Kazanie biskupa polowego Józefa Guzka (17 września 2015, Muzeum Katyńskie)

Powiem wam jak było.
Naj­pierw zabra­kło Ojca.
Zosta­ła roz­pacz, ból, strach.
Potem znik­nął dom.
Zosta­ło parę toboł­ków
I cho­ra Mama.
Następ­nie roz­pły­nę­ła się Ojczy­zna,
A w zamian był step
I wszyst­ko obce.
Potem nie było już nic.
Zapo­mnia­łam, jak wyglą­da jabł­ko,
Kie­dy się pisze „er zet”,
Jak się je widel­cem.
Wyra­sta­łam jak kie­łek w piw­ni­cy.
Na pohy­bel sobie.
Powiem wam, co było potem.
Ojciec wró­cił.
Nazwi­skiem na liście katyń­skiej.

Sta­ni­sła­wa Wiatr-Par­ty­ka, Życio­rys

 

 

Takich opo­wie­ści i wspo­mnień napi­sa­nych przez dzie­ci, mat­ki i żony są tysią­ce. Wszyst­kie mają swe źró­dło w Gol­go­cie Wscho­du. Maso­we gro­by w Katy­niu, Mied­no­je, Char­ko­wie, Bykow­ni odsło­ni­ły prze­ra­ża­ją­cą praw­dę o fizycz­nej zagła­dzie pol­skiej inte­li­gen­cji: ofi­ce­rów WP, funk­cjo­na­riu­szy Kor­pu­su Ochro­ny Pogra­ni­cza, Poli­cji Pań­stwo­wej, Służ­by Wię­zien­nej, Stra­ży Ochro­ny Kolei, praw­ni­ków i urzęd­ni­ków pań­stwo­wych. Kozielsk, Ostasz­ków i Sta­ro­bielsk do dziś prze­ma­wia­ją ciszą i bólem odosob­nie­nia. W obo­zach jeniec­kich nadzie­ja na uwol­nie­nie i powrót do domu prze­mie­sza­ne były z depre­sją, zała­ma­niem i wycze­ki­wa­niem na śmierć. Katyń, Smo­leńsk, Char­ków, Twer i wie­le innych miejsc kaź­ni przy­tła­cza­ją naszą wyobraź­nię i rodzą pyta­nie: Dla­cze­go?
Zbrod­nia Katyń­ska mia­ła potrój­ny wymiar. Opraw­cy naj­pierw pozba­wi­li życia pol­skich oby­wa­te­li . Grze­biąc ich cia­ła w dołach śmier­ci, chcie­li rów­no­cze­śnie zabić praw­dę o zbrod­ni i uni­ce­stwić pamięć o ofia­rach. Jed­nak i to im nie wystar­czy­ło. Komen­dan­ci obo­zów jeniec­kich pozwa­la­li uwię­zio­nym pro­wa­dzić kore­spon­den­cję z rodzi­na­mi. Nie był to jed­nak huma­ni­tar­ny gest, lecz zamie­rzo­ne dzia­ła­nie. Chcie­li w ten spo­sób usta­lić adre­sy zamiesz­ka­nia rodzin, by je w odpo­wied­niej chwi­li aresz­to­wać i prze­wieźć do łagrów i obo­zów pra­cy na Sybe­rii, Dale­kiej Pół­no­cy i ste­pach Kazach­sta­nu, aby i po nich zagi­nął wszel­ki ślad.
Bra­cia i Sio­stry,
Chry­stus sto­jąc przed Piła­tem wyznał, że Jego zasad­ni­czą misją była posłu­ga praw­dzie: „Ja się na to naro­dzi­łem i na to przy­sze­dłem na świat, aby dać świa­dec­two praw­dzie” (J 18,37). Praw­da nie dała się zgła­dzić. Moż­na ją było pogrze­bać w zie­mi, ale tyl­ko na jakiś czas. W pora­nek wiel­ka­noc­ny odnio­sła osta­tecz­ne zwy­cię­stwo – powsta­ła z gro­bu. Zmar­twych­wsta­ły Jezus zachę­ca nie­ustan­nie swo­ich wyznaw­ców, aby wie­rzy­li w osta­tecz­ne zwy­cię­stwo praw­dy; aby nigdy jej nie zdra­dzi­li i nie sprze­da­li, ale pozo­sta­li jej wier­ni aż do koń­ca.

