FAKTY: Od kilku tygodni na łamach prasy trwa dyskusja na temat sprowadzenia szczątków ofiar Zbrodni Katyńskiej do kraju. Pojawiły się opinie, że szczątki należy ekshumować i przewieźć do Polski. Gdzie powinny powstać cmentarze pomordowanych w Katyniu, Charkowie i Miednoje?
ANDRZEJ PRZEWOŹNIK: Powinny być one zlokalizowane w miejscu, w którym złożono ciała ofiar. Taką decyzję podjęła Federacja Rodzin Katyńskich w 1991 roku. To stanowisko było podstawą do negocjacji i podpisania umowy polsko-rosyjskiej i polsko-ukraińskiej O grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji. Stworzono podstawy prawne do rozpoczęcia prac ekshumacyjnych i rozmów o budowie cmentarzy. Polska nie miała żadnych dokumentów dotyczących usytuowania miejsc pochówku ofiar. Wykonaliśmy pionierską pracę. Sporządziliśmy bardzo precyzyjne mapy, przebadaliśmy wszystkie doły śmierci.
Nasze prace miały zabezpieczyć te miejsca na przyszłość. Te cmentarze nie mogą być zniszczone, muszą być zbudowane zgodnie z oczekiwaniami rodzin i środowisk katyńskich. Podpisana umowa, oprócz uregulowania wielu kwestii technicznych związanych z opieką nad cmentarzami i miejscami pamięci, zapewnia również swobodny dostęp do nich. Chcieliśmy, aby cmentarze były pod szczególną opieką rządu Federacji Rosyjskiej. Po bardzo długich negocjacjach doprowadziliśmy także do podpisania 19 października 1996 roku przez premiera rządu Federacji Rosyjskiej, Wiktora Czernomyrdina postanowienia, które mówi m.in. o utworzeniu w Katyniu i Miednoje polskich cmentarzy wojennych. Wykreślono na mapie ich granice. Nie zgodziliśmy się, aby miejsca te były wspólnym upamiętnieniem polsko-rosyjskim, choć będą one częścią kompleksów upamiętniających również obywateli sowieckich zamordowanych przez NKWD.
Upamiętnienie i godny pochówek ofiar Zbrodni Katyńskiej to proces trwający od 1991 roku. Każda decyzja podjęta wówczas rzutuje na dalsze działania. Nie można zaczynać negocjacji po raz kolejny, ponieważ nasi partnerzy nie będą nas poważnie traktować. Rząd polski przeznaczył już ok. 20 miliardów st. złotych na same prace ekshumacyjne, zaangażowano naszych dyplomatów, wykonano ogromną pracę dokumentacyjną.
FAKTY: Zwolennicy ekshumacji i przewiezienia szczątków ofiar do Polski powołują się na Konwencje Genewskie…
ANDRZEJ PRZEWOŹNIK: Konwencje mówią, że pochówki muszą być dokonane zgodnie z zasadami humanitarnymi, ze stwierdzeniem tożsamości. Dotyczy to jednak pochówków indywidualnych. Natomiast decyzje o ekshumacji masowych grobów nie leżą w gestii członków rodzin ofiar, tylko władz zainteresowanych krajów. Po II wojnie światowej było wiele ekshumacji, np. z miejsc masowych zbrodni. Kiedy nie było możliwości identyfikacji – a taką sytuację mamy we wszystkich trzech miejscach – chowano ofiary w masowych grobach, w tym samym miejscu, z którego je ekshumowano lub w pobliżu.
FAKTY: Rodziny Katyńskie chcą mieć swoich bliskich w Polsce…
ANDRZEJ PRZEWOŹNIK: Rodzina Katyńska to Federacja ponad trzydziestu stowarzyszeń w kraju i oddziałów spoza granic, licząca kilkadziesiąt tysięcy osób. Federacja ma swoje władze. Zarząd i walne zgromadzenie podejmują decyzje. Federacja Rodzin Katyńskich jednoznacznie wielokrotnie wypowiadała się za budową w Katyniu i Miednoje polskich cmentarzy wojennych. Jednoznacznie wystąpiła przeciwko przenoszeniu szczątków bliskich do kraju. Do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa wpłynęło, za pośrednictwem Departamentu Konsularnego i Wychodźstwa MSZ, dokładnie dziesięć wniosków indywidualnych osób, które zdecydowały się, aby władze polskie doprowadziły do wyekshumowania ich bliskich, którzy spoczywają w Katyniu, Miednoje i Charkowie. Nie bez znaczenia jest tu również głos Stowarzyszenia „Rodzina Policyjna 1939”, grupującego rodziny pomordowanych w Kalininie (Twerze), które również chcą, aby cmentarz powstał w Miednoje.
