Tekst napisany przez Ewę Gruner-Żarnoch, wygłoszony przez Jolantę Klimowicz-Osmańczyk (17 czerwca 2000, Charków)

Sza­now­ny Panie Pre­mie­rze Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej,
Sza­now­ny Panie Pre­mie­rze Ukra­iny,
Sza­now­ni Przed­sta­wi­cie­le naj­wyż­szych władz pań­stwo­wych i kościel­nych Pol­ski i Ukra­iny,
dro­gie Rodzi­ny Katyń­skie, dostoj­ni Goście!

Dokład­nie 60 lat temu, w kwiet­niu i maju 1940 roku, gro­by te zapeł­nia­ły się cia­ła­mi ponad 4.300 zamor­do­wa­nych jeń­ców wojen­nych – ofi­ce­rów Woj­ska Pol­skie­go. Musia­ło minąć całe nasze życie, byśmy mogli sta­nąć nad gro­ba­mi naszych Bli­skich. By uczci­wie pogrze­ba­no boha­te­rów naro­do­wych, nie­złom­nych obroń­ców naszej Ojczy­zny, obroń­ców żoł­nier­skie­go hono­ru.

Pod koniec nasze­go życia dowie­dzie­li­śmy się wresz­cie, jak i gdzie Oni zgi­nę­li i jak Ich pogrze­ba­no. Cór­ka zamor­do­wa­ne­go w Char­ko­wie dok­to­ra Julia­na Gru­ne­ra, autor­ka tego tek­stu, przez 8 tygo­dni bra­ła udział w pra­cach eks­hu­ma­cyj­nych. Tu zdej­mo­wa­no sznu­ry ze zwią­za­nych na ple­cach rąk zamor­do­wa­nych. Tu, w gro­bie nr 52 zna­le­zio­ne zosta­ły przed­mio­ty nale­żą­ce do Ojca pani Ewy Gru­ner. Tu wresz­cie pozna­wa­no mecha­nizm jed­nej z naj­więk­szych i naj­nik­czem­niej­szych zbrod­ni XX wie­ku.

Histo­rii nie da się cof­nąć, jak i nie da się przy­wró­cić życia zamor­do­wa­nym. Ale sen­su Ich śmier­ci może nadać dopie­ro fakt, że zbrod­nia ta zosta­nie osą­dzo­na – co sta­nie się prze­stro­gą dla następ­nych poko­leń, a rów­no­cze­śnie pod­wa­li­ną pod nowe, przy­ja­zne sto­sun­ki mię­dzy naszy­mi naro­da­mi.

Mówi się teraz wie­le o prze­ba­cze­niu. Ale prze­ba­czyć mogą ci, któ­rzy dozna­li krzywd, tym, któ­rzy poczu­wa­ją się do winy i wyra­ża­ją żal. My, Pola­cy, nie jeste­śmy prze­cież naro­dem mści­wym ani okrut­nym. Wycier­pie­li­śmy zbyt wie­le, aby spra­wiać cier­pie­nie innym. Naród ukra­iń­ski z pew­no­ścią nas zro­zu­mie – ucier­piał nie mniej niż naród pol­ski. Gro­by zamor­do­wa­nych Ukra­iń­ców roz­sia­ne są wokół naszych gro­bów. Dziś, wspól­nie, z ogrom­nym wzru­sze­niem, sto­imy na tym powsta­łym po 60 latach cmen­ta­rzu i wspól­nie modli­my się za dusze zamor­do­wa­nych. Wie­rzy­my, że strzec będzie­cie tych mogił.

Jeste­śmy głę­bo­ko wdzięcz­ni tym wszyst­kim – Pola­kom, Ukra­iń­com i Rosja­nom – dzię­ki sta­ra­niom któ­rych doszło do ujaw­nie­nia i wyja­śnie­nia oko­licz­no­ści zbrod­ni oraz do budo­wy cmen­ta­rzy wojen­nych w Char­ko­wie, Katy­niu i Mied­no­je. Praw­dzi­wym twór­cą tych cmen­ta­rzy pozo­sta­nie w naszych ser­cach Pan Andrzej Prze­woź­nik, bo to Jego ogrom­ne zaan­ga­żo­wa­nie, pra­ca i upór dopro­wa­dzi­ły w koń­cu do ich powsta­nia.

Wło­dzi­mierz Odo­jew­ski napi­sał o tej zbrod­ni: „Tam oni są w kwia­tach i gałę­ziach…, w dro­bi­nach powie­trza, w rosie i desz­czu… Oni nie znik­nę­li, tyl­ko po pro­stu prze­nie­śli się w pamięć naj­bliż­szych, w trwa­łą pamięć nasze­go naro­du, a tak­że w pamięć tego naro­du, któ­ry zada­je rów­nie łatwo męczar­nie i śmierć innym jak i sobie same­mu.

Dla nas pozo­sta­ną na zawsze sym­bo­lem męczeń­stwa, a dla opraw­ców wiecz­nym wyrzu­tem sumie­nia i palą­cym styg­ma­tem wsty­du na ich czo­łach dla ich dzie­ci i dzie­ci ich dzie­ci. Aż kie­dyś sta­ną twa­rzą w twarz ze zbrod­nią swo­ich ojców i zechcą zrzu­cić z sie­bie to hań­bią­ce pięt­no i raz na zawsze zejść z dro­gi bar­ba­rzyń­stwa.

I to będzie zasłu­gą tu pogrze­ba­nych.

Nie płacz­cie. Oni są mar­twi, ale nie umar­li”.

Cytat na pod­sta­wie: „Rodo­wód” 2000, nr 6