Janina Grajka, Osobiste odczucia z poświęcenie Cmentarza Wojennego w Miednoje

W 1997 roku jecha­łam z wyciecz­ką do Ostasz­ko­wa, Twe­ru i Mied­noje. Nie ukry­wa­łam wów­czas mojej nie­chę­ci do tego prze­klę­te­go kra­ju. Zoba­czy­łam na wła­sne oczy miej­sca, gdzie naszych Ojców wię­zio­no, następ­nie gdzie w bar­ba­rzyń­ski spo­sób zamor­do­wa­no. Sta­nę­łam w lesie w Mied­no­je, gdzie pogrze­ba­no zwło­ki naszych Ojców; trud­no nam było wów­czas roz­stać się z tym miej­scem.

Od tego cza­su minę­ło kil­ka lat i oto dnia 2 wrze­śnia 2000 docze­kaliśmy się uro­czy­ste­go poświę­ce­nia Cmen­ta­rza Wojen­ne­go naszych Ojców w Mied­no­je. Widok cmen­ta­rza speł­nił moje pra­gnie­nie. Tablicz­ki epi­ta­fij­ne z nazwi­ska­mi naszych ojców ota­cza­ją ołtarz i two­rzą krąg zamy­ka­ją­cy teren pier­wot­nych dołów śmier­ci. W zie­mi umiesz­czo­ny jest dzwon, któ­re­go pięk­ny ton poru­sza nawierzch­nię zie­mi – dosłow­nie zie­mia pod sto­pa­mi drży. W hoł­dzie pomor­dowanym umiesz­czo­no na cmen­ta­rzu znak orde­ru wojen­ne­go Vir­tu­ti Mili­ta­ri. Cmen­tarz jest ślicz­ny. Chy­lę czo­ło przed budow­ni­czy­mi tego cmen­ta­rza.

Oso­bi­ście jestem bar­dzo szczę­śli­wą oso­bą z tego powo­du, że u schył­ku mego życia dane mi było prze­żyć praw­dzi­wy, uro­czy­sty pogrzeb naszych Ojców. Jest to dla mnie wiel­kie prze­ży­cie i jedno­cześnie ogrom­na satys­fak­cja, że nasi Ojco­wie docze­ka­li się naresz­cie zasłu­żo­ne­go hoł­du ze stro­ny rzą­du Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej.

Hołd skła­da­li przed­sta­wi­cie­le Kościo­łów: pra­wo­sław­ne­go, ewan­ge­lic­ko-augs­bur­skie­go, muzuł­mań­skie­go, kato­lic­kie­go, któ­re­go bisku­pom i księ­żom tak wie­le zawdzię­cza­my. Prze­mó­wie­nie Pre­ze­sa Rady Mini­strów Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej pana Jerze­go Buz­ka ści­ska­ło za gar­dło, a oczy napły­wa­ły łza­mi. Moim skrom­nym zda­niem poru­szy­ło każ­de­go praw­dzi­we­go Pola­ka. W każ­dym zda­niu tyle tre­ści, patrio­ty­zmu, co dla nas, dzie­ci Ojców tu spo­czy­wa­ją­cych, było wiel­kim wzru­sze­niem.

Nie spo­sób pomi­nąć udzia­łu poli­cji pol­skiej, na bar­kach któ­rej spo­czy­wa­ła odpo­wie­dzial­ność zor­ga­ni­zo­wa­nia tej donio­słej uro­czystości. Zda­ję sobie spra­wę z ogro­mu pra­cy, jaką poświę­ci­li, by god­nie uczcić pogrzeb swo­ich poprzed­ni­ków.

Wra­ca­jąc z Mied­no­je do domu, byłam zado­wo­lo­na i lek­ka, bo spadł mi kamień z ser­ca, któ­ry cią­żył przez 60 lat.

Wszyst­kim orga­ni­za­to­rom pogrze­bu oraz wszyst­kim, któ­rzy przy­czy­ni­li się do uczest­nic­twa w tej uro­czy­sto­ści, skła­dam staro­polskie: „Bóg zapłać”.

Jani­na Graj­ka, cór­ka poli­cjan­ta uwię­zio­ne­go w Ostasz­ko­wie i zamor­do­wa­ne­go w Twe­rze
Pier­wo­druk: „Rodo­wód” 2000, nr 9