Wystąpienie Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska (13 kwietnia 2025, Muzeum Katyńskie)

Zawsze wte­dy, kie­dy czci­my pamięć Ofiar Zbrod­ni Katyń­skiej, chy­ba każ­dy i każ­da z nas czu­ją to samo: że mil­cze­nie jest dono­śniej­sze, że cisza jest dono­śniej­sza niż naj­pięk­niej­sze prze­mó­wie­nia. Bo prze­cież bra­ku­je słów, bra­ku­je defi­ni­cji, aby zro­zu­mieć ogrom i bez­sens zbrod­ni. Nigdy nie jeste­śmy w sta­nie pogo­dzić się z trium­fem zła. Nigdy nie jeste­śmy w sta­nie pogo­dzić się z tym, że ofia­ry, ci, któ­rzy słu­żą dobrej spra­wie, bywa­ją bez­sil­ne. Nie przyj­mu­je­my do wia­do­mo­ści. Nie potra­fi­my o tym mądrze mówić. Kie­dy widzi­my, jak zło poko­nu­je dobro. Kie­dy źli ludzie wycią­ga­ją broń i odda­ją strzał w poty­li­cę nie­win­nym. Nawet nie zawsze wie­my, jak nazwać tych, co zgi­nę­li: ofia­ra­mi Katy­nia czy boha­te­ra­mi naro­do­wej legen­dy? Ale dzi­siaj nie może­my mil­czeć. Ofia­ra 22 tysię­cy ofi­ce­rów, pod­ofi­ce­rów, Polek, Pola­ków, eli­ty pol­skie­go naro­du – ta ofia­ra jest też nie­zwy­kle dono­śną, tak, krzy­czą­cą lek­cją nie tyl­ko histo­rii, ale lek­cją, któ­rej musi­my dzi­siaj wysłu­chać ze szcze­gól­ną wraż­li­wo­ścią. Bo co praw­da tam­to zło zosta­ło poko­na­ne. Żyje­my dzi­siaj – o czym marzy­li ci, któ­rzy zgi­nę­li tam, na Wscho­dzie – w nie­pod­le­głej, suwe­ren­nej, wol­nej Ojczyź­nie. Ale zło, któ­re było źró­dłem tej zbrod­ni, ono nadal czai się wokół nas.

