Pan Włodzimierz Dusiewicz ma pewne prawo wypowiadania się w naszym imieniu – 39 rodzin katyńskich zrzeszonych w Federacji Rodzin Katyńskich (ok. kilkunastu tysięcy osób), gdyż:
a) został dwukrotnie większością głosów na walnym zebraniu FRK wybrany naszym prezesem,
b) istnieje na piśmie kilka uchwał walnych zebrań i władz FRK – wyrażających brak zgody na sprowadzenie szczątków z Katynia, Miednoje i Charkowa do kraju, natomiast wyrażono wolę zbudowania tam cmentarzy wojskowych. Ostatnia uchwała nadzwyczajnego Walnego zebrania FRK z 27–28.01.1996 r.
Głos p. Dusiewicza jest więc w pełni uprawniony, wyraża wolę demokratycznej większości. Takie są już prawa, że w demokracji mogą być zdania odrębne, ale mniejszość zobowiązana jest podporządkować się większości.
- Zaprzeczając legitymacji p. Dusiewicza do występowania w naszym imieniu, powinien Pan sam się wylegitymować, proszę więc o odpowiedź: a) kogo imiennie Pan reprezentuje, w czyim imieniu Pan pisze, b) co zrobił Pan dotychczas, aby spełnić podstawowy obowiązek synów i córek wobec Ojców, w sprawie uczciwego Ich pochówku.
- Moją legitymacją do tej odpowiedzi niech będzie mój udział jako szeregowego członka w dwóch ekipach ekshumacyjnych w Charkowie w sezonie 1995 i 1996, razem prawie 8 tygodni. Miałam w rękach Ich czaszki. Ich kości i to, co wsiąkło w ziemię…
I. „Całkowita i pełna ekshumacja dołów śmierci w Katyniu, Charkowie i Miednoje” (to Pana cytat) – jest technicznie niewykonalna.
Ze starych publikacji mamy w pamięci równo poukładane zwłoki w bratnich mogiłach – jest to dzieło Komisji PCK, oprawcy zaś wrzucali ciała bezładnie, polewali ropą i palili, przygniatali głazami (jest to udokumentowane zdjęciami z ekshumacji). Ponadto od tego czasu minęło przeszło 50 lat.
- W Charkowie, w 1980 r. pracowały tzw. miasoróbki, świdry o średnicy 80 cm, mielące szczątki w dołach śmierci. Obok Ich krwi i ciała – które wsiąkały w ziemię – gleba składała się z mieszaniny igieł kostnych i gliny. Były ponadto liczne wykopy rabunkowe, a kości rozwleczone po całym terenie. Tam leży mój Ojciec w 48-osobowym grobie. Znaleziono Jego sygnet i zegarek – ale Jego szczątków mimo najwyższych wysiłków ekipy nie udało się zidentyfikować (a miał charakterystyczną budowę).
- W Miednoje działano chemikaliami, co spowodowało, że z setek zwłok powstały ogromne złogi bezkształtnej galarety – która jak Ich krew i ciało wsiąka w tę ziemię. Tam leży Pana Ojciec.
Zazwyczaj referując prace ekshumacyjne, starałam się oszczędzić Państwa uczuć oraz tego, co ja przeżyłam i z czego leczę się do dziś. Taka jest jednak prawda…
Jak Pan wykona „całkowitą i pełną ekshumację”? Którego z Nich (lub jego część) pozostawi tam samotnie na dalsze pohańbienie? Zdaje Pan sobie sprawę, że nawet gdyby władze nasze uzyskały zgodę na ekshumację – nie zgodzono by się na powstanie tam pomników. Przecież o to właśnie Rosji chodzi! Wymazać na zawsze tę zbrodnię z historii. Od nowa stworzono by tam – co mną wstrząsnęło najbardziej – tereny rekreacyjne pracowników KGB: ścieki spacerowe, ślady po ogniskach, butelki po samogonie…, a nieco metr pod ziemią Oni – to, co z Nich zostawimy…
II. Drugi Pana postulat „sprowadzić ich do Polski”. Proszę uważnie przeczytać artykuł z „Rzeczpospolitej” z 1.04.97. pt. Godne miejsce spoczynku. Cytuję: „Sprawę pomników i mogił radzieckich w Polsce, jak i również polskich w Rosji reguluje porozumienie zawarte w Krakowie 22.2.94. między min. Olechowskim a Kozyriewem”. I dalej: „Wszystkie sprawy związane z przeniesieniem powinny być uzgodnione pomiędzy obydwu stronami”. Ile to będzie trwało, gdy nasze rządy mają dużo „ważniejsze” problemy i im też nie na rękę pomniki ludobójstwa, o rządach Rosji nie wspominając.
Artykuł w „Rzeczpospolitej” dotyczy przeniesienia jedynie szczątków 19 żołnierzy spod Barbakanu w Krakowie na cmentarz w Krakowie. Wszyscy wyrazili zgodę, ale nic się nie dzieje. Koszt przeniesienia 19 urn ma wynosić 16–17 tys. nowych złotych. A nie występują tu dodatkowe problemy jak transport i to przez państwowe granice szczątków kilkunastu tysięcy zwłok – w podwójnych metalowych trumnach, specjalnymi pociągami z eskortą itp., bo taki są wymogi międzynarodowych przepisów. Koszt jest tu niewyobrażalny.