FAKTY: Co stoi na przeszkodzie w podjęciu ekshumacji?
ANDRZEJ PRZEWOŹNIK: Nie ma możliwości przeprowadzenia ekshumacji pojedynczych osób z masowych mogił. Nie można zidentyfikować szczątków w taki sposób, aby bezdyskusyjnie stwierdzić, do jakiej osoby one należą. Mówię to w oparciu o to, co sam zobaczyłem w Katyniu, Charkowie i Miednoje i w oparciu o rezultaty prac specjalistycznych ekip. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, w jakim stanie zastaliśmy szczątki w masowych grobach. W Miednoje odnaleźliśmy mogiły, na których w latach sześćdziesiątych zbudowano daczę i szambo. Jednym z pierwszych zadań, jakie postawiłem ekipie profesora Bronisława Młodziejowskiego, było wyekshumowanie tych dwóch mogił, nie bacząc na warunki, te szczątki musiały być przeniesione w miejsce godne pochówku. Pozostałe groby zostały otwarte, udokumentowane, poświęcone przez księdza prałata Zdzisława Peszkowskiego. Niestety, są one w takim stanie, że ekshumacja i zidentyfikowanie nie są możliwe.
Podczas prac widziałem nierozłożone szczątki ciała ludzkiego. Kawałek nogi, ręki, oczy, mózg. Oczywiście można było podjąć decyzję, że należy za wszelką cenę ekshumować, ale dalsza praca musiałaby być prowadzona z użyciem ciężkiego sprzętu do rozrywania sprasowanej masy ludzkich ciał, które nie są do końca rozłożone. Myślę, że nikt by się nie zgodził, aby te ciała profanować za pomocą kilofów i ciężkich narzędzi. W takich właśnie momentach można było sobie uświadomić, jak cienka jest granica między ekshumacją a profanacją. Nie ma w Polsce naukowców, którzy podjęliby się, w sposób odpowiedzialny, trudu przeprowadzenia ekshumacji w tych miejscach. Zasięgnęliśmy opinii wszystkich trzech profesorów, którzy kierowali pracami w Katyniu, Miednoje i Charkowie. Wszyscy jednoznacznie mówią – nie. Nikt rozsądnie myślący nie podejmie się tego.
FAKTY: Niektórzy obawiają się, że dostęp do cmentarzy w Katyniu, Charkowie i Miednoje może być w przyszłości ograniczony.
ANDRZEJ PRZEWOŹNIK: Nie wiemy, co będzie za kilka lat. Naszym zadaniem jest stworzenie takich mechanizmów formalno-prawnych w stosunkach międzypaństwowych, które dają zabezpieczenie tym cmentarzom. I to zostało stworzone. Nie możemy założyć, że wszystko, co zbudujemy w Rosji i na Ukrainie, w przyszłości zostanie zniszczone. Gdyby tak miało być, to z kilku tysięcy miejsc w Rosji należałoby zabrać szczątki Polaków, którzy kiedyś tam zginęli. Katyń, Miednoje, Charków to symbole tragedii ponad dwudziestu dwóch tysięcy ludzi. Lecz jest również Nikołajewo, z kilkoma tysiącami zamordowanych, jest Bykownia, są Kuropaty, Chersoń, Lewoszno…, można by wymieniać jeszcze wiele podobnych miejsc. Mówiąc o zbrodniach NKWD, poruszaliśmy się dotąd raczej w sferze statystyki. Te prace pokazały okrutną prawdę o losach Polaków na terenach Związku Sowieckiego, w jakim upodleniu mordowano ludzi. Jak się obchodzono z ich ciałami. Pokazano, że wiele lat po wojnie były grupy osób zainteresowane tym, żeby zacierać ślady zbrodni w tak okrutny sposób, jak miało to miejsce w Charkowie. Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych w Charkowie podjęto próbę niszczenia masowych grobów za pomocą maszyn, które w nie zapuszczano. Wymieszano szczątki do tego stopnia, że tkanka kostna jest zupełnie zdruzgotana. Zachowało się wiele przedmiotów, fragmenty umundurowania, zapiski, przedmioty, ale wszystko to jest bezimienne. Nie można dopasować tego do konkretnej osoby.
