Wystąpienie Prezesa Rady Ministrów Jerzego Buzka (17 czerwca 2000, Charków)

Sza­now­ny Panie Pre­mie­rze,
Sza­now­ni Pań­stwo

„Modli­my się za nich wszyst­kich stąd, gdzie się modlić może­my,

Gdzie wol­ność pozwa­la myśleć myślom każ­de­go czło­wie­ka…”

Pisał przed pół­wie­czem Kazi­mierz Wie­rzyń­ski we wstrzą­sa­ją­cym wier­szu Msza żałob­na w Kate­drze Nowo­jor­skiej. Wier­szu poświę­co­nym ofia­rom Gol­go­ty Wscho­du.

Od sześć­dzie­się­ciu lat Pola­cy w wol­nym świe­cie modli­li się za ofia­ry „napa­ści z tyłu”. Prze­ka­zy­wa­li potom­nym obo­wią­zek moral­ny zbu­do­wa­nia cmen­ta­rzy tysiąc­om naj­lep­szych synów Ojczy­zny pogrze­ba­nych w nie­zna­nych miej­scach. Od sześć­dzie­się­ciu lat trwał dra­mat rodzin nie­mo­gą­cych uklęk­nąć nad gro­ba­mi naj­bliż­szych.

Pół wie­ku z górą komu­ni­stycz­na pro­pa­gan­da kła­ma­ła wbrew zbio­ro­wej wie­dzy naro­du, że tych gro­bów nie ma. Jad tego mon­stru­al­ne­go kłam­stwa zatru­wał nasze życie, kładł się cie­niem na sto­sun­ku Pola­ków do sąsiedz­kich naro­dów. Naro­dów, któ­re tak­że były więź­nia­mi Impe­rium Zła.

I oto dzi­siaj, 17 czerw­ca roku 2000 sta­je­my w Char­ko­wie. Dopeł­nia­my nasze­go obo­wiąz­ku pogrze­ba­nia i uczcze­nia naszych zmar­łych. Chy­li­my czo­ło w modli­twie nad ich gro­ba­mi. W miej­scu, gdzie dosię­gła ich zdra­dziec­ka kula wystrze­lo­na w tył gło­wy.

Żad­ne sło­wa nie opi­szą zapew­ne tra­ge­dii dzie­ją­cej się w Katy­niu, Mied­no­je i Char­ko­wie. Może­my tyl­ko mil­czeć wspo­mi­na­jąc tych, o któ­rych pisał Wie­rzyń­ski, że ich „nawet w ostat­niej męczeń­skiej chwi­li opu­ścił Sama­ry­ta­nin”.

„Modli­my się za nich wszyst­kich, stąd gdzie się modlić może­my”. Jest szczę­ściem nas wszyst­kich, że nie ma już barie­ry zaka­zów, kłam­stwa, cen­zu­ry. Że ustrój, któ­ry dopu­ścił się Zbrod­ni Katyń­skiej odszedł w nie­sław­ną prze­szłość.

W ostat­nim roku XX stu­le­cia Pol­ska prze­sta­je być Anty­go­ną naro­dów roz­pa­cza­ją­cą nad nie­po­grze­ba­ny­mi kość­mi swo­ich synów i bra­ci.

W Char­ko­wie spo­czy­wa ponad 4300 pol­skich ofi­ce­rów. Eli­ta naro­du, ofi­ce­ro­wie służ­by czyn­nej i rezer­wy, ser­ce i mózg Nie­pod­le­głej. W ogrom­nej więk­szo­ści to wycho­wan­ko­wie szkół i uni­wer­sy­te­tów II Rze­czy­po­spo­li­tej, ludzie, któ­rzy po cza­sach roz­bio­rów przy­go­to­wy­wa­li się do odbu­do­wy Pol­ski, do stwo­rze­nia Ojczy­zny na mia­rę marzeń poko­leń zro­dzo­nych w nie­wo­li. Nie dane im było sta­nąć do pra­cy. Zosta­li kolej­ną gene­ra­cją pod­da­ną pró­bie woj­ny. Woj­ny, któ­ra w zamy­śle Hitle­ra i Sta­li­na mia­ła pozba­wić Pola­ków duszy. Klu­czem tego pla­nu było wymor­do­wa­nie elit. Wol­ność, uczci­wość, szla­chet­ność, odwa­ga – to były kolej­ne sło­wa pie­czę­tu­ją­ce zbrod­ni­czy akt oskar­że­nia. W świe­cie zła za te zbrod­nie była jed­na kara – śmierć.