Nie­dzie­la Pal­mo­wa. Przed chwi­lą skoń­czy­ła się msza. W mie­ście Sumy spa­dły na modlą­cych się, na idą­cych na mszę – kobie­ty, dzie­ci, męż­czyzn – rosyj­skie rakie­ty. Kil­ka godzin temu. Na uli­cach tego mia­sta leżą zwło­ki tych, któ­rzy zgi­nę­li w tak szcze­gól­nym dniu. Śmier­cią tak samo tra­gicz­ną, choć nigdy nie będzie­my w sta­nie porów­nać ani ofiar, ani nie cho­dzi prze­cież o sta­ty­sty­ki. Ale tak samo tra­gicz­ną, bo zada­ną przez to samo zło. Tak bez sen­su, bez lito­ści. To zło jest wciąż nama­cal­ne, widocz­ne. I tak jak od wie­ków, tak i dzi­siaj to zło zagra­ża. Zagra­ża naszym sąsia­dom, zagra­ża poko­jo­wi, zagra­ża – co czu­je­my każ­de­go mie­sią­ca coraz dotkli­wiej – Pol­sce i Euro­pie. To jest to samo zło. Czy dzi­siaj Sumy w Nie­dzie­lę Pal­mo­wą, czy tra­ge­dia Buczy, czy zbrod­nie reżi­mów niby róż­nych, z inny­mi przy­wód­ca­mi tych reżi­mów, w róż­nych epo­kach histo­rycz­nych, ale to zło de fac­to jest bliź­nia­czo do sie­bie  podob­ne. My dzi­siaj, skła­da­jąc hołd Ofia­rom Zbrod­ni Katyń­skiej, kła­nia­my się nisko tym, któ­rzy pamięć o Zbrod­ni Katyń­skiej prze­nie­śli przez te lata. Pani Iza­bel­li Sariusz-Skąp­skiej szcze­gól­nie chcia­łem się nisko pochy­lić i podzię­ko­wać za tę ini­cja­ty­wę, aby­śmy dzi­siaj tutaj się spo­tka­li razem, a sło­wo „razem” ma szcze­gól­ne zna­cze­nie. Te ofia­ry też były ze sobą razem, w obli­czu tra­ge­dii, nie­za­leż­nie od poglą­dów poli­tycz­nych, miej­sca pocho­dze­nia, wie­ku, płci. Były razem – my dzi­siaj też jeste­śmy razem. Jeste­śmy razem nie tyl­ko po to, żeby pamię­tać, ale tak­że po to, żeby prze­strzec nas samych, cały świat i przy­szłe poko­le­nia przed tym, że nie moż­na być bez­sil­nym wobec zła, nie moż­na być bez­sil­nym wobec kłam­stwa, nie moż­na być bez­sil­nym wobec agre­sji. Te dzie­siąt­ki lat kłam­stwa, mil­cze­nia – moje poko­le­nie dokład­nie to pamię­ta. Kie­dy jecha­łem dziś tutaj do tego świę­te­go miej­sca, przy­po­mnia­łem sobie ten dra­mat Walen­te­go Bady­la­ka, rok 1980, któ­ry spa­lił się na Ryn­ku w Kra­ko­wie. Ile odwa­gi trze­ba było mieć, żeby poło­żyć znicz czy kwiat w miej­scu, gdzie spa­lił się ten, któ­ry miał potrze­bę ser­ca powie­dzieć o katyń­skiej zbrod­ni. Wszy­scy pamię­ta­my – mówię o moim poko­le­niu – te lata mil­cze­nia. Pamię­tam jak dziś lek­cję histo­rii, dokład­nie pół wie­ku temu, kie­dy zada­li­śmy pyta­nie pani pro­fe­sor, czy to praw­da, że to Rosja­nie zamor­do­wa­li Pola­ków w Katy­niu. Ona zbla­dła i zaczę­ła pro­sić, żeby­śmy zamil­kli, bo albo nas, albo ją wyrzu­cą ze szko­ły. Banal­na, drob­na histo­ria, jakich było set­ki i tysią­ce, ale ona nam chy­ba dzi­siaj uświa­da­mia ze szcze­gól­ną mocą – bo każ­dy ma to w naszym doświad­cze­niu – jak wszech­wład­ne było kłam­stwo, jak kłam­stwo potra­fi spa­ra­li­żo­wać. Dzi­siaj kie­dy mówi­my o tej lek­cji, lek­cji Katy­nia, waż­nej dla Pola­ków, dla Polek, dla całe­go świa­ta – a chcie­li­by­śmy przy­naj­mniej, żeby to była lek­cja waż­na dla całe­go świa­ta – kie­dy mówi­my o zagro­że­niu, pamię­taj­my te sło­wa gene­ra­ła, wów­czas pre­mie­ra, Wła­dy­sła­wa Sikor­skie­go, to był ten czas, kie­dy ujaw­nio­no mogi­ły, kie­dy Sta­lin roz­po­czął wiel­ką kam­pa­nię kłam­stwa, i to był ten czas, kie­dy dla tak zwa­nej wyż­szej racji geo­po­li­tycz­nej, dla stra­te­gii wojen­nej pol­scy sojusz­ni­cy mówi­li Pola­kom i pre­mie­ro­wi Sikor­skie­mu: „Cicho. Prze­stań­cie o tym tak gło­śno mówić. Glo­bal­ne inte­re­sy wyma­ga­ją dys­kre­cji. Nie psuj­cie rodzą­ce­go się soju­szu”. Mówię o tym, żeby przy­po­mnieć przede wszyst­kim wów­czas reak­cję Wła­dy­sła­wa Sikor­skie­go, któ­ry do bry­tyj­skich przy­ja­ciół powie­dział: „Nie ule­gaj­cie tak łatwo kłam­stwu. Po stro­nie Rosji jest siła, ale po naszej stro­nie spra­wie­dli­wość”. To są pięk­ne sło­wa, ale chy­ba nigdy nie chcie­li­by­śmy takich słów powtó­rzyć. Jeśli mówi­my o lek­cji katyń­skiej, to musi­my mówić z peł­nym prze­ko­na­niem, wia­rą, deter­mi­na­cją o tym, że nigdy nie ule­gnie­my kłam­stwu, że nie pod­da­my się żad­nej kłam­li­wej pro­pa­gan­dzie, że nigdy nie będzie­my słab­si od zła, że nigdy nie przej­dzie­my na stro­nę zła. Że kie­dy widzi­my choć­by dzi­siaj obra­zy z Ukra­iny, to nie będzie­my uda­wa­li, choć­by cały świat uda­wał, nie będzie­my uda­wa­li, gdzie jest zło, gdzie jest opraw­ca, gdzie jest kat, a gdzie jest ofia­ra, gdzie jest spra­wie­dli­wość i gdzie jest dobro. Ale to, co być może naj­waż­niej­sze dzi­siaj dla nas wszyst­kich, to to, żeby powie­dzieć Rodzi­nom Katyń­skim, żeby powie­dzieć tym wszyst­kim, któ­rzy odda­li swo­je życie wte­dy, że nigdy nie będzie­my już samot­ni. Te sło­wa – sło­wa pre­mie­ra Pol­ski, któ­ra była pod oku­pa­cją: z jed­nej stro­ny hitle­row­skie Niem­cy, z dru­giej stro­ny sta­li­now­ska Rosja i sojusz­ni­cy, któ­rzy pod­ję­li wal­kę, ale z pol­skie­go punk­tu widze­nia tro­chę za póź­no, sojusz­ni­cy, któ­rzy wła­ści­wie swo­ją posta­wą wów­czas w spra­wie Zbrod­ni Katyń­skiej jesz­cze bar­dziej wzmac­nia­li w nas poczu­cie osa­mot­nie­nia. Dzi­siaj trze­ba przy­rzec tym, któ­rzy odda­li życie, że Pol­ska nie będzie już nigdy samot­na w kon­fron­ta­cji – jeśli taka nadej­dzie – ze złem, z kłam­stwem, z nie­spra­wie­dli­wo­ścią. I że nie będzie­my naiw­ni. Ale to, co być może jest lek­cją naj­waż­niej­szą, i to, co być może naj­gło­śniej dzi­siaj powin­ni­śmy przy­rzec ofia­rom Katy­nia, to to, że nigdy nie będzie­my sła­bi. Czym­że jest wol­ność? Czym­że jest dobro, jeśli nie ma ludzi goto­wych bro­nić dobra, wol­no­ści, praw­dy, i to bro­nić sku­tecz­nie. Jak­że kru­che są te war­to­ści. O ile dłu­żej trwa­ło kłam­stwo od praw­dy, na przy­kład w spra­wie Katy­nia za nasze­go życia. Niech nigdy żaden pol­ski przy­wód­ca nie będzie musiał tych słów wypo­wia­dać: że po ich stro­nie jest siła, a po naszej stro­nie spra­wie­dli­wość, żeby­śmy zawsze z peł­nym prze­ko­na­niem mogli mówić, że po pol­skiej stro­nie jest i siła, i spra­wie­dli­wość, że po pol­skiej stro­nie jest praw­da i że Pol­ska jest zawsze po stro­nie dobra. Dzi­siaj podej­mu­je­my gigan­tycz­ne wysił­ki jako naród, jako pań­stwo pol­skie, żeby żad­na tego typu kata­stro­fa, tego typu zbrod­nia się nie powtó­rzy­ła, żeby Pola­cy już nigdy nie byli bez­sil­ny­mi ofia­ra­mi.

