Zawsze wtedy, kiedy czcimy pamięć Ofiar Zbrodni Katyńskiej, chyba każdy i każda z nas czują to samo: że milczenie jest donośniejsze, że cisza jest donośniejsza niż najpiękniejsze przemówienia. Bo przecież brakuje słów, brakuje definicji, aby zrozumieć ogrom i bezsens zbrodni. Nigdy nie jesteśmy w stanie pogodzić się z triumfem zła. Nigdy nie jesteśmy w stanie pogodzić się z tym, że ofiary, ci, którzy służą dobrej sprawie, bywają bezsilne. Nie przyjmujemy do wiadomości. Nie potrafimy o tym mądrze mówić. Kiedy widzimy, jak zło pokonuje dobro. Kiedy źli ludzie wyciągają broń i oddają strzał w potylicę niewinnym. Nawet nie zawsze wiemy, jak nazwać tych, co zginęli: ofiarami Katynia czy bohaterami narodowej legendy? Ale dzisiaj nie możemy milczeć. Ofiara 22 tysięcy oficerów, podoficerów, Polek, Polaków, elity polskiego narodu – ta ofiara jest też niezwykle donośną, tak, krzyczącą lekcją nie tylko historii, ale lekcją, której musimy dzisiaj wysłuchać ze szczególną wrażliwością. Bo co prawda tamto zło zostało pokonane. Żyjemy dzisiaj – o czym marzyli ci, którzy zginęli tam, na Wschodzie – w niepodległej, suwerennej, wolnej Ojczyźnie. Ale zło, które było źródłem tej zbrodni, ono nadal czai się wokół nas.
Niedziela Palmowa. Przed chwilą skończyła się msza. W mieście Sumy spadły na modlących się, na idących na mszę – kobiety, dzieci, mężczyzn – rosyjskie rakiety. Kilka godzin temu. Na ulicach tego miasta leżą zwłoki tych, którzy zginęli w tak szczególnym dniu. Śmiercią tak samo tragiczną, choć nigdy nie będziemy w stanie porównać ani ofiar, ani nie chodzi przecież o statystyki. Ale tak samo tragiczną, bo zadaną przez to samo zło. Tak bez sensu, bez litości. To zło jest wciąż namacalne, widoczne. I tak jak od wieków, tak i dzisiaj to zło zagraża. Zagraża naszym sąsiadom, zagraża pokojowi, zagraża – co czujemy każdego miesiąca coraz dotkliwiej – Polsce i Europie. To jest to samo zło. Czy dzisiaj Sumy w Niedzielę Palmową, czy tragedia Buczy, czy zbrodnie reżimów niby różnych, z innymi przywódcami tych reżimów, w różnych epokach historycznych, ale to zło de facto jest bliźniaczo do siebie podobne. My dzisiaj, składając hołd Ofiarom Zbrodni Katyńskiej, kłaniamy się nisko tym, którzy pamięć o Zbrodni Katyńskiej przenieśli przez te lata. Pani Izabelli Sariusz-Skąpskiej szczególnie chciałem się nisko pochylić i podziękować za tę inicjatywę, abyśmy dzisiaj tutaj się spotkali razem, a słowo „razem” ma szczególne znaczenie. Te ofiary też były ze sobą razem, w obliczu tragedii, niezależnie od poglądów politycznych, miejsca pochodzenia, wieku, płci. Były razem – my dzisiaj też jesteśmy razem. Jesteśmy razem nie tylko po to, żeby pamiętać, ale także po to, żeby przestrzec nas samych, cały świat i przyszłe pokolenia przed tym, że nie można być bezsilnym wobec zła, nie można być bezsilnym wobec kłamstwa, nie można być bezsilnym wobec agresji. Te dziesiątki lat kłamstwa, milczenia – moje pokolenie dokładnie to pamięta. Kiedy jechałem dziś tutaj do tego świętego miejsca, przypomniałem sobie ten dramat Walentego Badylaka, rok 1980, który spalił się na Rynku w Krakowie. Ile odwagi trzeba było mieć, żeby położyć znicz czy kwiat w miejscu, gdzie spalił się ten, który miał potrzebę serca powiedzieć o katyńskiej zbrodni. Wszyscy pamiętamy – mówię o moim pokoleniu – te lata milczenia. Pamiętam jak dziś lekcję historii, dokładnie pół wieku temu, kiedy zadaliśmy pytanie pani profesor, czy to prawda, że to Rosjanie zamordowali Polaków w Katyniu. Ona zbladła i zaczęła prosić, żebyśmy zamilkli, bo albo nas, albo ją wyrzucą ze szkoły. Banalna, drobna historia, jakich było setki i tysiące, ale ona nam chyba dzisiaj uświadamia ze szczególną mocą – bo każdy ma to w naszym doświadczeniu – jak wszechwładne było kłamstwo, jak kłamstwo potrafi sparaliżować. Dzisiaj kiedy mówimy o tej lekcji, lekcji Katynia, ważnej dla Polaków, dla Polek, dla całego świata – a chcielibyśmy przynajmniej, żeby to była lekcja ważna dla całego świata – kiedy mówimy o zagrożeniu, pamiętajmy te słowa generała, wówczas premiera, Władysława Sikorskiego, to był ten