Wystąpienie Prezesa Rady Ministrów Jerzego Buzka (28 lipca 2000, Katyń)

Panie Pre­mie­rze Fede­ra­cji Rosyj­skiej,
Emi­nen­cjo, Księ­że Kar­dy­na­le, Pry­ma­sie Pol­ski,
Panie Mar­szał­ku, Pani Mar­sza­łek,
Pano­wie ofi­ce­ro­wie Woj­ska Pol­skie­go i żoł­nie­rze Woj­ska Pol­skie­go,
zgro­ma­dze­ni tutaj w Katy­niu, Sza­now­ne, dro­gie i bli­skie nam wszyst­kim Rodzi­ny Katyń­skie, Sza­now­ni Pań­stwo.

Jest taki obraz, któ­ry przej­mu­je pro­sto­tą wyra­zu. Smut­ne obli­cze Mat­ki Zba­wi­cie­la, któ­ra przy­tu­la prze­strze­lo­ną od tyłu gło­wę pol­skie­go jeń­ca. Jest to sym­bol zwy­cię­stwa Miło­ści nad nie­na­wi­ścią, któ­ra ode­bra­ła życie naj­lep­szym synom nasze­go Naro­du, i Miło­ści, któ­ra zawsze pozo­sta­nie ponad nie­na­wi­ścią. „Miłość żąda ofia­ry” – te sło­wa były dewi­zą pol­skich żoł­nie­rzy wal­czą­cych 60 lat temu o nie­pod­le­głą Pol­skę, któ­rą kocha­li.

W Katy­niu na ołtarz miło­ści do Ojczy­zny rzu­co­no 4 i pół tysią­ca żoł­nier­skich ist­nień. Trud­no nam ich dziś opła­ki­wać, bo nie mamy już łez, a zaci­śnię­te ręce zdrę­twia­ły.

Sza­now­ni Pań­stwo,

Wie­lu z nas tu obec­nych uro­dzi­ło się zapew­ne w 1940 roku. Widząc napi­sy „Katyń 1940”, ja tak­że wspo­mi­nam rok moje­go uro­dze­nia, w tym cza­sie, w tym lesie, w tym miej­scu wrzu­ca­no w doły naszych roda­ków. Jeste­śmy z poko­le­nia synów i córek tych żoł­nie­rzy. Los spra­wił, że do wie­lu z nas, i tak­że do mnie, nie przy­szła zła wia­do­mość o ojcu, któ­ry nie wró­ci do domu. Nie ma jed­nak w nas wszyst­kich Pola­kach głęb­szej rany, któ­ra goiła­by się tak dłu­go. Bez wzglę­du na to, czy mamy, czy też nie mamy na tym cmen­ta­rzu swo­ich bli­skich.

Katyń bowiem to nie tyl­ko strasz­li­wa zbrod­nia wyko­na­na w maje­sta­cie sowiec­kie­go pra­wa, to rów­nież kłam­stwo. Kłam­stwo powta­rza­ne tysią­ce razy, któ­re jed­nak pozo­sta­ło kłam­stwem. Na całe poko­le­nia sło­wo Katyń w Pol­sce i na całym świe­cie pozo­sta­nie zna­kiem ludo­bój­stwa i zbrod­ni wojen­nej.

Sza­now­ni Pań­stwo,

Jeste­śmy tu dziś, żeby znów powie­dzieć – pamię­ta­my i nie zapo­mni­my – bo jak napi­sał poeta „Jeśli my zapo­mni­my o was, to Ty, Boże, zapo­mnij o nas”. Z tego miej­sca chcę powie­dzieć w imie­niu Naro­du Pol­skie­go, że nie spo­cznie­my, dopó­ki nie pozna­my wszyst­kich nazwisk oby­wa­te­li Rze­czy­po­spo­li­tej zamor­do­wa­nych przez wła­dze sowiec­kie i nie usta­li­my miejsc ich pochów­ku. Nie czy­ni­my tego z zemsty, ale z poczu­cia spra­wie­dli­wo­ści.

W naszej tra­dy­cji życie ma swój począ­tek i koniec. Tak jak cie­szy­my się z naro­dzin każ­de­go czło­wie­ka, tak też każ­dy musi być god­nie pocho­wa­ny. Czę­ścią tej tra­dy­cji jest rów­nież poję­cie kary za zbrod­nie. Zbrod­nia Katyń­ska musi być w peł­ni wyja­śnio­na. Musi byś rów­nież w peł­ni roz­li­czo­na.

