Słowo człowieka ma niezwykłą moc. Może pouczyć, skarcić, ale równocześnie może poruszyć i przemienić serce. Może też wywołać złość i agresję tak, jak to miało miejsce wobec Jezusa w Nazarecie, o czym słyszeliśmy w odczytanej Ewangelii (Łk 4, 16–30). Jednak słowem nie opiszemy wszystkiego, co kryje się w ludzkim sercu. Słowem nie opowiemy wszystkiego, co chcielibyśmy innym przekazać, dlatego sięgamy po mocniejszy środek komunikacji, jakim jest symbol, znak.
Wczesną wiosną roku 2000 przed katedrą polową Wojska Polskiego zostały poświęcone trzy dzwony z przeznaczeniem do Katynia, Charkowa i Miednoje. Na tych cmentarzach wszystkie zostały umieszczone w ten sam sposób – nie na wysokiej dzwonnicy, ale obok ołtarza, w połowie zanurzone pod ziemią.
Dzwon w Miednoje rozbrzmiewa już dwanaście lat, przypominając nade wszystko, że prawda – nawet spod ziemi – wyjdzie i zostanie ujawniona. To wołanie nie może zamilknąć aż do czasu otwarcia wszystkich tajnych archiwów i pełnego wyjaśnienia prawdy o dokonanej tu przerażającej zbrodni. Czytamy w Biblii: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Prawda jest fundamentem wolności i pojednania.
Dzwon, który rozbrzmiewa w tym miejscu już tyle lat, budzi ludzkie sumienia i przestrzega przed zadawaniem ran bliźniemu. Głos bijącego dzwonu mówi także o cierpieniu wielu synów, córek i wnuków, którzy wspominają swoich bliskich spoczywających na tej ziemi. Warto się wsłuchać w jego dźwięk, który potrafi wyrażać płacz i ból po stracie najbliższych.
Dziś, pochyleni nad mogiłami naszych braci policjantów i żołnierzy, funkcjonariuszy Straży Granicznej, więziennictwa, kapelanów oraz urzędników państwowych, jesteśmy przekonani, że ten dzwon będzie wzywał, i to głośno, do pojednania i przebaczenia. On już nie zamilknie! Tak, tego głosu już nie uda się zagłuszyć! Nawet tym, którzy nie rozumieją przesłania podpisanego przez przywódców duchowych Cerkwi prawosławnej w Rosji i Kościoła katolickiego w Polsce, które wzywa do przebaczenia i pojednania.
Za chwilę wrócimy w rodzinne strony. Opowiemy o naszych przeżyciach i o tym dzwonie, który porusza ludzkie sumienia. Posłuchajmy jeszcze jednego głosu, który wydobywa się z serca skruszonego i przemienionego.
Ważne jest, aby każdy z nas był takim „dzwonem” poruszającym sumienia tych, którzy nie dowierzają, że miłość jest możliwa, że przebaczenia, pojednanie i życie w pokoju są możliwe. Nasze słowa i nasze życie winny być nieustającym apelem o przemianę zatwardziałych serc.
Dzwon bijący podczas dzisiejszej Mszy św. głosi, że człowiek człowiekowi może być bratem, a nie wrogiem. Mogę z radością powiedzieć, że ewangeliczny zasiew wydaje już pierwsze owoce przemiany serc, które stały się zdolne do przebaczenia i pojednania.
Najbliżej ołtarza stoi pan Roman Bareja, który chce publicznie opowiedzieć o tym, co się dokonało w jego sercu.
Panie Romanie, bardzo Pana proszę, aby tu, w tym miejscu, wypowiedział Pan te niezwykle ważne słowa. Mam nadzieję, że tak jak mały kamień potrafi poruszyć lawinę, tak i one sprawią, iż wszyscy pozostali uwierzą, przekonają się i pójdą tą drogą, którą wskazuje Ewangelia, którą wskazuje Chrystus i która jest drogą ku lepszej przyszłości.
Świadectwo Romana Bareji:
Nazywam się Roman Bareja. Jestem wnukiem Aleksandra Barei, kresowego policjanta, który był więźniem Ostaszkowa i jest pochowany na tym cmentarzu. Nikt z rodziny nie miał możliwości przyjechać wcześniej, ani tata, ani żaden ze stryjków. Jestem przedstawicielem rodziny, która upoważniła mnie do wypowiedzenia jakże ważnego słowa: przebaczamy! Przyjechałem tu, aby wyciągnąć rękę do tych, którzy tę rękę niedawno, na rosyjskiej części cmentarza, wyciągnęli do nas w geście pojednania. Proszę Was wszystkich, jeżeli macie w sercu naukę Chrystusową, wybaczajcie, przebaczajcie. Zacznijmy budować pokój, przyjaźń między naszymi narodami od nas samych, bo stosunki między krajami są sumą stosunków między poszczególnymi ludźmi. Jeżeli my będziemy umieli pojednać się, wybaczyć bliźnim, zapanuje pokój.
Przejdę teraz do przedstawicieli władz rosyjskich i symbolicznie podam im rękę. Bardzo proszę, potraktujcie to jako gest przyjęcia Waszej wyciągniętej ręki i przenieście to do swoich bliskich. Są w Polsce ludzie, którzy nie żywią urazy, którzy potrafią znaleźć w sobie przebaczenie. Niech Wam Bóg błogosławi.
Cytat za: „Rodowód Rodzin Katyńskich. Biuletyn Federacji Rodzin Katyńskich” 2011–2012, numer tematyczny: Bykownia 2012