Józef A. Łapczyński, Moja wizyta na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu (2011)

W roku 2011 z gru­pą człon­ków Sto­wa­rzy­sze­nia Katyń w Szcze­ci­nie wyje­cha­li­śmy pocią­giem spe­cjal­nym do Katy­nia. Celem naszym było zło­że­nie hoł­du pomor­do­wa­nym Ofia­rom Zbrod­ni Katyń­skiej. W cza­sie podró­ży w prze­dzia­łach i na kory­ta­rzach sły­chać było w więk­szych lub mniej­szych grup­kach gło­sy osób wspo­mi­na­ją­cych swo­ich bli­skich. Nawią­zy­wa­ły się bliż­sze zna­jo­mo­ści.

Smo­leńsk przy­wi­tał nas mroź­nym poran­kiem. Cze­ka­ły na nas już auto­ka­ry, któ­ry­mi mie­li­śmy poje­chać na cmen­tarz. Po dro­dze na cmen­tarz zawie­zio­no nas na sta­cję Gniez­do­wo, skąd
„czar­ne wro­ny” zabie­ra­ły ofi­ce­rów w katyń­skie lasy, gdzie cze­ka­ły na nich doły śmier­ci.

Sta­ra­łem się wczuć w postać moje­go stry­ja Gra­cja­na Jeli­ta-Łap­czyń­skie­go, by zro­zu­mieć, co On wte­dy prze­ży­wał. To musia­ły być cięż­kie chwi­le, tak­że dla mnie.

Przed Memo­ria­łem cze­ka­li na nas żoł­nie­rze rosyj­scy z kawą, her­ba­tą i pie­ro­ga­mi. Przez bra­mę, przed któ­rą jest napis: Pol­ski Cmen­tarz Wojen­ny, prze­kro­czy­łem jako cho­rą­ży, trzy­ma­jąc moc­no sztan­dar szcze­ciń­skie­go Sto­wa­rzy­sze­nia. Gdy zoba­czy­łem doły śmier­ci, wspól­ną mogi­łę i gro­by gene­ra­łów – coś we mnie pękło. Było to coś, co trud­no mi okre­ślić, ale wstrzą­snę­ło moim wnę­trzem, ser­ce zaczę­ło moc­niej bić, łzy napły­nę­ły do oczu.

Pod­czas ofi­cjal­nej uro­czy­sto­ści sta­łem z pocz­tem sztan­da­ro­wym dum­ny i szczę­śli­wy, ale zara­zem smut­ny i wście­kły na to, co się tu przed laty wyda­rzy­ło. Z tego sta­nu roz­pa­try­wa­nia wyrwał mnie głos dzwo­nu.  Głos ten wydo­by­wał się jak­by z pod­zie­mi, jak­by chciał obec­nym tu zgro­ma­dzo­nym przy­po­mnieć strasz­ną zbrod­nię sprzed lat i prze­strzec, by nie dopu­ścić do powtó­rze­nia. Rosja zno­wu gro­zi świa­tu i poka­zu­je, na jakie bar­ba­rzyń­stwo ją stać.

Po nabo­żeń­stwie uda­łem się na miej­sce, gdzie są umiesz­czo­ne tablicz­ki imien­ne. Sta­ną­łem przed tablicz­ką Stry­ja i pochy­li­łem sztan­dar, odda­jąc hołd Jemu i wszyst­kim pomor­do­wa­nym. Łzy krę­ci­ły się w oku. Smu­tek, smu­tek i bez­rad­ność…

Pobyt na miej­scu kaź­ni naszych naj­bliż­szych, ofi­ce­rów, głos dzwo­nu, prze­mó­wie­nia ofi­cje­li i panu­ją­ca atmos­fe­ra powa­gi i przej­mu­ją­cej ciszy były dla mnie wiel­kim wstrzą­sem i nie­za­po­mnia­nym prze­ży­ciem. Wzru­sza­ją­ce chwi­le, któ­re ze spły­wa­ją­cy­mi łza­mi zapa­da­ły w ser­ce.

Cześć i pamięć Boha­te­rom!

Józef A. Łap­czyń­ski, Rodzi­na Katyń­ska w Szcze­ci­nie

Pier­wo­druk: „Rodo­wód Rodzin Katyń­skich. Biu­le­tyn Fede­ra­cji Rodzin Katyń­skich” 2025

Józef Łap­czyń­ski, Ber­nard Łasec­ki, Tere­sa Jasiu­nas. W tle brzo­za, o któ­rą zaha­czył samo­lot 10 kwiet­nia 2010

Sta­cja Gniez­do­wo

Wej­ście na Pol­ski Cmen­tarz Wojen­ny w Katy­niu

Szcze­ci­nia­nie w ocze­ki­wa­niu na roz­po­czę­cie ofi­cjal­nej uro­czy­sto­ści

Poczet sztan­da­ro­wy Sto­wa­rzy­sze­nia Katyń w Szcze­ci­nie

Bra­ta­ni­ca Jolan­ta Tur­liń­ska-Kępys deko­ru­je tablicz­kę stry­ja Gra­cja­na Łap­czyń­skie­go

Miej­sce pamię­ci rtm. Gra­cja­na Jeli­ta-Łap­czyń­skie­go

Zło­że­nie kwia­tów na miej­scu kata­stro­fy smo­leń­skiej w pierw­szą rocz­ni­cę

Sfor­mo­wa­nie kolum­ny szcze­ciń­skiej Rodzi­ny Katyń­skiej: Jerzy Bibro, Jolan­ta Tur­liń­ska-Kępys, Ire­na Tesz­ner, Ber­nard Łasec­ki, Tere­sa Jasiu­nas

Przy­go­to­wa­nie pocz­tu sztan­da­ro­we­go pod okiem cho­rą­że­go Józe­fa Łap­czyń­skie­go. Po pra­wej Miro­sław Kraw­czyk

Uro­czy­ste nabo­żeń­stwo eku­me­nicz­ne

Pod­ziem­ny dzwon

Upa­mięt­nie­nie tablicz­ki rtm. Gra­cja­na Łap­czyń­skie­go bar­wa­mi pol­ski­mi