Skła­dam w tym miej­scu hołd wszyst­kim ludziom zamor­do­wa­nym i zamę­czo­nym w Katy­niu, jak i na całym obsza­rze Związ­ku Sowiec­kie­go. Nasz ból jest rów­ny wasze­mu. Myślę tutaj o Rosja­nach, któ­rzy gosz­czą nas na swo­jej zie­mi. Dzię­ku­ję wam, Rosja­nom i wszyst­kim innym naro­dom, doświad­czo­nym przez komu­nizm, za to, co zro­bi­li­ście dla upa­mięt­nie­nia i roz­li­cze­nia prze­szło­ści. Bez waszej pomo­cy i dobrej woli nie było­by nas tutaj, nie było­by nas w Mied­no­je i Char­ko­wie.

Sza­now­ni Pań­stwo,

Pra­gnę tak­że podzię­ko­wać wszyst­kim, któ­rzy przez lata przy­czy­nia­li się do ujaw­nie­nia praw­dy o zbrod­ni doko­na­nej w Katy­niu oraz dzię­ki któ­rym doszło dzi­siaj do otwar­cia Pol­skie­go Cmen­ta­rza Wojen­ne­go. Szcze­gól­ne podzię­ko­wa­nia nale­żą się rosyj­skie­mu Memo­ria­ło­wi, Komi­te­to­wi Koor­dy­na­cyj­ne­mu ds. Upa­mięt­nie­nia Ofiar Tota­li­ta­ry­zmu w Katy­niu i Mied­no­je, wła­dzom obwo­do­wym Smo­leń­ska, a zwłasz­cza Panu Guber­na­to­ro­wi oraz dzien­ni­ka­rzom i naukow­com rosyj­skim, ujaw­nia­ją­cym praw­dę, czę­sto wbrew prze­ciw­no­ściom losu. Dzię­ku­ję tak­że pro­jek­tan­tom i budow­ni­czym Pol­skie­go Cmen­ta­rza Wojen­ne­go w Katy­niu oraz Radzie Ochro­ny Pamię­ci Walk i Męczeń­stwa.

Zwra­cam się jesz­cze raz do ofi­ce­rów i żoł­nie­rzy Woj­ska Pol­skie­go. Jeste­ście spad­ko­bier­ca­mi tych, któ­rzy zosta­li tutaj pomor­do­wa­ni. Pola­cy zawsze z naj­więk­szym sza­cun­kiem, hono­rem, odno­si­li się do swo­je­go woj­ska. Jestem prze­ko­na­ny, że ta spu­ści­zna po Waszych przod­kach – ofi­ce­rach, tutaj, w tym miej­scu pomor­do­wa­nych, jest dla Was waż­na. Jest tym prze­sia­niem, któ­re­go zawsze będzie­cie strzec.

Zwra­cam się ku Rodzi­nom Katyń­skim. Są wśród nas wdo­wy po tych, któ­rych zamor­do­wa­no 60 lat temu. Są naj­bliż­sze rodzi­ny. Jestem prze­ko­na­ny, że nikt z nas nie zro­zu­mie ani ogro­mu cier­pie­nia, ani ogro­mu nie­szczę­ścia, któ­re musie­li­ście prze­ży­wać przez 60 lat. Ale cho­ciaż nie byli to nasi krew­ni, to są nasi bli­scy. Bo to jest frag­ment naszej dra­ma­tycz­nej, tra­gicz­nej histo­rii XX wie­ku.

Chcia­łem podzię­ko­wać Wam wszyst­kim, człon­kom Rodzin Katyń­skich, że prze­cho­wa­li­ście tę pamięć o tam­tej zbrod­ni, pamięć, z któ­rej my może­my się uczyć.

Sza­now­ni Pań­stwo,

Mamy dziś wiel­ką szan­sę stwo­rze­nia wspól­nej histo­rii bez nie­na­wi­ści i bez kłamstw. Nasz wspól­ny nauczy­ciel Jezus Chry­stus zapy­ta­ny, ile razy powi­nien czło­wiek prze­ba­czać, odpo­wie­dział, że 77 razy. Tu, w Katy­niu, war­to przy­po­mnieć te sło­wa i uczyć się trud­nej sztu­ki odpusz­cza­nia winy.

Wie­rzę, że Pol­ski Cmen­tarz Wojen­ny w Katy­niu sta­nie się dla nas, Pola­ków, ale i dla ludzi innych naro­do­wo­ści, miej­scem odwie­dza­nym, zwłasz­cza przez mło­de poko­le­nia. Będą tu przy­jeż­dżać, żeby zoba­czyć, zapa­mię­tać i… prze­ba­czyć. Katyń, Mied­no­je, Char­ków obok Mon­te Cas­si­no, Pową­zek, Narwi­ku, Tobru­ku – nasze naro­do­we cmen­ta­rze – są czę­ścią naszej toż­sa­mo­ści. Toż­sa­mo­ści Pola­ków.

Zosta­wi­li­śmy tutaj część naszej naro­do­wej duszy i tra­gicz­ną naro­do­wą pamięć. Czer­pać będzie­my stąd wia­rę, nadzie­ję i miłość.

Cytat na pod­sta­wie:  „Rodo­wód” 2000, nr 7–8