Dzień otwar­cia Muzeum Katyń­skie­go jest try­um­fem praw­dy. Ponad 40 tys. przed­mio­tów wydo­by­tych z dołów śmier­ci, zgro­ma­dzo­nych w jed­nym miej­scu, będzie przy­po­mi­nać o zbrod­ni doko­na­nej na pol­skim naro­dzie. Dla­te­go mot­tem zor­ga­ni­zo­wa­nej wysta­wy są sło­wa: „Praw­da nie dała się zgła­dzić”.
Orły z woj­sko­wych cza­pek i guzi­ki od mun­du­rów przy­po­mi­na­ją, że na katyń­skich cmen­ta­rzach spo­czy­wa­ją ci, któ­rzy wier­nie słu­ży­li Rzecz­po­spo­li­tej. A wydo­by­te z dołów śmier­ci meda­li­ki, ryn­gra­fy i krzy­ży­ki są potwier­dze­niem, że rów­nież Bogu byli wier­ni do koń­ca. Zacho­wa­li je, pomi­mo licz­nych rewi­zji, zaszy­te w mun­du­rach.
Wzru­sza­ją­cy­mi dowo­da­mi wię­zi z rodzi­ną są listy pisa­ne z obo­zów jeniec­kich. Te, któ­re dotar­ły do adre­sa­tów, nadal są prze­cho­wy­wa­ne jak świę­te reli­kwie przez dzie­ci i wnu­ków pomor­do­wa­nych. Zacho­wa­ły się tak­że listy otrzy­ma­ne od krew­nych i te napi­sa­ne w obo­zach, ukry­te w kie­sze­niach woj­sko­wych mun­du­rów, nie wysła­ne, bo śmierć przy­szła wcze­śniej.
Otwar­cie Muzeum to tak­że dzień try­um­fu rodzin pomor­do­wa­nych, zrze­szo­nych w Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich i Rodzi­nie Poli­cyj­nej 1939. To oni, mimo zaka­zów i szy­kan nie spo­czę­li, aż do chwi­li uka­za­nia świa­tu praw­dy o Zbrod­ni Katyń­skiej. Dziś, kie­dy prze­kra­cza­my próg Muzeum Katyń­skie­go, pra­gnie­my zło­żyć Wam hołd oraz wyra­zy uzna­nia za wytrwa­łość i nie­złom­ność. Tak jak kie­dyś, w trud­nym cza­sie sowie­ty­za­cji Pol­ski, tak i dziś Kościół kato­lic­ki jest z Wami. Modli­twą, trwa­łą pamię­cią i sło­wem praw­dy towa­rzy­szy Waszym bli­skim – ofia­rom Gol­go­ty Wscho­du.
Z całą mocą może­my powie­dzieć, że sowiec­ki zamysł uni­ce­stwie­nia pol­skiej eli­ty oraz ich rodzin nie powiódł się! Ci, któ­rzy zgi­nę­li, ponie­waż nie żyli dla sie­bie i nie umie­ra­li dla sie­bie, już ode­bra­li nagro­dę życia wiecz­ne­go. Bóg bowiem nagra­dza za wier­ność w służ­bie naj­wyż­szym war­to­ściom. „Dusze spra­wie­dli­wych są w ręku Boga” (Mdr 3,1).
Oni żyją tak­że w ser­cach i pamię­ci rodzin. Żyją w pamię­ci naro­du, w naszej pamię­ci. Potwier­dze­niem tego jest otwar­te muzeum, któ­re kolej­nym poko­le­niom będzie przy­po­mi­nać o Zbrod­ni Katyń­skiej. To muzeum będzie krzy­kiem nie-zgo­dy na gwałt i na bez­pra­wie, na prze­moc i na zbrod­nie ludo­bój­stwa.
Oży­wie­ni nadzie­ją i miło­ścią zabie­gaj­my o świat, w któ­rym nikt nie będzie pod­wa­żał fun­da­men­tal­nych war­to­ści. Buduj­my przy­szłość tak, aby już nigdy wię­cej nie trze­ba było opła­ki­wać i upa­mięt­niać śmier­ci nie­win­nie mor­do­wa­nych.
– Od woj­ny, obo­zów zagła­dy i śmier­ci nie­win­nych – zacho­waj nas, Panie.
– Od lasów krzy­ży na mogi­łach woj­sko­wych i lud­no­ści cywil­nej – uchroń nas, Panie.
– Od nie­pa­mię­ci o tych, któ­rzy zgi­nę­li wsku­tek Zbrod­ni Katyń­skiej – zacho­waj nas, Panie.

Cytat na pod­sta­wie: „Rodo­wód Rodzin Katyń­skich. Biu­le­tyn Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich” 2015