Wystąpienie prezes zarządu Federacji Rodzin Katyńskich Izabelli Sariusz-Skąpskiej (10 kwietnia 2016, Katyń)

Kocha­ne Rodzi­ny Katyń­skie! Sza­now­ni Goście!

Trud­no jest wra­cać do katyń­skie­go lasu, szcze­gól­nie w kwiet­niu. Już widać wio­snę, a nam się przed ocza­mi uru­cha­mia film pamię­ci i myśli­my, co się tu wyda­rzy­ło 76 lat temu. Wte­dy już nie sły­szy­my pta­ków i nie cie­szy nas wio­sen­na zie­leń. Wra­ca poczu­cie utra­ty i prze­rwa­nia histo­rii tysię­cy Rodzin Katyń­skich. Jest nas tu dzi­siaj garst­ka, aby w imie­niu Żon, Sióstr i Bra­ci, Córek i Synów poło­żyć kwia­ty i zapa­lić świe­ce. Tych, któ­rzy są z nami w Katy­niu po raz pierw­szy, może dzi­wić ta nekro­po­lia. Inna niż wszyst­kie. Tutaj potrzeb­ny jest prze­wod­nik.

Gro­ma­dzi­my się przy sto­le ofiar­nym, któ­ry – gdy trze­ba – sta­je się ołta­rzem, a może być po pro­stu miej­scem spo­tka­nia dla odwie­dza­ją­cych. Tam w dole, wśród drzew, niczym pla­my krwi, zasty­gły żeliw­ne pły­ty, przy­kry­wa­ją­ce doły śmier­ci, gdzie pier­wot­nie spo­czę­ły Ofia­ry Zbrod­ni Katyń­skiej. Gdy idzie­my ścież­ką pro­wa­dzą­cą w oso­bli­wej fosie, towa­rzy­szą nam indy­wi­du­al­ne tablicz­ki epi­ta­fij­ne, na któ­rych zapi­sa­no imio­na i nazwi­ska, daty uro­dze­nia, zawo­dy i stop­nie woj­sko­we. Bli­sko pięć tysię­cy męż­czyzn – i jed­na kobie­ta: Jani­na Lewan­dow­ska, z domu Dowbor-Muśnic­ka. Wszyst­kich tutaj spo­czy­wa­ją­cych łączy 1940 rok, data Ich śmier­ci. Katyń­skie epi­ta­fia mówią o róż­no­rod­no­ści II Rze­czy­po­spo­li­tej, o wie­lo­ści zamiesz­ku­ją­cych ją naro­dów, o róż­nych wyzna­wa­nych reli­giach; dla­te­go wła­śnie pod­czas uro­czy­sto­ści roz­brzmie­wa­ją tutaj modli­twy eku­me­nicz­ne. Do tego nas zobo­wią­zu­ją sto­ją­ce opo­dal Krzy­ża Pry­ma­sow­skie­go zna­ki: krzy­że Kościo­ła wschod­nie­go i zachod­nie­go, gwiaz­da Dawi­da i pół­księ­życ.

Gdy wra­ca­my ze spa­ce­ru ale­ją przy murze z epi­ta­fia­mi, z powro­tem tra­fia­my pomię­dzy brat­nie mogi­ły, gdzie w poświę­co­nej zie­mi spo­czę­ły szcząt­ki Ofiar. Na te gro­by cze­ka­li­śmy 60 lat, bo dopie­ro w 2000 roku powsta­ły pol­skie nekro­po­lie w Katy­niu, Char­ko­wie i Mied­no­je. Na cmen­tarz w Bykow­ni trze­ba było cze­kać jesz­cze 12 lat dłu­żej. Kto mówi o tej zie­mi „nie­ludz­ka”, cytu­je pięk­ne sło­wa poety, ale one utra­ci­ły już sens, odkąd odby­ły się pogrze­by w 2000 i 2012 roku, odkąd w tej otwar­tej, leśnej świą­ty­ni spra­wo­wa­ne są świę­te obrząd­ki i brzmią modli­twy za Ofia­ry. Oni spo­czy­wa­ją w poświę­co­nej zie­mi!

Za trud budo­wy katyń­skich nekro­po­lii cały czas na nowo dzię­ku­je­my Radzie Ochro­ny Pamię­ci Walk i Męczeń­stwa. Dziś, 10 kwiet­nia, wspo­mi­na­my dłu­gą współ­pra­cę i przy­jaźń z Andrze­jem Prze­woź­ni­kiem, któ­re­go deter­mi­na­cji zawdzię­cza­my trzy pierw­sze cmen­ta­rze. Na ręce obec­ne­go wśród nas prof. Andrze­ja Krzysz­to­fa Kuner­ta, sekre­ta­rza gene­ral­ne­go Rady, skła­da­my podzię­ko­wa­nie za katyń­ską nekro­po­lię w Kijo­wie-Bykow­ni i pro­si­my, aby nie usta­wał w wysił­kach. Wie­rzy­my, że zapra­wio­na w bojach Rada Ochro­ny Pamię­ci Walk i Męczeń­stwa speł­ni i to marze­nie Rodzin Katyń­skich i wresz­cie spo­tka­my się na cmen­ta­rzu w Kuro­pa­tach.

Ci, któ­rzy ode­szli, to Ojco­wie, co nie zoba­czy­li, jak dora­sta­ją ich cór­ki i syno­wie. Ci, któ­rych zabra­kło, to Dziad­ko­wie, co nigdy nie wzię­li na kola­na nas, wnu­ków. Dla następ­nych poko­leń będą już legen­dą, ale to nie zwal­nia Rodzin Katyń­skich z codzien­ne­go wysił­ku, jakim jest chro­nie­nie żywej pamię­ci o praw­dzi­wych ludziach. Boimy się wiel­kich słów i pato­su, bo odbie­ra­ją wia­ry­god­ność naszej histo­rii. Wystrze­ga­my się poli­ty­ki, bo ona nie słu­ży kusto­szom pamię­ci. Na szczę­ście star­cza nam upo­ru, aby wal­czyć z jakim­kol­wiek śla­dem kłam­stwa katyń­skie­go. Kłam­stwo przy­bie­ra wie­le twa­rzy i masek. Kie­dyś kła­ma­no zwy­czaj­nie: zaprze­cza­no temu, że Zbrod­nia Katyń­ska była, zmie­nia­no datę śmier­ci Ofiar, a nade wszyst­ko – wypie­ra­no się odpo­wie­dzial­no­ści i poczu­cia winy. To kłam­stwo raz wyple­wio­ne, nie pod­da­je się, wra­ca. Co jakiś czas sły­szy­my o publi­ka­cjach, zaprze­cza­ją­cych sowiec­kiej winie. Pro­wa­dzo­ne w dzi­siej­szej Rosji „śledz­two” umo­rzo­no, bo „pospo­li­te prze­stęp­stwo” NKWD tutaj już się przedaw­ni­ło. Nie­zna­ne pozo­sta­ją doku­men­ty. Nie­zna­ne imio­na wszyst­kich Ofiar i miej­sca ich śmier­ci i pochów­ku.

Ale może być też i inne kłam­stwo. Zda­rza­ją się nawo­ły­wa­nia do burze­nia katyń­skich nekro­po­lii i bez­czesz­cze­nia gro­bów naszych Bli­skich. Sły­szy­my dema­go­gicz­ne hasła o „spro­wa­dza­nia szcząt­ków z nie­ludz­kiej zie­mi do kra­ju”. Tak napraw­dę jest to wezwa­nie, aby z rosyj­skiej, ukra­iń­skiej i bia­ło­ru­skiej zie­mi znik­nę­ły dowo­dy Zbrod­ni Katyń­skiej. Gdy­by zabra­kło katyń­skich nekro­po­lii, za jakiś czas moż­na by napi­sać nową histo­rię, bo prze­sta­ły­by ist­nieć mate­rial­ne śla­dy zbrod­ni. Nie ma na to naszej, Rodzin Katyń­skich, zgo­dy. Przyj­rzy­cie się, pro­szę, brat­nim mogi­łom: z kur­ha­nów wyła­nia­ją się krzy­że. One strze­gą spo­ko­ju Tych, któ­rych pocho­wa­li­śmy tutaj w poświę­co­nej zie­mi. A nad Nimi – i przed nami – wzno­si się bra­ma pamię­ci. Tam prze­czy­ta­cie imię każ­de­go, kto tu spo­czy­wa.

W dzi­siej­szej podró­ży do Katy­nia towa­rzy­szy mi przej­mu­ją­ce zda­nie. Przed paro­ma dnia­mi dosta­łam je od Przy­ja­cie­la, któ­re­go Ojciec zgi­nął w tym lesie: „Co rok, to rok dalej, ale żal zosta­je”. Wra­ca­my, bo mija­ją­cy czas ule­czył rany, ale nie zga­sił żalu. Tu jest nasze dzie­dzic­two. To stąd, z gło­su pod­ziem­ne­go dzwo­nu, któ­ry bije w Katy­niu, Char­ko­wie, Mied­no­je i Bykow­ni, czer­pie­my nadzie­ję i siłę.

Cytat na pod­sta­wie: „Rodo­wód Rodzin Katyń­skich. Biu­le­tyn Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich” 2016