Kazimiera Frydel, Pomordowani w Charkowie – Cześć ich pamięci!

Jedy­ne oca­la­łe zdję­cie rodzin­ne. Pierw­szy od lewej stroi Jan Gumuł­ka

Mini­ster­stwo Kul­tu­ry i Dzie­dzic­twa Naro­do­we­go, w sobo­tę 9 czerw­ca 2018 roku, zor­ga­ni­zo­wa­ło piel­grzym­kę Rodzin Katyń­skich na Cmen­ta­rzu Ofiar Tota­li­ta­ry­zmu w Char­ko­wie-Pia­ti­chat­kach. Piel­grzym­ka wpi­su­je się w cykl uro­czy­sto­ści na Pol­skich Cmen­ta­rzach Wojen­nych, wybu­do­wa­nych na Ukra­inie i w Rosji ku czci ofiar Zbrod­ni Katyń­skiej doko­na­nej w 1940 roku.

Rodzi­nom Katyń­skim towa­rzy­szył wice­pre­mier Piotr Gliń­ski. Ze stro­ny ukra­iń­skiej obec­ny był wice­pre­mier Paw­ło Rozen­ko wraz z dele­ga­cją. W piel­grzym­ce do Char­ko­wa uczest­ni­czy­li rów­nież amba­sa­dor RP na Ukra­inie Jan Pie­kło, przed­sta­wi­cie­le Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich, sekre­tarz sta­nu w KPRM, prze­wod­ni­czą­cy Komi­te­tu Sta­łe­go Rady Mini­strów Jacek Sasin, pod­se­kre­tarz sta­nu w Kan­ce­la­rii Pre­zy­den­ta RP Woj­ciech Kolar­ski, pod­se­kre­tarz sta­nu w Mini­ster­stwie Spraw Zagra­nicz­nych Bar­tosz Cichoc­ki, wice­pre­zes IPN Krzysz­tof Szwa­grzyk oraz Dowód­ca Gar­ni­zo­nu War­sza­wa gen. bryg. Robert Głąb.

Poprzez udział we mszy świę­tej, zło­że­niu wień­ców i modli­twie eku­me­nicz­nej uczest­ni­cy uro­czy­sto­ści odda­li hołd ofia­rom Zbrod­ni Katyń­skiej. Cho­ciaż zbrod­nia mia­ła miej­sce w 1940 roku, to jej korze­nie się­ga­ją kam­pa­nii wrze­śnio­wej 1939 roku. Ofia­ra­mi ludo­bój­stwa Sowie­tów w więk­szo­ści byli pol­scy jeń­cy wojen­ni, poj­ma­ni po ata­ku ZSRR na Pol­skę 17 wrze­śnia 1939 roku. Roz­ka­zem sze­fa Ludo­we­go Komi­sa­ria­tu Spraw Wewnętrz­nych (NKWD) Ław­rien­ti­ja Berii już kil­ka dni po ata­ku zaczę­ły powsta­wać obo­zy jeniec­kie. Były wśród nich m.in. obo­zy w Koziel­sku, Sta­ro­biel­sku i Ostasz­ko­wie. Tra­fia­li do nich ofi­ce­ro­wie, któ­rzy nie zosta­li roz­strze­la­ni już pod­czas poj­ma­nia. Jeń­ca­mi zaj­mo­wa­ło się NKWD, a nie woj­sko. Więź­nio­wie nie prze­czu­wa­li zbli­ża­ją­cej się tra­ge­dii, tym bar­dziej że byli zno­śnie trak­to­wa­ni, żywie­ni, mie­li moż­li­wość kore­spon­do­wa­nia z rodzi­na­mi.

Jeń­cy z Koziel­ska byli mor­do­wa­ni w Katy­niu i Smo­leń­sku, ofi­ce­ro­wie ze Sta­ro­biel­ska byli zabi­ja­ni w Char­ko­wie, a z obo­zu w Ostasz­ko­wie zgi­nę­li w Twe­rze (pocho­wa­ni zosta­li w Mied­no­je). Inne maso­we gro­by znaj­du­ją się w Kuro­pa­tach pod Miń­skiem oraz w Bykow­ni pod Kijo­wem.

„Jeste­śmy dzi­siaj w tym miej­scu z piel­grzym­ką, by się na chwi­lę zatrzy­mać, pomy­śleć, pomo­dlić i by uczcić ofia­ry Zbrod­ni Katyń­skiej, zbrod­ni tota­li­tar­ne­go, sowiec­kie­go pań­stwa. Zbrod­ni popeł­nio­nej z pre­me­dy­ta­cją na bli­sko 22 tysią­cach pol­skich jeń­ców wojen­nych – ofi­ce­rach oraz przed­sta­wi­cie­lach elit inte­lek­tu­al­nych i urzęd­ni­czych II RP” – powie­dział pod­czas uro­czy­sto­ści wice­pre­mier Piotr Gliń­ski. „Zamor­do­wa­no eli­tę elit, naj­lep­szych synów nasze­go naro­du” – pod­kre­ślił wice­pre­mier.

