Siedemdziesiąt trzy lata temu Polska utraciła niepodległość w wyniku podwójnej agresji – nazistowskiej III Rzeszy i stalinowskiego Związku Sowieckiego – i podpisanego przez obie totalitarne potęgi 28 września 1939 roku w Moskwie układu o przyjaźni i granicy, będącego faktycznie aktem kolejnego, czwartego już, rozbioru Polski.
Siedemdziesiąt dwa lata temu, 3 kwietnia 1940 roku z sowieckiego obozu jenieckiego w Kozielsku wyruszył pierwszy transport śmierci do Katynia…
I tak jak symbolem wymierzonych w Polskę zbrodni totalitaryzmu nazistowskiego pozostaje Auschwitz, tak symbolem zbrodni totalitaryzmu stalinowskiego pozostaje Katyń. Obie te nazwy wpisały się krwawymi zgłoskami na karty historii Polski w tym samym czasie, wiosną 1940 roku… Była jednak jedna ogromna różnica – o zbrodni katyńskiej aż do końca PRL mogliśmy mówić jedynie w ścisłym gronie rodzinnym i oczywiście mogliśmy się modlić.
Pisał później poeta:
Modlimy się za żołnierzy, żołnierzy Wilna i Lwowa,
Pojmanych w napaści z tyłu, zdradzieckiej i judaszowej,
Kiedy nie mieli już nawet okrutnych praw każdej wojny,
Która pozwala zabijać, aby samemu nie zginąć,
Żołnierzy w łagrach śmiertelnych, żołnierzy w bagnach zatrutych,
Żołnierzy w lodach kamiennych, żołnierzy bitych i skutych,
Żołnierzy naszej wolności.
Modlimy się za niewinnych.
(Kazimierz Wierzyński, Msza żałobna w katedrze nowojorskiej, 1943)
Inny z naszych wielkich poetów, w imieniu poległych w latach tamtej wojny prosił potomnych:
A gdy dzieci zapomną, że mieszkały w schronach,
Że widziały dni straszne, ponure i krwawe –
Niechaj tylko to jedno pamiętają o nas,
Żeśmy padli za wolność, aby była p r a w e m.
(Ryszard Kiersnowski, Testament poległych, 1942)
Słowa te zostały napisane siedemdziesiąt lat temu. To wówczas generał Władysław Anders ewakuował ze Związku Sowieckiego swą armię, która chciała nieść wolność do Polski przez trzy kontynenty. Wśród 77 tysięcy jej żołnierzy było tylko 4 tysiące oficerów, do niedawna jeńców, więźniów i zesłańców. Jakże brakowało wśród nich tych kilkunastu tysięcy oficerów, którzy spoczęli w Katyniu, Miednoje, Charkowie, Bykowni i wielu innych miejscach na „nieludzkiej ziemi”.
Jakże ich brakowało na wielu frontach tamtej wojny w szeregach polskich „pielgrzymów wolności”, którzy nie mogąc jej zanieść do ojczyzny, nieśli ją mieszkańcom wielu miast i miasteczek we Włoszech, we Francji, w Belgii, w Holandii…
A przecież – i to należy z największą mocą podkreślać w takich miejscach, jak Katyń – ich ofiara w perspektywie następnego półwiecza i w wymiarze narodowym przyniosła dobro, przyniosła nam wolność. Najprawdziwiej i najpiękniej mówił o tym największy autorytet moralny naszych czasów, Ojciec Święty Jan Paweł II, 14 kwietnia 1996 roku do pielgrzymki przedstawicieli Rodzin Katyńskich na czele z ks. prałatem Zdzisławem Peszkowskim:
Jesteście świadkami śmierci, która nie powinna ulec zapomnieniu. Tragiczne wydarzenia, które miały miejsce na wiosnę 1940 roku w Katyniu, Charkowie i Miednoje, są rozdziałem w martyrologium polskim, który nie może być zapomniany. Ta żywa pamięć powinna być zachowana jako przestroga dla przyszłych pokoleń.
Trzeba jednak mieć świadomość, że również ta śmierć, a raczej to wielkie żniwo śmierci, jest jakoś wpisana w Boże plany i nabiera nowego znaczenia w perspektywie śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Nade wszystko staje się ona ofiarą, której owocem jest dobro. W wymiarze narodowym przybrało ono kształt wolności. W wymiarze ludzkim jest przykładem odwagi i wytrwania w wierności ideałom. W wymiarze chrześcijańskim staje się wezwaniem do przebaczenia.
(…) Pragnę dodać, że ja również codziennie modlę się za tych, którzy zginęli w Katyniu.
Odważyłem się przyjechać do Katynia po raz pierwszy dwa lata temu. Byłem już kilka razy w Katyniu, w Miednoje, w Charkowie, w Bykowni… Pomogły mi i pomagają nadal właśnie te słowa Jana Pawła II, mówiącego o wymiarze narodowym Ich Ofiary (o wolności) i o wymiarze ludzkim (o wierności ideałom).
Pamiętam także o ważnych słowach jeszcze jednego dostojnika Kościoła, który w Katyniu powiedział:
Jesteśmy wielkim narodem, który doświadczony został wielokrotnie i okrutnie. Przetrwaliśmy, mamy śnioną przez pokolenia wolność. (…) Los naszych pomordowanych jest już w ręku Boga, ale w wymiarze ludzkim ofiary Katynia nie zaznają pełnego pokoju, dopóki ich krzywda będzie nas, czy kogokolwiek, pobudzała do ciemnych uczuć.
Słowa te wypowiedział 26 września 2009 roku, w homilii podczas Mszy Św. odprawianej tutaj, na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu, ks. prof. Tadeusz Płoski, Biskup Polowy Wojska Polskiego, który dwa lata temu zginął w katastrofie smoleńskiej w drodze na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Był jednym z siedmiu, którzy wówczas ponieśli śmierć, członków Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, którą to instytucję mam tu dzisiaj honor reprezentować.
Cytat za: „Rodowód Rodzin Katyńskich. Biuletyn Federacji Rodzin Katyńskich” 2011–2012, numer tematyczny: Bykownia 2012