Szanowny Panie Premierze,
dobrze jest mieć ten historyczny luksus i po prostu milczeć. Ale nie możemy milczeć, bo i Pan, i ja doświadczyliśmy w szkołach i w życiu publicznym kłamstwa, które objawiało się ciszą. Milczeniem.
Szanowny Panie Premierze, Szanowny Panie Marszałku, Szanowni Goście,
w imieniu Rodzin Katyńskich i Rodzin Policyjnych witam w domu, który wybraliśmy dla pamiątek po Naszych Bliskich.
Gdyby te przedmioty mogły mówić… Kiedy idę wśród relikwiarzy Muzeum Katyńskiego, pytam Ich, nieobecnych, którzy zostawili te drobiazgi: skąd wziąłeś kawałek deski, z której wyrzeźbiłeś figury szachowe i kostki domina? Czy to fragment Twojej pryczy, czy też znalazłeś ten kawałek drewna podczas rzadkich chwil, kiedy jeńcy wychodzili do pracy w Kozielsku? Jaka jest historia łyżki, którą zabrałeś ze sobą na wojnę i trafiła z Tobą do niewoli, do obozu w Starobielsku i dalej, w drogę w nieznane, która zakończyła się w pieriesylnej tiurmie w Charkowie? Kto Ci podarował ryngraf, z wizerunkiem Matki Boskiej, „co w Ostrej świeci Bramie”? O kim myślałeś, patrząc na rodowy sygnet i obrączkę, sygnowaną imieniem Twojej żony? Zostały po Nich epolety i łańcuszki, porwane różańce i okulary, guziki i ordery, papierośnice i scyzoryki, kawałki listów i figurki świętych podarowane na szczęście, buteleczki z lekarstwem i manierki. Zostały klucze, bo przecież mieli wrócić do domu.
Muzeum Katyńskie, oddział martyrologiczny Muzeum Wojska Polskiego, zaprasza dzisiaj Państwa na wystawę plenerową „Świadectwa zbrodni – dokumenty wydobyte z masowych mogił w Miednoje, Charkowie i Katyniu”. Dzięki tym ocalonym skrawkom przemówią Oni sami – z kawałków listów wróciły słowa tęsknoty, na strzępku obrazka czytamy serdeczną modlitwę, dokumenty i zdjęcia sprawiają, że anonimowi odzyskają imiona i twarze. Te twarze zobaczycie też dzisiaj podczas projekcji niezwykłego filmu „Portret Ojca”. Z setek godzin nagrań twórcy tego dokumentu z pietyzmem i czułością wycięli niecałą godzinę, ale każda minuta chwyta za serce: w dłoniach córek i synów widzimy zdjęcia Ofiar, Naszych Bliskich. To lekcja żywej historii. Dziękujemy wszystkim, którzy chcą nas wysłuchać i niosą naszą opowieść dalej.
Żyjemy w coraz mniejszych bańkach i coraz mniej cenimy sobie prywatność ukrytą w rodzinnych archiwach, lekceważymy intymność zamkniętą w pamiątkach z przeszłości, w listach cudem ocalałych z pożogi i w spłowiałych fotografiach sprzed niegdysiejszych wojen. Zapatrzeni w migające ekrany telefonów i komputerów, sprzedajemy swoją codzienność, gdy tymczasem te banalne posty są tylko przez chwilę, prawdziwe życie nie rozgrywa się w tych ulotnych mediach, bo za chwilę po tych komunikatach nie zostanie żaden ślad. Bywa, że w tym medialnym chaosie trudne opowieści o historii – bo taką trudną historią i taką opowieścią jest opowieść o Zbrodni Katyńskiej – przegrywają z serialami o historyjkach urojonych, bardzo często epatujących makabrą i za nic mających ofiary.
Ofiary czy bohaterowie?
Czas się zatrzymać, popatrzeć za siebie, zapytać, skąd przychodzimy i jaki jest nasz rodowód.
