Andrzej Sariusz-Skąpski, [List do „Gazety Wyborczej”]

Zako­pa­ne, 19.06.1997 r.

Redak­cja „Gaze­ty Wybor­czej” War­sza­wa

Z bar­dzo mie­sza­ny­mi uczu­cia­mi prze­czy­ta­łem arty­kuł Pani red. Tere­sy Kru­szo­ny pt. Dale­kie gro­by bli­skich, zamiesz­czo­ny w dzi­siej­szej GW.

Jestem jed­nym z wie­lu tysię­cy, któ­rych dotknę­ła tra­ge­dia, w poczu­ciu naszej oso­bi­stej tra­ge­dii – tra­ge­dii wyko­rzy­sty­wa­nej nie­prze­rwa­nie do celów poli­tycz­nych – spra­wa naszych bli­skich scho­dzi zawsze na dal­szy plan.

Tak było od począt­ku, od goebel­sow­skiej pro­pa­gan­dy po odkry­ciu gro­bów w 1943 roku, poprzez hanieb­ny raport komi­sji Bur­den­ki aż do gestów Gor­ba­czo­wa, Jaru­zel­skie­go, „kro­ko­dy­lich” łez Jel­cy­na nad doku­men­ta­mi zbrod­ni, a w koń­cu skła­da­nia kwia­tów przez poli­ty­ków, któ­rzy nie tak daw­no, przez całe dzie­się­cio­le­cia, zakła­my­wa­li praw­dę histo­rycz­ną i prze­śla­do­wa­li rodzi­ny ofiar. To sta­le ta sama, brud­na, poli­ty­ka nad gro­ba­mi naszych bli­skich.

Boli, że w tej atmos­fe­rze dołą­cza do nich kil­ka nie­od­po­wie­dzial­nych osób z nasze­go gro­na, pró­bu­jąc stor­pe­do­wać to, na co my, wie­lo­ty­sięcz­na Rodzi­na Katyń­ska, cze­ka­my od 57 lat – na budo­wę cmen­ta­rzy god­nie upa­mięt­nia­ją­cych naszych bli­skich. Boli, że w swo­ich poczy­na­niach ludzie ci posłu­gu­ją się kłam­stwem i dema­go­gią, że uwia­ry­god­nia ich w tym jed­na z naj­po­czyt­niej­szych gazet codzien­nych, bowiem:

– Kłam­stwem jest, że „pod oświad­cze­niem z żąda­niem spro­wa­dze­nia do kra­ju szcząt­ków naszych bli­skich popi­sa­ło się 2 tys. osób” – moż­li­we, że jest 2 tys. pod­pi­sów, ale obcych, przy­pad­ko­wych osób – np. wycho­dzą­cych z mszy św. w koście­le Św. Krzy­ża, gdzie roz­da­wa­no te oświad­cze­nia – nie­zo­rien­to­wa­ni pod­pi­sy­wa­li, wie­rząc, że przy­słu­gu­ją się słusz­nej spra­wie, a nie zda­jąc sobie spra­wy, że nie mają do wypo­wia­da­nia się żad­ne­go tytu­łu. Nie wiem, czy zna­la­zło­by się kil­ka­na­ście „oświad­czeń” pod­pi­sa­nych przez nas – wdo­wę, cór­kę, syna czy wnu­ka ofia­ry – jedy­nych, któ­rzy mają pra­wo decy­do­wa­nia.

– Dema­go­gią jest pro­po­no­wa­nie spro­wa­dze­nia szcząt­ków naszych bli­skich do kra­ju – pomi­ja­jąc naj­waż­niej­szy tu aspekt moral­ny – zupeł­nie nie­wy­ko­nal­ne z czy­sto tech­nicz­ne­go punk­tu widze­nia. Uczest­ni­cy prac eks­hu­ma­cyj­no-son­da­żo­wych w latach dzie­więć­dzie­sią­tych, sza­nu­jąc nasze uczu­cia, nie chcie­li nam nawet odpo­wie­dzieć, w jakim sta­nie zasta­li te miej­sca. Prze­cież Katyń – to nie­miec­ka eks­hu­ma­cja z „dołów śmier­ci” do „brat­nich mogił”, póź­niej komi­sja Bur­den­ki w bar­ba­rzyń­ski spo­sób pro­fa­no­wa­ła brat­nie mogi­ły, segre­gu­jąc kości naszych bli­skich – czasz­ki osob­no, pisz­cze­le osob­no, resz­ta szcząt­ków osob­no – a ich dal­szy los nie jest do koń­ca zna­ny. Mied­no­je – to kil­ka­dzie­siąt mogił w pod­mo­kłym, ila­stym tere­nie, gdzie nie ma moż­li­wo­ści oddzie­le­nia skle­jo­nych szcząt­ków od grun­tu. Char­ków – to w spo­sób, na któ­ry trud­ny zna­leźć okre­śle­nie, zmie­lo­ne i wymie­sza­ne świ­dra­mi geo­lo­gicz­ny­mi zbio­ro­we mogi­ły Pola­ków, Ukra­iń­ców, Rosjan…

Kto potra­fi powie­dzieć, ile tysię­cy metrów sze­ścien­nych zie­mi prze­siąk­nię­tej krwią naszych bli­skich – jest tam, na tej „nie­ludz­kiej zie­mi”?

Boli to, tym bar­dziej że dzia­ła­nie kil­ku­oso­bo­wej tzw. Fun­da­cji „Wdo­wi Grosz” jest po myśli tym wszyst­kim, któ­rym budo­wa cmen­ta­rzy jest nie na rękę i daje im pre­tekst do kolej­nej zwło­ki – a może nawet zanie­cha­nia budo­wy cmen­ta­rzy.

Na koniec – trud­no dys­ku­to­wać ze stwier­dze­nia­mi Pani Krzysz­ko­wiak, aby o naszych cmen­ta­rzach „zade­cy­do­wał arbi­tral­nie pre­zy­dent”, czy Pan Śnież­ko, że „ktoś będzie musiał pod­jąć decy­zję”.

Sza­now­ni Pań­stwo! Już i „KTOŚ” i „ARBITRALNIE” podej­mo­wał za nas przez kil­ka­dzie­siąt lat decy­zje – nie chce­my do tego wra­cać.

Z powa­ża­niem
Andrzej Skąp­ski

Cytat na pod­sta­wie: „Rodo­wód” 1997, nr 7