka­ra­mi eskor­to­wa­ni przez mili­cję przez Gniez­do­wo na par­king w Katy­niu. Z par­kin­gu w mil­cze­niu i z ogrom­nym wzru­sze­niem idzie­my w stro­nę memo­ria­łu. Ogrom­ny ponu­ry las, cisza bez śpie­wu pta­ków. Na tere­nie memo­ria­łu była msza świę­ta przy pro­wi­zo­rycz­nym ołta­rzu, modli­li­śmy się, zapa­la­li­śmy zni­cze na sym­bo­licz­nej mogi­le. Oni leżą nie pod tą mogi­łą, lecz gdzieś za ogro­dze­niem lub jesz­cze w innym miej­scu, to nie­istot­ne, waż­ne, że tu jeste­śmy i może­my oddać Im hołd.

Od moje­go pierw­sze­go wyjaz­du minę­ło 36 lat. Ten pierw­szy wyjazd na miej­sce stra­ce­nia zosta­wił nie­za­tar­ty ślad na całe życie, ale był nadzie­ją, że zbrod­nia zosta­nie nazwa­na zbrod­nią, win­ni zosta­ną napięt­no­wa­ni. Teraz ta nadzie­ja umie­ra, mamy cmen­ta­rze, do któ­rych nie mamy dostę­pu, i ale zosta­je nam tyl­ko ulga, że są god­nie pocho­wa­ni w zbio­ro­wych gro­bach w poświę­co­nej zie­mi.

Dru­ga piel­grzym­ka do Katy­nia i Char­ko­wa (17 wrze­śnia 1999)

Pole­cia­łam samo­lo­tem pre­zy­denc­kim jako przed­sta­wi­ciel­ka RK Kato­wi­ce w gru­pie 28 osób repre­zen­tu­ją­cych Fede­ra­cję Rodzin Katyń­skich, w 60. rocz­ni­cę sowiec­kiej agre­sji na Pol­skę. Oprócz Rodzin Katyń­skich była licz­na repre­zen­ta­cja rzą­do­wa i inne waż­ne oso­bi­sto­ści. O 9.00 lądu­je­my w Smo­leń­sku i auto­ka­rem jedzie­my do Katy­nia, tu wita­ją nas przed­sta­wi­cie­le Polo­nii smo­leń­skiej i budow­ni­czo­wie cmen­ta­rza z BUDIMEX‑u.

Dzie­sięć lat minę­ło od pierw­sze­go moje­go poby­tu. Powsta­je cmen­tarz wojen­ny, widać już jego kształt. Cie­szy, że mogłam zoba­czyć, jak powsta­je god­ne miej­sce wiecz­ne­go spo­czyn­ku i Ich upa­mięt­nie­nia. Uczest­ni­czy­my w skrom­niej uro­czy­sto­ści: ode­gra­nie hym­nu, odda­nie przez Pre­zy­den­ta hono­rów sztan­da­ro­wi kom­pa­ni repre­zen­ta­cyj­nej Woj­ska Pol­skie­go, modli­twa eku­me­nicz­na i homi­lia bisku­pa polo­we­go, Apel Pamię­ci. Ostat­nie minu­ty to obej­ście cmen­ta­rza ścież­ką wzdłuż muru, gdzie będą zamo­co­wa­ne tablicz­ki epi­ta­fij­ne, chwi­la modli­twy i jedzie­my do Smo­leń­ska. O 12.00 leci­my do Char­ko­wa, na lot­ni­sku wita­ją nas chle­bem i solą wła­dze miej­skie w asy­ście kobiet w stro­jach ludo­wych.

Prze­jeż­dża­my kolum­ną przez mia­sto do Pia­ti­cha­tek, po modli­twie eku­me­nicz­nej i skła­da­niu kwia­tów i zni­czy obcho­dzi­my cmen­tarz, oce­nia­jąc zaawan­so­wa­nie prac budow­la­nych. Po obie­dzie w ośrod­ku „Baza sło­necz­na” wra­ca­my do samo­lo­tu i do War­sza­wy.

Trze­cia piel­grzym­ka do Katy­nia (28 lip­ca 2000)

Byłam w Katy­niu na otwar­ciu i poświę­ce­nie cmen­ta­rza w 60. rocz­ni­cę zbrod­ni. To był sym­bo­licz­ny pogrzeb naszych Bli­skich. Przy­je­cha­ły rodzi­ny z całej Pol­ski, Euro­py i świa­ta. Jecha­łam w prze­dzia­le z przed­sta­wi­cie­la­mi Polo­nii ame­ry­kań­skiej. Dziś już nie pamię­tam twa­rzy, tre­ści roz­mów, ale pamię­tam ich wzru­sze­nie, pięk­ną pol­sz­czy­znę i cie­płą ser­decz­ną atmos­fe­rę. 