czas, kiedy ujawniono mogiły, kiedy Stalin rozpoczął wielką kampanię kłamstwa, i to był ten czas, kiedy dla tak zwanej wyższej racji geopolitycznej, dla strategii wojennej polscy sojusznicy mówili Polakom i premierowi Sikorskiemu: „Cicho. Przestańcie o tym tak głośno mówić. Globalne interesy wymagają dyskrecji. Nie psujcie rodzącego się sojuszu”. Mówię o tym, żeby przypomnieć przede wszystkim wówczas reakcję Władysława Sikorskiego, który do brytyjskich przyjaciół powiedział: „Nie ulegajcie tak łatwo kłamstwu. Po stronie Rosji jest siła, ale po naszej stronie sprawiedliwość”. To są piękne słowa, ale chyba nigdy nie chcielibyśmy takich słów powtórzyć. Jeśli mówimy o lekcji katyńskiej, to musimy mówić z pełnym przekonaniem, wiarą, determinacją o tym, że nigdy nie ulegniemy kłamstwu, że nie poddamy się żadnej kłamliwej propagandzie, że nigdy nie będziemy słabsi od zła, że nigdy nie przejdziemy na stronę zła. Że kiedy widzimy choćby dzisiaj obrazy z Ukrainy, to nie będziemy udawali, choćby cały świat udawał, nie będziemy udawali, gdzie jest zło, gdzie jest oprawca, gdzie jest kat, a gdzie jest ofiara, gdzie jest sprawiedliwość i gdzie jest dobro. Ale to, co być może najważniejsze dzisiaj dla nas wszystkich, to to, żeby powiedzieć Rodzinom Katyńskim, żeby powiedzieć tym wszystkim, którzy oddali swoje życie wtedy, że nigdy nie będziemy już samotni. Te słowa – słowa premiera Polski, która była pod okupacją: z jednej strony hitlerowskie Niemcy, z drugiej strony stalinowska Rosja i sojusznicy, którzy podjęli walkę, ale z polskiego punktu widzenia trochę za późno, sojusznicy, którzy właściwie swoją postawą wówczas w sprawie Zbrodni Katyńskiej jeszcze bardziej wzmacniali w nas poczucie osamotnienia. Dzisiaj trzeba przyrzec tym, którzy oddali życie, że Polska nie będzie już nigdy samotna w konfrontacji – jeśli taka nadejdzie – ze złem, z kłamstwem, z niesprawiedliwością. I że nie będziemy naiwni. Ale to, co być może jest lekcją najważniejszą, i to, co być może najgłośniej dzisiaj powinniśmy przyrzec ofiarom Katynia, to to, że nigdy nie będziemy słabi. Czymże jest wolność? Czymże jest dobro, jeśli nie ma ludzi gotowych bronić dobra, wolności, prawdy, i to bronić skutecznie. Jakże kruche są te wartości. O ile dłużej trwało kłamstwo od prawdy, na przykład w sprawie Katynia za naszego życia. Niech nigdy żaden polski przywódca nie będzie musiał tych słów wypowiadać: że po ich stronie jest siła, a po naszej stronie sprawiedliwość, żebyśmy zawsze z pełnym przekonaniem mogli mówić, że po polskiej stronie jest i siła, i sprawiedliwość, że po polskiej stronie jest prawda i że Polska jest zawsze po stronie dobra. Dzisiaj podejmujemy gigantyczne wysiłki jako naród, jako państwo polskie, żeby żadna tego typu katastrofa, tego typu zbrodnia się nie powtórzyła, żeby Polacy już nigdy nie byli bezsilnymi ofiarami.
Są dzisiaj z nami – co zrozumiałe – polscy żołnierze, policjanci i policjantki, nie tylko dlatego, że to ich święto, bo przecież to także ich święto. Ale są także z nami dlatego, żeby jeszcze raz pokazać polski mundur i żeby wszystkim uświadomić, że nikt, kto podniesie rękę na Polskę, nie będzie mógł tego zrobić bezkarnie, że już nikt nie będzie mógł na świecie czy wokół naszych granic powiedzieć: „Tak, ruszymy na Polskę, jest przecież bezsilna, jest przecież samotna”. Tak jak codziennie w naszym życiu osobistym, ale też politycznym i dzisiaj widzimy to bardzo wyraźnie: musimy walczyć z kłamstwem, z podłością, z dezinformacją, z wrogą propagandą, która płynie każdego dnia, każdej godziny ze Wschodu, to musimy także każdego dnia, solidarnie, razem, budować silną Polskę. Nasza pamięć ma wtedy najgłębszy sens, kiedy wyciągamy z niej właściwe wnioski i pamięć o tych ofiarach będzie nie tylko źródłem wzruszeń, ale przede wszystkim źródłem naszej siły. Głęboko w to wierzę, tak jak wierzę w Polskę. Dziękuję.
(opracowane na podstawie zapisu: https://www.youtube.com/watch?v=m2gzNGu1Wx4)
Cytat na podstawie: „Rodowód Rodzin Katyńskich. Biuletyn Federacji Rodzin Katyńskich” 2025, numer tematyczny: 85. rocznica Zbrodni Katyńskiej