Kochane Rodziny Katyńskie! Szanowni Goście!
Trudno jest wracać do katyńskiego lasu, szczególnie w kwietniu. Już widać wiosnę, a nam się przed oczami uruchamia film pamięci i myślimy, co się tu wydarzyło 76 lat temu. Wtedy już nie słyszymy ptaków i nie cieszy nas wiosenna zieleń. Wraca poczucie utraty i przerwania historii tysięcy Rodzin Katyńskich. Jest nas tu dzisiaj garstka, aby w imieniu Żon, Sióstr i Braci, Córek i Synów położyć kwiaty i zapalić świece. Tych, którzy są z nami w Katyniu po raz pierwszy, może dziwić ta nekropolia. Inna niż wszystkie. Tutaj potrzebny jest przewodnik.
Gromadzimy się przy stole ofiarnym, który – gdy trzeba – staje się ołtarzem, a może być po prostu miejscem spotkania dla odwiedzających. Tam w dole, wśród drzew, niczym plamy krwi, zastygły żeliwne płyty, przykrywające doły śmierci, gdzie pierwotnie spoczęły Ofiary Zbrodni Katyńskiej. Gdy idziemy ścieżką prowadzącą w osobliwej fosie, towarzyszą nam indywidualne tabliczki epitafijne, na których zapisano imiona i nazwiska, daty urodzenia, zawody i stopnie wojskowe. Blisko pięć tysięcy mężczyzn – i jedna kobieta: Janina Lewandowska, z domu Dowbor-Muśnicka. Wszystkich tutaj spoczywających łączy 1940 rok, data Ich śmierci. Katyńskie epitafia mówią o różnorodności II Rzeczypospolitej, o wielości zamieszkujących ją narodów, o różnych wyznawanych religiach; dlatego właśnie podczas uroczystości rozbrzmiewają tutaj modlitwy ekumeniczne. Do tego nas zobowiązują stojące opodal Krzyża Prymasowskiego znaki: krzyże Kościoła wschodniego i zachodniego, gwiazda Dawida i półksiężyc.
Gdy wracamy ze spaceru aleją przy murze z epitafiami, z powrotem trafiamy pomiędzy bratnie mogiły, gdzie w poświęconej ziemi spoczęły szczątki Ofiar. Na te groby czekaliśmy 60 lat, bo dopiero w 2000 roku powstały polskie nekropolie w Katyniu, Charkowie i Miednoje. Na cmentarz w Bykowni trzeba było czekać jeszcze 12 lat dłużej. Kto mówi o tej ziemi „nieludzka”, cytuje piękne słowa poety, ale one utraciły już sens, odkąd odbyły się pogrzeby w 2000 i 2012 roku, odkąd w tej otwartej, leśnej świątyni sprawowane są święte obrządki i brzmią modlitwy za Ofiary. Oni spoczywają w poświęconej ziemi!
Za trud budowy katyńskich nekropolii cały czas na nowo dziękujemy Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Dziś, 10 kwietnia, wspominamy długą współpracę i przyjaźń z Andrzejem Przewoźnikiem, którego determinacji zawdzięczamy trzy pierwsze cmentarze. Na ręce obecnego wśród nas prof. Andrzeja Krzysztofa Kunerta, sekretarza generalnego Rady, składamy podziękowanie za katyńską nekropolię w Kijowie-Bykowni i prosimy, aby nie ustawał w wysiłkach. Wierzymy, że zaprawiona w bojach Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa spełni i to marzenie Rodzin Katyńskich i wreszcie spotkamy się na cmentarzu w Kuropatach.
Ci, którzy odeszli, to Ojcowie, co nie zobaczyli, jak dorastają ich córki i synowie. Ci, których zabrakło, to Dziadkowie, co nigdy nie wzięli na kolana nas, wnuków. Dla następnych pokoleń będą już legendą, ale to nie zwalnia Rodzin Katyńskich z codziennego wysiłku, jakim jest chronienie żywej pamięci o prawdziwych ludziach. Boimy się wielkich słów i patosu, bo odbierają wiarygodność naszej historii. Wystrzegamy się polityki, bo ona nie służy kustoszom pamięci. Na szczęście starcza nam uporu, aby walczyć z jakimkolwiek śladem kłamstwa katyńskiego. Kłamstwo przybiera wiele twarzy i masek. Kiedyś kłamano zwyczajnie: zaprzeczano temu, że Zbrodnia Katyńska była, zmieniano datę śmierci Ofiar, a nade wszystko – wypierano się odpowiedzialności i poczucia winy. To kłamstwo raz wyplewione, nie poddaje się, wraca. Co jakiś czas słyszymy o publikacjach, zaprzeczających sowieckiej winie. Prowadzone w dzisiejszej Rosji „śledztwo” umorzono, bo „pospolite przestępstwo” NKWD tutaj już się przedawniło. Nieznane pozostają dokumenty. Nieznane imiona wszystkich Ofiar i miejsca ich śmierci i pochówku.
Ale może być też i inne kłamstwo. Zdarzają się nawoływania do burzenia katyńskich nekropolii i bezczeszczenia grobów naszych Bliskich. Słyszymy demagogiczne hasła o „sprowadzania szczątków z nieludzkiej ziemi do kraju”. Tak naprawdę jest to wezwanie, aby z rosyjskiej, ukraińskiej i białoruskiej ziemi zniknęły dowody Zbrodni Katyńskiej. Gdyby zabrakło katyńskich nekropolii, za jakiś czas można by napisać nową historię, bo przestałyby istnieć materialne ślady zbrodni. Nie ma na to naszej, Rodzin Katyńskich, zgody. Przyjrzycie się, proszę, bratnim mogiłom: z kurhanów wyłaniają się krzyże. One strzegą spokoju Tych, których pochowaliśmy tutaj w poświęconej ziemi. A nad Nimi – i przed nami – wznosi się brama pamięci. Tam przeczytacie imię każdego, kto tu spoczywa.
W dzisiejszej podróży do Katynia towarzyszy mi przejmujące zdanie. Przed paroma dniami dostałam je od Przyjaciela, którego Ojciec zginął w tym lesie: „Co rok, to rok dalej, ale żal zostaje”. Wracamy, bo mijający czas uleczył rany, ale nie zgasił żalu. Tu jest nasze dziedzictwo. To stąd, z głosu podziemnego dzwonu, który bije w Katyniu, Charkowie, Miednoje i Bykowni, czerpiemy nadzieję i siłę.
Cytat na podstawie: „Rodowód Rodzin Katyńskich. Biuletyn Federacji Rodzin Katyńskich” 2016