Nasze Sto­wa­rzy­sze­nie Rodzi­nę Katyń­ską Kato­wi­ce repre­zen­to­wa­ła 16-oso­bo­wa gru­pa ze sztan­da­rem. Nie wymie­nię wszyst­kich, pamięć zawo­dzi, a doku­men­tów brak. Wymie­nię tych, któ­rych pamię­tam:

  • Maria Kor­czak, cór­ka ppłk. kawa­le­rii Maria­na Kor­cza­ka. Mary­sia, zało­ży­ciel­ka, do koń­ca uczest­ni­czą­ca w pra­cach Zarzą­du Sto­wa­rzy­sze­nia. Po woj­nie zamiesz­ka­ła z mat­ką Zofią w Byto­miu. Zmar­ła w 2018 roku.
  • Zofia Waw­rzyń­czyk, cór­ka ppor. rez. Anto­nie­go Sula­rza, nauczy­cie­la w szko­le powszech­nej w Komo­ło­wie koło Zawier­cia. Zosia zmar­ła w 2006 roku.
  • Joan­na Łuczak była aktyw­nym człon­kiem Zarzą­du, cór­ka por. rez. Zyg­mun­ta Zbroi, inspek­to­ra powia­to­we­go PZU w Nowo­gród­ku. Po woj­nie miesz­ka­ła w Kato­wi­cach. Zmar­ła w 2019 roku. 
  • Maria Kur­lit i Tomasz Urba­no­wicz, cór­ka i syn por. rez. Wik­to­ra Urba­no­wi­cza, rad­cy woje­wódz­kie­go przy Ślą­skim Urzę­dzie Woje­wódz­kim. Miesz­ka­li w Cho­rzo­wie, obo­je nie żyją. 
  • Sta­ni­sła­wa Suchy, cór­ka ppor. rez. Aloj­ze­go Jago­sza, nauczy­cie­la Szko­ły Pod­sta­wo­wej w Konia­ko­wie. Sta­sia zmar­ła w 2024 roku. 
  • Zbi­gniew Kra­kow­ski, syn ppor. rez. Mie­czy­sła­wa Kra­kow­skie­go, kon­struk­to­ra w Fabry­ce Maszyn i Kotłów L. Zie­le­niew­ski SA w Sosnow­cu. Zby­szek wie­le lat miesz­kał w USA, po powro­cie do Pol­ski zamiesz­kał w Cze­la­dzi. Zmarł w 2019 roku. 
  • Jadwi­ga Szwe­da, sio­strze­ni­ca ppor. rez. Paw­ła Ach­te­li­ka, nauczy­cie­la szko­ły pod­sta­wo­wej w Rup­ta­wie koło Ryb­ni­ka. Jadzia wie­le lat była sekre­ta­rzem, dba­ła o porzą­dek w doku­men­tach, pro­to­ko­łach i spra­woz­da­niach. Zmar­ła w 2025 roku.
  • Euge­nia Głąb, wnucz­ka przod. PP Jana Głą­ba. 

Były ofi­cjal­ne prze­mó­wie­nia, uro­czy­sta msza, poświę­ce­nie gro­bów i muru epi­ta­fij­ne­go z nazwi­ska­mi wszyst­kich zamor­do­wa­nych w Katy­niu. Dele­ga­cje skła­da­ły wień­ce i wią­zan­ki, był Apel Pole­głych i przej­mu­ją­ca do szpi­ku kości sal­wa hono­ro­wa. Ude­rzył dzwon katyń­ski. Był czas na indy­wi­du­al­ną modli­twę, zapa­le­nie zni­czy i zdję­cia tabli­czek.

W dro­dze powrot­nej dłu­go nie mil­kły roz­mo­wy na kory­ta­rzach pocią­gu. Dzie­li­li­śmy się peł­ny­mi wzru­sze­nia wra­że­nia­mi z histo­rycz­nej uro­czy­sto­ści. Aż w koń­cu zmo­rzył nas sen.

Jecha­li­śmy pod wspa­nia­ła opie­ką woj­ska. Dba­li, by nicze­go nam nie bra­ko­wa­ło, i dobrze nas kar­mi­li.

