Maria Kania, Okruchy

Tablicz­ka epi­ta­fij­na ojca Autor­ki, Sta­ni­sła­wa Czy­ża, na Pol­skim Cmen­ta­rzu Wojen­nym w Bykow­ni.

Lipiec 2012 roku. Tele­fon – upo­rząd­ko­wa­ny cmen­tarz w Bykow­ni. Czy poja­dę? – tak, tam jest mój Ojciec. Muszę jechać. Nawet przez myśl mi nie prze­szło, czy sobie pora­dzę, jak, skąd wyjazd, pocią­giem? Pasz­port przedaw­nio­ny, to zała­twię. W biu­rze pasz­por­to­wym tłu­my, wypeł­niam dru­ki, myślę, że nie usto­ję w kolej­ce, zasta­na­wiam się. Zre­zy­gno­wać? Pod­cho­dzi do mnie ochro­niarz: co pani chce tu zała­twić? A co się tutaj zała­twia? W tym tłu­mie mam stać? Pasz­port chcę mieć. A ile ma pani lat? Czter­na­ście bra­ku­je mi do stu. To pani nie pła­ci za pasz­port, pro­szę zro­bić tutaj zdję­cie i cze­kać na mnie. Zapro­wa­dził mnie do okien­ka – kom­fort. Na kie­dy pani potrze­bu­je pasz­port? Na wrze­sień pla­no­wa­ne otwar­cie cmen­ta­rza w Bykow­ni, a tam mój Ojciec, chcę poje­chać, a teraz jadę do Leska… Od 1 sierp­nia mogę ode­brać pasz­port, dzię­ku­ję. Radość, cze­kam…

…Sło­wa Mamy – do koń­ca życia pyta­ła: powiedz mi, gdzie jest nasz Ojciec? Mamo, woj­na, ucie­ki­nier­ka, jedzie­my do Zalesz­czyk, dro­ga zata­ra­so­wa­na, wra­ca­my dro­gą do Kału­sze, dro­ga, gra­ni­ca otwar­ta na Węgry, nie wol­no. Straż z opa­ska­mi czer­wo­ny­mi, skie­ro­wa­li nas do szko­ły, bo za dwie godzi­ny Armia Czer­wo­na wje­dzie. Wje­cha­li na czoł­gach, czer­wo­ne…, obsy­py­wa­li ich kwia­ta­mi. Cze­ka­my w Kału­szu, aż gra­ni­ce wyzna­czą, i wra­ca­my do Leska.

Ojca kil­ka­krot­nie wzy­wa­ją na NKWD. Za któ­rymś razem nie wró­cił, a nas nocą wywieź­li.

Mama, sio­stra Hele­na i brat Alek­san­der, bliź­nia­ki –16 lat, ja, Maria – 14 lat, brat Tade­usz – 9 lat, bab­cia, mat­ka mojej Mamy – 85 lat, Teo­fi­la Grzy­bow­ska, ze zła­ma­ną nogą zosta­ła na Bożej Opie­ce w Lesku.

Nasza Mama była dziel­na. Kie­dy my pła­cze­my, że chce­my do domu, Mama mówi do nas: dzie­ci, wró­ci­my; Ojciec nasz szu­ka, tyl­ko nie wie, gdzie my jeste­śmy.

6 lat – od kwiet­nia 1940 do 1946 – udo­ku­men­to­wa­ny pobyt, Kazach­stan.

Chcia­łam znać miej­sce pochów­ku Ojca. Cmen­tarz Bykow­nia, nie­za­po­mnia­ny, przy­ro­da pięk­na wiel­kość tych drzew, któ­re odda­ją hołd Maje­sta­to­wi Śmier­ci.

Zło­ży­łam Ojcu na epi­ta­fium kil­ka gar­ści zie­mi z Leska, gałąz­ki dębu z żołę­dzia­mi, macie­rzan­kę, róża­niec drew­nia­ny oraz obra­zek Mat­ki Bożej Jasno­gór­skiej.

Odczu­wam bli­skość moje­go Ojca.

Uro­czy­stość pod­nio­sła, eku­me­nicz­na, Msza Świę­ta odpra­wia­na przez Pry­ma­sa, kaza­nie Bisku­pa Polo­we­go. Przy udzia­le Repre­zen­ta­cyj­nej Orkie­stry Woj­ska Pol­skie­go odśpie­wa­no Boże, coś Pol­skę, Legio­ny oraz pie­śni:

O Panie, któ­ryś jest na nie­bie,
wycią­gnij spra­wie­dli­wą dłoń,
woła­my z wszyst­kich stron do Cie­bie
o pol­ski dom, o pol­ską broń.

Chwa­ła orga­ni­za­to­rom i gorą­ce dzię­ki tym, któ­rzy umoż­li­wi­li mi być na tej uro­czy­sto­ści.

Maria Kania, Rodzi­na Katyń­ska w Kra­ko­wie

Pier­wo­druk: „Rodo­wód Rodzin Katyń­skich. Biu­le­tyn Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich” 2011–2012, numer tema­tycz­ny: Bykow­nia 2012