FAKTY: Czy nie można byłoby stworzyć w Polsce mauzoleum – miejsca, które stałoby się symbolem, nie anonimowym, jak cmentarz katyński, ale z tablicami, na których będą wyryte nazwiska wszystkich, którzy zginęli za Polskę?
ANDRZEJ PRZEWOŹNIK: Myślę, że w Polsce jest wystarczająco dużo pomników. Jest również sanktuarium katyńskie z indywidualnymi tablicami, Pomnik Ofiar Katynia na Powązkach. Budowanie mauzoleum jest nieporozumieniem. W polskiej tradycji jest przyjęte budowanie cmentarzy. Na wschodzie nie budujemy pomników. Wszystkie miejsca masowej zbrodni upamiętniane są przez budowę cmentarzy i stawianie krzyża z tablicami. Odwoływanie się do przykładu, jakim jest Arlington, jest nieporozumieniem. Polskie Arlington to Powązki. Po co tworzyć coś nowego?
Muszę również sprostować informację zawartą w Pani pytaniu. Otóż „cmentarze katyńskie” nie będą cmentarzami bezimiennymi; na każdym z nich będą wyryte nazwiska i podstawowe dane o każdej z ofiar. Już zostały opracowane inskrypcje, a niebawem ukażą się również drukiem trzy księgi cmentarne z wykazami spoczywających na każdym z cmentarzy. Pierwsza z nich, księga katyńska trafi do zainteresowanych jeszcze w bieżącym roku.
FAKTY: W jaki sposób można osiągnąć porozumienie z osobami, które chciałyby mieć swoich bliskich w Polsce?
ANDRZEJ PRZEWOŹNIK: Żyjemy w systemie demokratycznym, gdzie w sprawach najistotniejszych decyduje większość. W tym przypadku zdecydowała rozsądnie i trzeźwo myśląca większość. To były suwerenne decyzje Walnego Zgromadzenia i Władz Federacji Rodzin Katyńskich i Stowarzyszenia „Rodzina Policyjna 1939”, które stały się podstawą działań Rządu i władz RP o godne upamiętnienie ofiar zbrodni. Pozostałe osoby również powinny docenić, że po wielu latach, po tylu zabiegach, udało się doprowadzić do tego, że będą polskie cmentarze wojenne, są jeszcze wdowy, które czekają, aby pojechać na ten cmentarz i zapalić świeczkę. I to chyba powinna być największa satysfakcja. Czas niestety nie jest naszym sprzymierzeńcem. Tak jak przyjęliśmy z Rodzinami Katyńskimi, że wszystkie przedmioty, które zostały wydobyte, po konserwacji trafią do Muzeum Katyńskiego, żeby świadczyć o ogromie tej zbrodni, losach tych ludzi, tak również wcześniej zdecydowaliśmy wspólnie, że nie będziemy sprowadzać szczątków ofiar do Polski. O słuszności tej decyzji utwierdziły nas wyniki prac sondażowo-ekshumacyjnych w każdym z tych miejsc. Rozpoczynanie w tej chwili dyskusji doprowadzi tylko do opóźnienia działań, które już niebawem powinny się zakończyć, W tym roku zamierzamy rozpocząć budowę cmentarzy w Katyniu i Miednoje. Mam nadzieję, że wkrótce uczynimy to również w Charkowie.
Dziwi mnie natomiast fakt, że wnioski tych kilku osób wpłynęły dopiero w rok od zakończenia prac ekshumacyjnych. Prowadzono je przecież w 1991 roku i przez kolejne trzy sezony w latach 1994–1996, przy dużym nagłośnieniu ze strony naszych mediów i publikatorów. Trudno mi zrozumieć, że dzieje się tak bezpośrednio przed rozpoczęciem budowy cmentarzy. Tym bardziej, że w połowie lat 90. specjaliści oceniali, że całkowita ekshumacja szczątków z Katynia, Miednoje i Charkowa potrwałaby ok. 10 lat. W przypadku Katynia byłoby to czwarte naruszenie szczątków. Tym szczątkom naprawdę należy się już spokój.
Rozmawiała Helena Miklaszewska
Cytat na podstawie: „Rodowód” 1997, nr 10