Kazanie ks. biskupa polowego Józefa Guzdka (21 września 2012, Kijów-Bykownia)

„Zbudź się, o śpią­cy, i powstań z mar­twych, a zaja­śnie­je ci Chry­stus” (Ef 5,14). Z drże­niem ser­ca powta­rzam te sło­wa z Listu św. Paw­ła Apo­sto­ła do Efe­zjan i kie­ru­ję je do Was, któ­rzy spo­czy­wa­cie na Pol­skim Cmen­ta­rzu Wojen­nym w Bykow­ni.

Wio­sna 1940 roku była ostat­nią wio­sną w Waszym ziem­skim życiu. W sowiec­kich wię­zie­niach marzy­li­ście o wol­nej Pol­sce. Śni­li­ście o powro­cie do domu. Tęsk­ni­li­ście za spo­tka­niem z naj­bliż­szy­mi. Nie pozwo­lo­no Wam jed­nak dłu­go śnić i tęsk­nić. Ręka kata prze­rwa­ła sen o nie­pod­le­głej Ojczyź­nie, o powro­cie w rodzin­ne stro­ny.

W tym samym cza­sie tęsk­no­ta była rów­nież sio­strą Waszych naj­bliż­szych. W Biblio­te­ce Kon­gre­su w Waszyng­to­nie, pośród wie­lu zgro­ma­dzo­nych doku­men­tów o zbrod­ni katyń­skiej, znaj­du­je się list dwu­na­sto­let­niej Oli, napi­sa­ny do ojca osa­dzo­ne­go w sowiec­kim obo­zie. Pisa­ła tak: „Kocha­ny Tato, powi­nie­neś pospie­szyć się z powro­tem do domu, bo nie ma nam kto czy­tać. Wie­sio nauczył się sam czy­tać, ale woli prze­glą­dać atlas”. Ten ośmio­let­ni chło­piec wciąż szu­kał na mapie miej­sca, w któ­rym był jego ojciec, a któ­re­go już nigdy nie zoba­czył.

Od tam­tych tra­gicz­nych wyda­rzeń minę­ły kolej­ne 72 wio­sny. Katom nie wystar­czy­ła śmierć zada­na strza­łem w tył gło­wy. Pozba­wio­no Was nawet chrze­ści­jań­skie­go pogrze­bu.

A potem przez wie­le lat źli ludzie usi­ło­wa­li popeł­nić dru­gą zbrod­nię – chcie­li zatrzeć śla­dy tej pierw­szej i zabić praw­dę o waszych marze­niach – o wol­nej Pol­sce.

Ale ta dru­ga zbrod­nia osta­tecz­nie się nie powio­dła. Czy­ta­my w Księ­dze Pro­ro­ka Iza­ja­sza: Czyż może mat­ka zapo­mnieć o swym nie­mow­lę­ciu? A nawet, gdy­by ona zapo­mnia­ła, Ja nie zapo­mnę o tobie (por. Iz 49,15) – mówi Bóg. Świat mil­czał. Wiel­kie mocar­stwa „kła­nia­ły się oko­licz­no­ściom, a praw­dzie kaza­ły stać za drzwia­mi”. Bie­żą­ca poli­ty­ka i doraź­ne inte­re­sy kaza­ły im „zapo­mnieć” o Waszej tra­gicz­nej śmier­ci. Jed­nak Bóg nie zapo­mniał! Nie pozwo­lił tak­że nam zapo­mnieć o pomor­do­wa­nych i spo­czy­wa­ją­cych na obcej zie­mi. Tę pamięć prze­cho­wy­wa­li w swo­ich ser­cach Wasi naj­bliż­si: ojco­wie i mat­ki, żony, syno­wie i cór­ki, Wasi towa­rzy­sze bro­ni, roda­cy. Powsta­wa­ły rodzi­ny katyń­skie. Kato­lic­kie świą­ty­nie dłu­go były jedy­nym miej­scem upa­mięt­nie­nia Wasze­go męczeń­stwa. To w nich umiesz­cza­no pamiąt­ko­we tabli­ce oraz urny z zie­mią z katyń­skie­go lasu i innych miejsc pochów­ku. Tam zapa­la­no zni­cze i zano­szo­no modli­twy do Boga.

Dziś sta­je­my na Pol­skim Cmen­ta­rzu Wojen­nym w Bykow­ni przy mogi­łach kry­ją­cych Wasze docze­sne szcząt­ki. Przy­je­cha­li­śmy na Wasz pogrzeb. Jak­że dłu­go byli­ście tutaj samot­ni. Jeste­śmy dzi­siaj razem z Wami. Chce­my, aby­ście się ogrza­li gorą­cą miło­ścią naszych serc przy jasnym pło­my­ku zapa­lo­nych zni­czy. Naj­bliż­si pła­czą. Wszy­scy mil­czy­my, bo trud­no nam zro­zu­mieć to, co się tu sta­ło. Jed­no­czy nas Bóg. Jemu śpie­wa­my pieśń dzięk­czy­nie­nia za Wasze życie, za wier­ność Pol­sce, za to, że słu­ży­li­ście Jej aż do prze­le­wu krwi.

„Jeśli ziar­no psze­ni­cy, wpadł­szy w zie­mię, nie obumrze, zosta­nie tyl­ko samo, ale jeśli obumrze, przy­no­si plon obfi­ty” (J 12,24). Chce­my Wam dziś powie­dzieć, że ofia­ra życia oraz wier­ność naj­wyż­szym war­to­ściom: Bóg, Honor, Ojczy­zna, przy­nio­sły plon sto­krot­ny. W koń­cu speł­ni­ły się Wasze marze­nia o wol­nej Pol­sce. Od ponad dwu­dzie­stu lat żyje­my w nie­pod­le­głym pań­stwie, o losie któ­re­go decy­du­ją jego oby­wa­te­le.

Osta­tecz­nie odnie­śli­ście zwy­cię­stwo. Jak mówi Pismo Świę­te: Zda­ło się oczom głu­pich, że pomar­li, zgon ich poczy­ta­no za nie­szczę­ście i odej­ście od nas za uni­ce­stwie­nie, a oni trwa­ją w poko­ju. Bóg Was bowiem doświad­czył i zna­lazł god­ny­mi sie­bie. Doświad­czył Was jak zło­to w tyglu i przy­jął jak cało­pal­ną ofia­rę (por. Mdr 3,4–6).

Będzie­my o Was pamię­tać! Prze­cho­wa­my też pamięć o ponad stu tysią­cach pomor­do­wa­nych synach i cór­kach naro­du ukra­iń­skie­go i innych naro­dów, któ­rych docze­sne szcząt­ki spo­czy­wa­ją w oko­licz­nych lasach.

Bra­cia i Sio­stry!

Opła­ku­jąc śmierć naszych bli­skich, stań­my dziś razem po stro­nie ofiar, a prze­ciw­ko doko­na­nej zbrod­ni. Niech nasza wspól­na modli­twa zaowo­cu­je wier­no­ścią praw­dzie, zdol­no­ścią do prze­ba­cze­nia oraz otwar­ciem na każ­dy gest pojed­na­nia. Przyj­mij­my z Bożych rąk dar poko­ju.

Cytat za: „Rodo­wód Rodzin Katyń­skich. Biu­le­tyn Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich” 2011–2012, numer tema­tycz­ny: Bykow­nia 2012