Włodzimierz Dusiewicz, Dwie tablice

Te dwie tabli­ce to cała histo­ria tra­ge­dii katyń­skiej, od jej ujaw­nie­nia przez Niem­ców w roku 1943, do chwi­li obec­nej – roz­po­czę­cia budo­wy cmen­ta­rza wojen­ne­go. Dłu­go cze­ka­łem z tym, nie­wąt­pli­wie sym­bo­licz­nym już dziś, zdję­ciem nie­miec­kim, aby je publicz­nie przed­sta­wić. Dłu­go cze­ka­li­śmy wszy­scy w Rodzi­nach Katyń­skich, aby dru­gą tabli­cę ujrzeć i uwie­rzyć, że naresz­cie zaczę­ło się… Tyle lat, tyle prze­szkód, tyle ocze­ki­wań, tyle osób nie docze­ka­ło.

Pierw­sza tabli­ca, nie­ste­ty, nie­miec­ka, hitle­row­ska. Przy­kro, że tak się sta­ło, że w tak okrut­nym roku 1943 Niem­cy ogła­sza­ją świa­tu o mor­dzie katyń­skim. Orga­ni­zu­ją nawet wyciecz­ki do lasu katyń­skie­go, bo treść tej tabli­cy jest wła­śnie o tym: „Zwie­dza­nie miejsc mor­du codzien­nie w godz. 14.00–19.00 z prze­wod­ni­kiem żan­dar­me­rii polo­wej. Miej­sce zbiór­ki uczest­ni­ków wyciecz­ki przy poste­run­ku obok bia­łej bra­my przy torze – komen­dant Smo­leń­ska”. Obok jest zamiesz­czo­na mała, bla­sza­na tablicz­ka w języ­ku nie­miec­kim i rosyj­skim: „Wyrąb drze­wa suro­wo wzbro­nio­ny”. Jak się nale­ży domy­ślać, jest ona skie­ro­wa­na głów­nie do tubyl­ców z oko­licz­nych wsi, prze­strze­ga­ją­ca ich przed kra­dzie­żą drew­na.

Dru­giej tabli­cy nie trze­ba tłu­ma­czyć, jest dla wszyst­kich jasna i czy­tel­na. Zdję­cie wyko­nał sekre­tarz gene­ral­ny ROPWiM [Rady Ochro­ny Pamię­ci Walk i Męczeń­stwa] Andrzej Prze­woź­nik. To też jakiś zupeł­nie inny sym­bol mija­ją­ce­go cza­su, wymia­ny poko­leń w spra­wie mor­du katyń­skie­go.

Nie wie­my, kto wyko­nał zdję­cie tabli­cy nie­miec­kiej w roku 1943. Może kie­dyś podzie­lę się z Czy­tel­ni­ka­mi „Rodo­wo­du” infor­ma­cją na ten wła­śnie temat i tej uni­ka­to­wej dziś foto­gra­fii. Wie­my z całą pew­no­ścią, że ta tabli­ca wisia­ła przed szla­ba­nem pro­wi­zo­rycz­nej bra­my wej­ścio­wej do lasu katyń­skie­go w kwiet­niu, maju i czerw­cu 1943 roku.

Dru­gie zdję­cie pocho­dzi z czerw­ca 1999 roku. Mię­dzy tymi dwo­ma tabli­ca­mi dzie­li nas czas dłu­gi… 56 lat nasze­go życia, bo każ­dy z nas w zupeł­nie inny spo­sób prze­żył ten okres życia dwóch, a może trzech poko­leń… To tyle dla chwi­li zadu­my nad sobą i tym miej­scem w lesie katyń­skim, gdzie wła­śnie w roku 1943 padły pro­ro­cze sło­wa: „Takiej mogi­ły jesz­cze nie było!”

Wło­dzi­mierz Dusie­wicz, pre­zes Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich (1993–2006)
Rodzi­na Katyń­ska w War­sza­wie
Pier­wo­druk: „Rodo­wód” 1999, nr 7–8