Są dzi­siaj z nami – co zro­zu­mia­łe – pol­scy żoł­nie­rze, poli­cjan­ci i poli­cjant­ki, nie tyl­ko dla­te­go, że to ich świę­to, bo prze­cież to tak­że ich świę­to. Ale są tak­że z nami dla­te­go, żeby jesz­cze raz poka­zać pol­ski mun­dur i żeby wszyst­kim uświa­do­mić, że nikt, kto pod­nie­sie rękę na Pol­skę, nie będzie mógł tego zro­bić bez­kar­nie, że już nikt nie będzie mógł na świe­cie czy wokół naszych gra­nic powie­dzieć: „Tak, ruszy­my na Pol­skę, jest prze­cież bez­sil­na, jest prze­cież samot­na”. Tak jak codzien­nie w naszym życiu oso­bi­stym, ale też poli­tycz­nym i dzi­siaj widzi­my to bar­dzo wyraź­nie: musi­my wal­czyć z kłam­stwem, z pod­ło­ścią, z dez­in­for­ma­cją, z wro­gą pro­pa­gan­dą, któ­ra pły­nie każ­de­go dnia, każ­dej godzi­ny ze Wscho­du, to musi­my tak­że każ­de­go dnia, soli­dar­nie, razem, budo­wać sil­ną Pol­skę. Nasza pamięć ma wte­dy naj­głęb­szy sens, kie­dy wycią­ga­my z niej wła­ści­we wnio­ski i pamięć o tych ofia­rach będzie nie tyl­ko źró­dłem wzru­szeń, ale przede wszyst­kim źró­dłem naszej siły. Głę­bo­ko w to wie­rzę, tak jak wie­rzę w Pol­skę. Dzię­ku­ję.

(opra­co­wa­ne na pod­sta­wie zapi­su: https://www.youtube.com/watch?v=m2gzNGu1Wx4)

Cytat na pod­sta­wie: „Rodo­wód Rodzin Katyń­skich. Biu­le­tyn Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich” 2025, numer tema­tycz­ny: 85. rocz­ni­ca Zbrod­ni Katyń­skiej