Kie­dy sły­sza­łam te sło­wa, modli­łam się za dusze zmar­łych, zapa­li­łam po raz pierw­szy znicz w tym wyjąt­ko­wym miej­scu, przy tabli­cy pamiąt­ko­wej z nazwi­skiem moje­go zamor­do­wa­ne­go wuj­ka, por. pie­cho­ty Jana Gumuł­ki, jak żywo wró­ci­ły wspo­mnie­nia z dzie­ciń­stwa opo­wie­ści snu­tych przez rodzi­ców i innych człon­ków rodzi­ny.

Por. Jan Gomuł­ka, syn Sta­ni­sła­wa i Agniesz­ki z Lubo­niów, naj­star­szy z dzie­wię­cior­ga rodzeń­stwa. Uro­dzo­ny 2 maja 1910 roku w Wierz­bi­cy (daw­ne woj. kie­lec­kie). Absol­went Semi­na­rium Nauczy­ciel­skie­go w Krze­mień­cu (1932). Przed woj­ną nauczy­ciel histo­rii i kie­row­nik szko­ły powszech­nej na Pole­siu. Absol­went dywi­zyj­ne­go kur­su pchor. rez. piech. przy 44 Puł­ku Pie­cho­ty Strzel­ców Kre­so­wych (1933). Odbył ćwi­cze­nia rezer­wy w 43 pp (1934, 1935) i 24 pp (1937) jako dowód­ca plu­to­nu. W 1939 roku przy­dzie­lo­ny do 44 Pułk Pie­cho­ty Strzel­ców Kre­so­wych. Wię­zień obo­zu w Sta­ro­biel­sku, zamor­do­wa­ny w Char­ko­wie. Mia­no­wa­ny pośmiert­nie przez pre­zy­den­ta RP Lecha Kaczyń­skie­go na sto­pień porucz­ni­ka.

Nie­ste­ty, nie są mi zna­ne szcze­gó­ły wojen­nych losów wuj­ka. Szcząt­ki odna­le­zio­nych infor­ma­cji wska­zu­ją, że 44 Pułk Pie­cho­ty Strzel­ców Kre­so­wych po licz­nych zmia­nach for­ma­cyj­nych, wal­cząc w wie­lu miej­scach pod­czas kam­pa­nii wrze­śnio­wej, osta­tecz­nie został roz­bro­jo­ny przez woj­ska sowiec­kie w Rów­nem, co zapo­cząt­ko­wa­ło tę ogrom­ną tra­ge­dię. Pięt­no tej tra­ge­dii, jak i całej wojen­nej zawie­ru­chy odci­snę­ło się zresz­tą na całej mojej rodzi­nie. Wkrót­ce po uwię­zie­niu wuj­ka, rodzi­ce wuj­ka wraz z sze­ścior­giem dzie­ci zosta­li wywie­zie­ni do obo­zu pra­cy w Kazach­sta­nie, gdzie spę­dzi­li dwa lata. Dwój­ka naj­młod­szych dzie­ci cho­dzi­ła do obo­zo­we­go „przed­szko­la”, a resz­ta rodzi­ny pra­co­wa­ła przy wyrę­bie lasu. W Pol­sce zosta­ły tyl­ko dwie naj­star­sze sio­stry, któ­re już jako mężat­ki miesz­ka­ły oddziel­nie i w ten spo­sób unik­nę­ły depor­ta­cji, ale też przez wie­le lat żyły, nie zna­jąc losów swo­jej rodzi­ny.

Po ogło­sze­niu amne­stii część rodzeń­stwa wuj­ka prze­do­sta­ła się do Wiel­kiej Bry­ta­nii i Szwe­cji, mając nadzie­ję, że Pol­ska będzie wkrót­ce napraw­dę wol­na i będą mogli wró­cić do swo­je­go kra­ju. Nigdy jed­nak już nie powró­ci­li. Jeden z bra­ci wuj­ka wstą­pił do armii gen. Ander­sa i wal­czył m.in. pod Mon­te Cas­si­no. Po woj­nie rów­nież osiadł w Wiel­kiej Bry­ta­nii, nie mając moż­li­wo­ści powro­tu do Pol­ski z uwa­gi na panu­ją­cy tu sys­tem. Rodzi­ce wraz z naj­młod­szą sio­strą i bra­tem wuj­ka Jana zosta­li prze­wie­zie­ni z ZSRR do Per­sji. Po dro­dze wsku­tek cho­ro­by i wycień­cze­nia zmarł dzia­dek Sta­ni­sław, a w Per­sji, na wieść o koniecz­no­ści dal­szej tułacz­ki, bab­cia Agniesz­ka. Oca­la­łe dzie­ci tra­fi­ły do Indii, gdzie spę­dzi­ły kil­ka lat pod opie­ką maha­ra­dży Jam sahib Digvi­jay­sinh­ji. Następ­nie sio­stra wuj­ka, uzy­skaw­szy wizę stu­denc­ką, wyje­cha­ła do Sta­nów Zjed­no­czo­nych, a jej brat do Kana­dy, gdzie miesz­ka­ją do dziś.