Czas wrócić do cywilizacyjnych tabu, gdy losy ofiar – i losy bohaterów – stawiano wyżej niż efektowne wizerunki katów i oprawców. Jak pisał niegdyś John Steinbeck: „Występek ma wciąż nową i młodą twarz, ale to dobro jest czcigodne, jak żadna inna rzecz na świecie”.
To w Muzeum Katyńskim kryją się prawdziwe klejnoty: pamiątki przechowywane przez rodziny podczas komunistycznej nocy i podczas dziesięcioleci kłamstwa katyńskiego. Cierpliwa ziemia przechowała w Katyniu, Charkowie, Miednoje i Bykowni relikwie po Ofiarach. Jedne i drugie przedmioty spotkały się w tym Muzeum, a dzięki wiernym i nieocenionym kustoszom tego miejsca, którzy opiekują się naszym rodzinnym depozytem, pokazywane są gościom, którzy zawędrują na warszawską Cytadelę.
Muzeum Katyńskie to wielki dar przeszłości i wielkie zobowiązanie dla przyszłości. W tym kwietniowym dniu myślę o tych miejscach, które dzisiaj opuściliśmy. Nie z własnej winy. Znowu nad losem Naszych Bliskich zaciążyła historia, którą obudziła brutalna rosyjska polityka. Teraz powinniśmy być w lesie katyńskim i pod tabliczkami epitafijnymi kłaść kwiaty przywiezione w krakowskiego Rynku. Teraz powinniśmy właśnie dojeżdżać do Miednoje i tam pokłonić się grobom polskich policjantów, kopistów, strażników granicznych i więziennych. Kiedyś na miejscu ich kaźni w Twerze Rodzina Katyńska z Opola umiejscowiła tablicę pamiątkową. Dziś po tym pomniku nie ma ani śladu, bo sowieckie kłamstwo katyńskie podniosło łeb w Rosji, która znowu walczy o swój imperializm. Powinniśmy teraz iść „czarną drogą”, która przecina Cmentarz Ofiar Totalitaryzmu w Charkowie-Piatichatkach, gdzie pod kamiennymi kurhanami spoczywają i Polacy, i Ukraińcy. Powinniśmy być tłumnie obecni na katyńskiej nekropolii w Kijowie-Bykowni – gdzie krew polskich Ofiar jest kroplą w morzu cierpienia wielu narodowości, zgładzonych na ziemi kijowskiej w Wielkiej Czystce 1937 roku. Przed paroma tygodniami, 5 marca, w rocznicę pamiętnej decyzji o mordzie, właśnie w Bykowni zapłonęły znicze dzięki specjalnej delegacji, której w ten wojenny czas przewodniczyli Pani Minister Hanna Wróblewska i Pan Minister Lech Parell. Bardzo Państwu dziękujemy.
Mam nadzieję, że nawet teraz znajdą się w Rosji dzielni ludzie, którzy położą kwiaty na mogiłach w Katyniu i Miednoje. Na Charków spadają rosyjskie pociski, niczym się nieróżniące od tych sowieckich kul, które zabiły Naszych Bliskich. Nad Kijów lecą rosyjskie drony i znowu niosą śmierć. Katyńskie nekropolie dzielą los żywych, współczesnych ofiar bezprecedensowej rosyjskiej agresji w cywilizowanym świecie. Jest pomiędzy nami rosyjska z pochodzenia, ale z duszą polskiej bohaterki dziennikarka, która z Rosji musiała uciekać ze względu na swoją pracę na rzecz prawdy o Katyniu, a potem do Polski musiała uciekać z Sumów, bo i tam dogoniły ją rosyjskie pociski.
