Podróżowanie jest jedną z najstarszych i najsilniejszych pasji ludzkich. Podróż sprawia, że nasze zainteresowania się rozwijają i zmieniają, pojawiają się nowe, bogatsze. Podróż czyni człowieka mądrzejszym, utarło się nawet powiedzenie „podróże kształcą”. Naukowcy postrzegają podróż jako sytuację edukacyjną, kształcącą wiedzę, wpływającą na emocje i wnoszącą nowe doświadczenia. Podróż jest więc sposobem edukacji dorosłych i młodzieży. Podróż to wyjazd w miejsce, które chcemy poznać.
Dla Rodzin Katyńskich i dzieci katyńczyków największym pragnieniem w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku było zobaczenie odnalezionego przez polskich archeologów grobu ojca. Cel podróży podyktowany był szczególną więzią emocjonalną, łączącą dzieciństwo z ojcem czy bratem. