Wystąpienie prezes zarządu Federacji Rodzin Katyńskich Izabelli Sariusz-Skąpskiej (9 kwietnia 2015, Bykownia)

 „9 kwiet­nia 1940. Pią­ta rano. Od świ­tu dzień roz­po­czął się szcze­gól­nie. Wyjazd karet­ką wię­zien­ną w cel­kach (strasz­ne!). Przy­wie­zio­no gdzieś do lasu; coś w rodza­ju let­ni­ska. Tu szcze­gó­ło­wa rewi­zja. Zabra­no zega­rek, na któ­rym była godzi­na 6.30 (…). Pyta­no mnie o obrącz­kę (…). Zabra­no ruble, pas głów­ny, scy­zo­ryk”.

Te sło­wa majo­ra Ada­ma Sol­skie­go zna każ­dy, kto kie­dy­kol­wiek pochy­lił się nad losem Ofiar Zbrod­ni Katyń­skiej. Ostat­nie sło­wa, wpi­sa­ne do pamięt­ni­ka na minu­ty przed śmier­cią w katyń­skim lesie. Jecha­li z Koziel­ska. Wysa­dzi­li Ich w Gniez­do­wie. Czor­ny­mi woro­na­mi powieź­li dalej.

I tak dzia­ło się przez wie­le tygo­dni kwiet­nia i maja 1940. Z Koziel­ska do Katy­nia. Ze Sta­ro­biel­ska do pie­re­syl­nej tiur­my w Char­ko­wie. Znad jezio­ra Selin­ger i z ostasz­kow­skie­go mona­sty­ru, któ­ry przez wie­le mie­się­cy był domem pol­skich poli­cjan­tów – do Twe­ru. Ich cia­ła 60 lat cze­ka­ły na god­ny pochó­wek, na pol­skich cmen­ta­rzach wojen­nych w Katy­niu, Char­ko­wie-Pia­ti­chat­kach i Mied­no­je. Byli­śmy świad­ka­mi tego pogrze­bu w roku 2000.

I wresz­cie Bykow­nia. Dwa­na­ście lat po tam­tych pogrze­bach, jesie­nią 2012 roku, w zie­mi poświę­co­nej i ogrza­nej ser­decz­ną modli­twą Rodzin Katyń­skich, spo­czę­li tutaj, pod Kijo­wem, ci, któ­rych nazwi­ska zna­leź­li­śmy na tak zwa­nej ukra­iń­skiej liście katyń­skiej. Pol­ska kro­pla w morzu krwi, któ­rą od 1937 roku przyj­mo­wał bykow­niań­ski las. Ukra­iń­ski ślad Katy­nia, ślad, któ­ry na zawsze łączy ludz­kie losy i tra­ge­dię osie­ro­co­nych wie­lu naro­dów.

Jest nas tu dzi­siaj wie­lu. Po 75 latach modlą się w Bykow­ni potom­ko­wie Tych, któ­rzy spo­czę­li w Katy­niu. Po 75 latach przy­je­cha­ły tutaj rodzi­ny Tych, któ­rych zabi­to w Char­ko­wie, a pocho­wa­no w Pia­ti­chat­kach. Po 75 latach na zie­mi kijow­skiej są cór­ki i syno­wie, wnu­ki i pra­wnu­ki Tych, któ­rych zamor­do­wa­no w Twe­rze, a pocho­wa­no w Mied­no­je. Do Bykow­ni przy­je­cha­li ci, któ­rych naj­bliż­si naresz­cie tutaj zna­leź­li miej­sce wiecz­ne­go spo­czyn­ku. Rodzi­ny Katyń­skie naj­le­piej zna­ją tę geo­gra­fię zbrod­ni, bo nas łączą nie miej­sca, ale wspól­ny los Ojców i Dziad­ków.

Jest nas tu dzi­siaj wie­lu. Ale jak będzie jutro? Na cmen­ta­rzu zosta­ną przy­wie­zio­ne z Pol­ski kwia­ty. Dopa­lą się zni­cze. Kto Ich tutaj odwie­dzi? Kto będzie pamię­tał?

Kie­dy przed trze­ma laty ten cmen­tarz opu­sto­szał po uro­czy­sto­ści poświę­ce­nia, zosta­li­śmy tu tro­chę dłu­żej. Były sło­necz­ne, wrze­śnio­we dni. I oka­za­ło się, że kijo­wia­nie, odwie­dza­jąc ten pięk­ny las w wol­nym cza­sie, zacho­dzą i tutaj. Czy­ta­li pol­skie tablicz­ki epi­ta­fij­ne i napi­sy na bra­mie pamię­ci. Ktoś odwa­żył się poru­szyć ser­ce dzwo­nu. Myślę, że gospo­da­rze tej zie­mi, a zara­zem goście na pol­skim cmen­ta­rzu wojen­nym, rozu­mie­ją wspól­ną histo­rię, któ­ra tu spo­czę­ła.

75 lat temu Adam Sol­ski zamknął swój notat­nik na dacie 9 kwiet­nia. Gdzieś obok, też w katyń­skim lesie, zgi­nął jego brat, Kazi­mierz. Jutro minie pięć lat, od kie­dy na gro­by swo­je­go Ojca Kazi­mie­rza i Stry­ja Ada­ma leciał Leszek Sol­ski. Lecia­ło kil­ko­ro innych przed­sta­wi­cie­li Rodzin Katyń­skich.

To też już jest histo­ria.

Cytat na pod­sta­wie: „Rodo­wód Rodzin Katyń­skich. Biu­le­tyn Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich” 2015