Rodzi­na więc, jak wie­le innych wów­czas pol­skich rodzin, zosta­ła roz­sia­na po całym świe­cie. Zawsze jed­nak pamię­cią i sza­cun­kiem ota­cza­li sie­bie nawza­jem oraz tych, któ­rym nie dane było docze­kać koń­ca woj­ny. Zawsze też, mimo zagro­że­nia, prze­ka­zy­wa­na była kolej­nym poko­le­niom praw­dzi­wa wojen­na histo­ria naszej rodzi­ny i nasze­go kra­ju. Praw­da o Zbrod­ni Katyń­skiej nigdy nie była w naszej rodzi­nie znie­kształ­ca­na, wręcz prze­ciw­nie, sta­ra­no się, aby zosta­ła wyja­wio­na i wyja­śnio­na oraz nale­ży­cie usza­no­wa­na.

Dziś szczę­śli­wie żyje­my w cza­sach, kie­dy gło­śno moż­na mówić o praw­dzie tam­tej zbrod­ni, kie­dy powsta­ją cmen­ta­rze, wyja­wia­ne są kolej­ne fak­ty, ale przede wszyst­kim kie­dy odda­wa­na jest cześć ofia­rom zbrod­ni i czy­nio­ne są sta­ra­nia, aby pamięć o tych boha­te­rach nigdy nie zgi­nę­ła.

Od 2008 roku, w odpo­wie­dzi na apel o. Józe­fa Joń­ca SChP, pre­ze­sa Sto­wa­rzy­sze­nia Para­fia­da im. św. Józe­fa Kala­san­cju­sza, reali­zu­ją­ce­go spo­łecz­ny pro­gram Katyń… oca­lić od zapo­mnie­nia pod Hono­ro­wym Patro­na­tem pre­zy­den­ta RP Lecha Kaczyń­skie­go, a obec­nie pre­zy­den­ta RP Andrze­ja Dudy, roz­po­czę­to sadze­nie pomor­do­wa­nym Dębów Pamię­ci (www.katyn-pamietam.pl). Głów­nym celem tej ini­cja­ty­wy jest upa­mięt­nie­nie ofiar Zbrod­ni Katyń­skiej poprzez posa­dze­nie 21.473 Dębów Pamię­ci. Każ­de z drzew, upa­mięt­nia­jąc jed­ną zamor­do­wa­ną oso­bę, sta­je się swo­istym żywym pomni­kiem. Pro­gram, któ­re­go uczest­ni­ka­mi są w więk­szo­ści szko­ły, ośrod­ki wycho­waw­cze, pla­ców­ki opie­kuń­cze i edu­ka­cyj­ne, stwa­rza też wspa­nia­łą oka­zję do zaszcze­pie­nia mło­de­mu poko­le­niu pamię­ci o histo­rii, widzia­nej przez pry­zmat losów kon­kret­ne­go czło­wie­ka i jego naj­bliż­szych. Obec­nie posa­dzo­no już w całym kra­ju i za gra­ni­cą bli­sko 5 tysię­cy dębów.

Dzię­ki przy­stą­pie­niu do Pro­gra­mu Publicz­nej Szko­ły Pod­sta­wo­wej nr 11 im. Orląt Lwow­skich w Opo­lu oraz sta­ra­niom kadry nauczy­ciel­skiej rów­nież mój wujek por. Jan Gumuł­ka docze­kał się swo­je­go dębu. W kwiet­niu 2016 roku w kolej­ną rocz­ni­cę zbrod­ni na dzie­dziń­cu szkol­nym odby­ła się uro­czy­stość posa­dze­nia Dębu Pamię­ci dla uho­no­ro­wa­nia porucz­ni­ka Jana Gomuł­ki, zamor­do­wa­ne­go strza­łem w tył gło­wy w Char­ko­wie w 1940 roku przez NKWD.

Wdzięcz­na za pod­ję­cie tej pięk­nej ini­cja­ty­wy, jestem ogrom­nie szczę­śli­wa, wie­dząc, że zosta­ła przy­wró­co­na pamięć nie tyl­ko o moim wuj­ku, ale o wszyst­kich kon­kret­nych, zna­nych z imie­nia i nazwi­ska, pol­skich boha­te­rach, któ­rych pogrze­ba­no w katyń­skich dołach.

Cześć ich pamię­ci!

 

Kazi­mie­ra Fry­del, Rodzi­na Katyń­ska w Opo­lu

Pier­wo­druk: „Rodo­wód Rodzin Katyń­skich. Biu­le­tyn Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich” 2018, numer tema­tycz­ny: Katyń­skie upa­mięt­nie­nia