Ale nawet w świe­cie odwró­co­nych war­to­ści zbrod­nie Katy­nia, Mied­no­je i Char­ko­wa sta­no­wi­ły dla zbrod­nia­rzy wsty­dli­wą tajem­ni­cę. Ukry­wa­li je przed świa­tem, zamknę­li w krem­low­skim archi­wum doku­men­ty, nało­ży­li na praw­dę kaga­niec cen­zu­ry. Obec­nie mogi­ły ofiar sta­no­wią mil­czą­ce oskar­że­nia. Dowód nie­pod­wa­żal­ny praw­dy o komu­ni­zmie.

Sto­imy na char­kow­skim cmen­ta­rzu wspól­nie z pre­mie­rem wol­nej Ukra­iny. Pre­mie­rem naro­du, któ­re­go milio­ny oby­wa­te­li zosta­ły zagło­dzo­ne na śmierć w celo­wo wywo­ła­nym wiel­kim gło­dzie lat trzy­dzie­stych. Patrio­tyzm ukra­iń­ski, podob­nie jak patrio­tyzm pol­ski, był w sowiec­kim impe­rium zbrod­nią, a pol­sko-ukra­iń­ska przy­jaźń złym snem. Zro­bio­no wie­le, by „nie­na­wiść zatru­ła krew pobra­tym­czą”. Ale to, że wła­śnie na zie­mi ukra­iń­skiej otwie­ra­my pierw­szy z cmen­ta­rzy Ofiar Zbrod­ni Katyń­skiej, ma sym­bo­licz­ną wymo­wę.

W trze­cie tysiąc­le­cie chce­my wcho­dzić pospo­łu, jak wol­ni z wol­ny­mi. Chce­my, aby kolej­nym poko­le­niom nie gro­zi­ły sys­te­my, któ­re w XX stu­le­ciu pod­pa­la­ły świat, łama­ły ser­ca i wypa­la­ły dusze. Chce­my, aby cmen­ta­rze ofiar tota­li­ta­ry­zmu były miej­sca­mi, na któ­rych mło­dzi ludzie zatrzy­ma­ją się z zadu­mą i powtó­rzą: „Nigdy wię­cej”.

„Modli­my się za naj­bliż­szych, imio­na mar­z­ną nam w ustach”. Za gene­ra­łów i porucz­ni­ków. Za leka­rzy i nauczy­cie­li, za adwo­ka­tów i dzien­ni­ka­rzy. Za kato­li­ków i pra­wo­sław­nych. Za Pola­ków, Ukra­iń­ców, Żydów. Za wszyst­kich, któ­rzy spo­czę­li na tym cmen­ta­rzu, i za tych, któ­rzy zagi­nę­li bez wie­ści na „nie­ludz­kiej zie­mi”. Modli­my się, aby uczcić ich pamięć, aby prze­strzec inne naro­dy i poko­le­nia, aby ich ofia­ra nie była nada­rem­ną.

Sza­now­ni Pań­stwo!

Gło­śniej niż jakie­kol­wiek sło­wa krzy­czy w tym miej­scu mil­cze­nie umar­łych. Pra­gnę więc tyl­ko podzię­ko­wać w imie­niu władz Rze­czy­po­spo­li­tej i swo­im wła­snym tym wszyst­kim, któ­rzy prze­nie­śli pamięć o pomor­do­wa­nych przez cza­sy kłam­stwa, tym, któ­rzy odkry­li gro­by i prze­pro­wa­dzi­li ogrom­ną pra­cę przy­go­to­wa­nia cmen­ta­rza. Pra­gnę też podzię­ko­wać wła­dzom Ukra­iny za współ­pra­cę w dzie­le upa­mięt­nie­nia ofiar.

Jestem dum­ny i wzru­szo­ny, że przy­padł mi zaszczyt, aby w imie­niu Rzecz­po­spo­li­tej powie­dzieć cie­niom Ofiar: speł­ni­li­śmy nasz obo­wią­zek, cześć Waszej pamię­ci, spo­czy­waj­cie w poko­ju.

Cytat na pod­sta­wie: „Rodo­wód” 2000, nr 6