To uro­czy­sko nie­opo­dal Miń­ska jest raną i wyrzu­tem.

Kuro­pa­ty są raną dla Rodzin, któ­re nadal, po ponad osiem­dzie­się­ciu latach od Zbrod­ni Katyń­skiej, nie zna­ją losu swo­ich Bli­skich. Na pod­sta­wie kore­spon­den­cji, rela­cji świad­ków i zesta­wie­nia fak­tów, podej­rze­wa­ją, że ojciec, dzia­dek czy pra­dzia­dek jest ofia­rą Zbrod­ni Katyń­skiej z tak zwa­nej listy bia­ło­ru­skiej. To umow­ne hasło dla danych o pol­skich więź­niach, aresz­to­wa­nych po 17 wrze­śnia 1939 i wię­zio­nych na zachod­niej Bia­ło­ru­si, po któ­rych ślad zagi­nął wio­sną 1940. Podej­rze­wa się, że nale­żą oni do jeń­ców, wska­za­nych w decy­zji z 5 mar­ca 1940, zamor­do­wa­nych w Miń­sku i pocho­wa­nych w Kuro­pa­tach. Oby­wa­te­le Rze­czy­po­spo­li­tej zosta­li praw­do­po­dob­nie pocho­wa­ni w bez­i­mien­nych gro­bach, na tere­nach, gdzie spo­czy­wa­ją tysią­ce ofiar sta­li­now­skich czy­stek od lat trzy­dzie­stych.

Kuro­pa­ty są też wyrzu­tem, że nie uda­ło się tam zbu­do­wać pią­tej nekro­po­lii katyń­skiej. U schył­ku epo­ki Związ­ku Radziec­kie­go pro­wa­dzo­no w Kuro­pa­tach pra­ce son­da­żo­we i czę­ścio­we eks­hu­ma­cje. Znaj­do­wa­no śla­dy zarów­no Bia­ło­ru­si­nów, jak Pola­ków, a dato­wa­nie szcząt­ków i przed­mio­tów potwier­dza­ło tak ofia­ry czy­stek sta­li­now­skich, jak i oby­wa­te­li II RP, któ­rych data śmier­ci jest zbież­na ze Zbrod­nią Katyń­ską.

Dyplo­ma­tycz­ne kon­tak­ty na linii Warszawa–Mińsk w róż­nych epo­kach dawa­ły nadzie­ję, że tak­że w oko­li­cach sto­li­cy Bia­ło­ru­si uda się prze­pro­wa­dzić ana­lo­gicz­ne pra­ce, jak w Katy­niu, Char­ko­wie, Mied­no­je czy Bykow­ni, wyzna­czyć miej­sca pochów­ku Ofiar i gra­ni­ce pią­tej nekro­po­lii katyń­skiej. Jed­nak roz­wój auto­ry­tar­ne­go reżi­mu Alak­san­dra Łuka­szen­ki, a następ­nie woj­na ukra­iń­sko-rosyj­ska prze­rwa­ły jakie­kol­wiek zabie­gi w tym kie­run­ku.