Dziś rusza wirtualny bieg KLUCZE NADZIEI, z inicjatywy Federacji Rodzin Katyńskich podjęty przez Maraton Warszawski. Podczas nadchodzących Świąt i nieodległej majówki będziemy wychodzić z domów, żeby zostawić codzienność i odetchnąć wiosną, która już przyszła do nas. A gdyby tak zabrać na poranny bieg czy spacer pamięć o tych, którzy zginęli 85 lat temu? Niech to będzie na przykład pamięć o pediatrze, który w zakopiańskim szpitalu KBK zajmował się dziećmi chorymi na gruźlicę. Niech to będzie pamięć o leśniku ze Lwowa, który miłość do natury przekazał córkom – obie panie są dzisiaj z nami. Pamięć o rotmistrzu, który na koniu Bambino zdobył dla Polski srebrny medal olimpijski – są z nami jego wnuk i prawnuk. Pamięć o weterynarzu, którego zawód odziedziczyli wnuk i prawnuk – są z nami. Pamięć o nauczycielu, który pracował w Bydlinie, a po lekcjach wracał do maleńkiego synka. Pamięć o poruczniku rezerwy, który uwielbiał piękną żonę Reginę – mam nadzieję, że i córka, pani Anna, i wnuczka Basia są tutaj. Pamięć o urzędniku z Izby Skarbowej, którego prawnuk został historykiem, aby dzieje Zbrodni Katyńskiej nie zblakły – i pracuje w Muzeum Katyńskim. Pamięć o wojskowym lekarzu z Łodzi, który wiedzą służył od Wielkiej Wojny – a jego syn i synowa, którzy nigdy go nie poznali, są w Federacji Rodzin Katyńskich od jej początku. Pamięć o chemiku, który Chevroletem jeździł na rajdy – córka jest między nami. Pamięć o prokuratorze, który z ukochaną Izą chodził w Tatry i był mistrzem towarzyskich żartów. Pamięć o techniku, który budował młyny i miał córkę Tereskę – dziś prezesuje ona Rodzinie Katyńskiej we Wrocławiu. Pamięć o kapitanie Jakubie, którego syn Andrzej nakręcił film Katyń, mianowany do Oscara i grany na całym świecie.
Taka jest nasza pamięć. Pomnożona przez losy 21768 osób.
A może to byłaby któraś w dziewczyn, które zginęły w Zbrodni Katyńskiej? Wszyscy emblematycznie pamiętamy Janinę Lewandowską, córkę generała Dowbor-Muśnickiego, której ciało znaleziono w Katyniu. Ale pamiętamy też o 53 dziewczynach, które figurują na ukraińskiej liście katyńskiej i zostały upamiętnione w Kijowie-Bykowni.
Idźcie Państwo na ten spacer, pobiegnijcie, jeśli pozwala Wam na to zdrowie, pomyślcie o Nich, wybierzcie swojego bohatera.
Szanowni Goście, dziękuję, że jesteście z nami w Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Kiedy zabraknie nas, Rodzin, Rodzin Katyńskich, Rodzin Policyjnych, świadków i dziedziców tamtych ludzi, obowiązek pamięci spocznie na Państwie Polskim. Panie Premierze, dziękuję za powołanie Komitetu Honorowego Obchodów 85. rocznicy Zbrodni Katyńskiej, za Pański patronat i za Pańską obecność. Niech to zobowiązanie Państwa Polskiego trwa.
Kiedy historia wietrzeje, a pamięć rozsypuje się w proch, budzą się demony. Muszę wierzyć, że coś da się zrobić. Muszę wierzyć, że Nasi Bliscy 85 lat temu nie cierpieli na darmo. Tamto zło ich zabiło, ale teraz powróciło zło kłamstwa i wojny. Muszę wierzyć, że pamięć o Ofiarach Zbrodni Katyńskiej pomoże zatrzymać rozpętane zło.
Dziękuję.
Cytat na podstawie: „Rodowód Rodzin Katyńskich. Biuletyn Federacji Rodzin Katyńskich” 2025, numer tematyczny: 85. rocznica Zbrodni Katyńskiej