Czwar­ta piel­grzym­ka do Katy­nia (10 kwiet­nia 2009)

Jedzie­my do Katy­nia na uro­czy­ste obcho­dy Dnia Pamię­ci Ofiar Zbrod­ni Katyń­skiej. Jedzie­my spe­cjal­nym pocią­giem wie­lo­oso­bo­wą gru­pą ze Sto­wa­rzy­sze­nia Rodzi­na Katyń­ska Kato­wi­ce. Jedzie Bogna Szklar­czyk, pre­zes naszej rodzi­ny, jej sio­stra Ludo­mi­ra, ja i mój star­szy brat Michał. Jedzie Sta­ni­sła­wa Suchy z syna­mi Andrze­jem i Bogu­mi­łem, Urszu­la Lukas. W uro­czy­sto­ściach uczest­ni­czy­li: mar­sza­łek Sej­mu Bro­ni­sław Komo­row­ski, pre­zy­dent RP na Uchodź­stwie Ryszard Kaczo­row­ski, biskup polo­wy gen Tade­usz Pło­ski, przed­sta­wi­cie­le Sej­mu i Sena­tu, woj­sko i har­ce­rze. Była msza świę­ta, wystą­pie­nie ofi­cjal­nych gości, modli­twa eku­me­nicz­na, skła­da­nie wień­ców i wią­za­nek, zapa­la­nie zni­czy pod tablicz­ka­mi epi­ta­fij­ny­mi, zdję­cia pamiąt­ko­we. Pamię­ta­my też o zbio­ro­wych mogi­łach i tam zapa­la­my zni­cze. Mija 9 lat od poświę­ce­nia cmen­ta­rza, mar­twi­my się, że tablicz­ki epi­ta­fij­ne ule­ga­ją koro­zji, i tym, że nikt nie opie­ku­je się cmen­ta­rzem. Nie zda­wa­li­śmy sobie wte­dy spra­wy, że cze­ka­ją dużo więk­sze zmar­twie­nia, że cmen­ta­rze będą nie­do­stęp­ne.

Pią­ta piel­grzym­ka do Katy­nia (7 kwiet­nia 2010)

To był nie­spo­dzie­wa­ny wyjazd, a jed­no­cze­śnie ostat­ni dla mnie do Katy­nia. A takie mia­łam pla­ny i nadzie­je, że poja­dę do Koziel­ska i Katy­nia z bra­tem, cór­ka­mi i wnu­ka­mi, sło­wem, z całą rodzi­ną.

Zna­la­zły­śmy się z Bogną Szklar­czyk w dwu­dzie­sto­oso­bo­wej gru­pie przed­sta­wi­cie­li Rodzin Katyń­skich w samo­lo­cie lecą­cym do Smo­leń­ska z pre­mie­rem Donal­dem Tuskiem na spo­tka­nie z pre­mie­rem Puti­nem. Przy­le­cia­ło z nami wie­lu dostoj­nych gości: Nor­man Davies, Andrzej Waj­da z żoną Kry­sty­ną Zachwa­to­wicz, Lech Wałę­sa, Tade­usz Mazo­wiec­ki, Nata­lia Lebie­die­wa oraz przed­sta­wi­cie­le rzą­du i par­la­men­tu. Na cmen­ta­rzu odby­ły się uro­czy­sto­ści, wystą­pie­nia obu pre­mie­rów. Atmos­fe­ra była peł­na opty­mi­zmu na przy­szłość. Potem były dłu­gie i trud­ne roz­mo­wy na wyż­szym szcze­blu, po któ­rych spo­tka­li­śmy się w Domu Pol­skim w Smo­leń­sku z Polo­nią przy­by­łą do Smo­leń­ska z róż­nych dale­kich stron Rosji. Była cie­pła i wzru­sza­ją­ca atmos­fe­ra i peł­ni nadziei wra­ca­li­śmy do War­sza­wy. Trzy dni póź­niej doszło do kata­stro­fy samo­lo­tu pre­zy­denc­kie­go na lot­ni­sku w Smo­leń­sku. Wiel­ka tra­ge­dia i żało­ba naro­do­wa, po któ­rej zosta­li­śmy podzie­le­ni.

Ewa Boja­now­ska-Burak przy wej­ściu na Pol­ski Cmen­tarz Wojen­ny w Katy­niu (2000)

Poczet sztan­da­ro­wy pod­czas uro­czy­sto­ści otwar­cia Pol­skie­go Cmen­ta­rza Wojen­ne­go w Katy­niu (2000); w środ­ku Ewa Boja­now­ska-Burak

Poświę­ce­nie Pol­skie­go Cmen­ta­rza Wojen­ne­go w Katy­niu (2000): pry­mas Pol­ski kard. Józef Glemp i abp Sła­woj Leszek Głódź

Mur z tablicz­ka­mi epi­ta­fij­ny­mi (10 kwiet­nia 2009)

Dwo­rzec z Smo­leń­sku: wie­niec od Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich nie­sie Jacek Wawsz­czak w synem (10 kwiet­nia 2009)

Wagon przy wej­ściu na katyń­ski memo­riał

Plan Pol­skie­go Cmen­ta­rza Wojen­ne­go w Katy­niu (10 kwiet­nia 2009)

Brat­nie mogi­ły i Bra­ma Pamię­ci (10 kwiet­nia 2009)

Mur z tablicz­ka­mi epi­ta­fij­ny­mi (10 kwiet­nia 2009)