Mój pierwszy pobyt w Charkowie w 2010 roku pełen był emocji i łez. Wchodząc do charkowskiego lasu, przypomniałam sobie wspomnienia mojej ukochanej prababci, która zawsze z wielkim wzruszeniem opowiadała o ostatnim spotkaniu ze swoim mężem, a moim pradziadkiem kapitanem Romanem Szczepańskim.
Po ośmiu latach okazało się, że organizowany jest wyjazd do Charkowa. Podróż samolotem była bardzo wygodna. Wszystko zostało doskonale zorganizowane. Zostaliśmy nakarmieni i bardzo sprawnie przejechaliśmy na cmentarz charkowski. Przyjechaliśmy po latach, niektórzy po raz pierwszy. Jestem przekonana, że nasz obecność jest bardzo ważna. Każdy z nas ma w sercu fragment historii swojej rodziny. Wspominaliśmy ojców, dziadków, stryjów. Podobnie jak podczas pierwszego pobytu, miałam wrażenie, że drzewa w charkowskim lesie szumią jakoś tak smutno.
Uroczystości na cmentarzu w Charkowie rozpoczęły się od odegrania hymnów Polski i Ukrainy, złożono wieńce. Były przemówienia władz, uczestniczyliśmy także w mszy świętej. Szczególnie wzruszyło mnie przemówienie prezes Federacji Rodzin Katyńskich Izabelli Sariusz Skąpskiej. Pani prezes w bardzo ciepłych słowach powiedziała o ogromnym wkładzie w działalność Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich w Szczecinie Pani prezes Ewy Gruner-Żarnoch. Było to bardzo wzruszające.
Z Charkowa zabraliśmy ziemię i nadzieję, że przyjedziemy kolejny raz, żeby pomodlić się za naszych bliskich. Musimy i chcemy pamiętać o Zbrodni Katyńskiej. Mówić o niej głośno i przypominać, że Oni tam zostali. Zostali zamordowani bo walczyli o wolność swojej ukochanej Polski.
Powrót z Charkowa do Warszawy był również bardzo sprawny i wygodny. Mnie pozostała nadzieja, że może jeszcze raz będzie mi dane pojechać do Charkowa.
Izabela Golisowicz-Mockało, Rodzina Katyńska w Szczecinie
Pierwodruk: „Rodowód Rodzin Katyńskich. Biuletyn Federacji Rodzin Katyńskich” 2018, numer tematyczny: Katyńskie upamiętnienia