Nie wiem, ile Pan ma lat, ale czy spodziewa się Pan tego dożyć? Bo ja uważam, że dajemy właśnie takimi listami pretekst do rozciągnięcia sprawy w czasie tak – aby nie miał się już kto o nią upomnieć.
III. Dalsze Pana rozważania wydają się być też nieco nielogiczne – dlaczego odmawia Pan naszym Ojcom prawa do chwały (w odróżnieniu od poległych pod Monte Cassino) – zginęli przecież również za Ojczyznę, za co zostali odznaczeni Krzyżem Wojennym Virtuti Militari i właśnie dostaliśmy prawo dekoracji Wstęgą VM Ich pomników.
Przypominam, że Ojciec św. poświęcił kamienie węgielne pod cmentarze w Katyniu, Miednoje i Charkowie, które zostały uroczyście w obecności najwyższych władz obu państw wmurowane na miejscu zbrodni.
Na wszystkich cmentarzach mają być imienne inskrypcje, które są już przygotowane – wyryte wszystkie Ich nazwiska. Nie ma możliwości indywidualnych grobów, bo skala i rodzaj śmierci oraz „pochówku” była inna.
IV. Myli się Pan również, pisząc, że „zbrodnia sowieckich komunistów na polskich jeńcach jest dostatecznie udokumentowana”. Mamy co prawda ok. 80 tysięcy stron dokumentów, ale bez najważniejszego. Jest tylko wyrok – nie otrzymaliśmy żadnego dokumentu o jego wykonaniu ani teczek osobowych. A więc gdy nas zabraknie, wrócą zrzucenia winy na Niemców (Norymberga), czy też określenia w rodzaju, że zaginęli „uciekając do Mandżurii” (Stalin), a wtedy już nie będzie nas, aby zaprotestować. Złowróżbnie brzmią wyniki badań prokuratorów rosyjskich w 1994 r. (książka Rosja a Katyń, s. 62), która po dwóch latach pracy doszła do wniosku, że „wiadomo jedynie, że zbrodnia została dokonana, ale kiedy, kto i dlaczego jej dokonał nie można ustalić”.
Mówi Pan, że świat zna prawdę. W dzisiejszym świecie nikt o Katyniu nie słyszał. Oprowadzałam w Szczecinie po wystawie katyńskiej wielu cudzoziemców, nie znalazł się ani jeden, który cokolwiek by wiedział, liczni Polacy również nie wiedzą nic…
V. Zbrodnia katyńska była, jest i będzie przedmiotem kłamstw i manipulacji oraz dla niektórych, niestety, środkiem do robienia kariery.
Musimy być na to bardzo wyczuleni i nie dać się zwodzić przelotnym zainteresowaniem przedwyborczym kogokolwiek.
VI. I jeszcze zwracam uwagę na coś bardzo ważnego. Wiemy, że bardzo nieliczna liczba oficerów została namówiona na zmianę obywatelstwa na sowieckie. Jeżeli udało się to Sowietom z tymi nielicznymi oficerami, to jak Pan myśli, ilu zwerbowanych jest wśród nas? Będą oni na zawsze uzależnieni – bojąc się dekonspiracji i kompromitacji – będą spełniać polecenia w rodzaju rozbić ruch katyński, nie dopuścić do powstania cmentarzy, skompromitować ideę itd. Nasze silne emocje bardzo łatwo wykorzystać. Czy wydaje się to Panu bardzo nierealne?
VII. Ostatnia rzecz. Budowa cmentarzy na wschodzie nie przeszkadza budowie symbolicznego cmentarza – pomnika w Polsce – jest on w planach FRK, ale uważamy, że tu nie musimy się tak bardzo spieszyć. Niestabilna sytuacja społeczno-polityczna w Rosji już za kilka miesięcy może nam uniemożliwić jakiekolwiek prace tam – będą oczywiście odbywały się „pozorowane działania” opisywane szeroko w prasie i masmediach (patrz działania w Krakowie).
Ja też chciałabym, jak zwykli ludzie, mieć grób ojca obok grobu matki, ale wiem, że jest to niemożliwe. Nauczyłam się zastępować grób symbolem. Przy okazji: argument prowokacji – na pomniku katyńskim w Szczecinie ktoś namalował swastykę – nie potrzeba jeździć do Rosji.
Pamiętając o starej zasadzie „dziel i rządź”, dodatkowo przesyłam Panu do przemyślenia testament Piotra Wielkiego. Odnoszący się do Polaków. Aktualny?
P.S. Proszę o zwrot zdjęć, służą mi one do prelekcji na temat zbrodni katyńskiej.
Łączę wyrazy szacunku
Ewa Gruner-Żarnoch, prezes Stowarzyszenia Katyń – Szczecin
Szczecin dn. 3 kwietnia 1997 r.
Cytat na podstawie: „Rodowód” 1997, nr 5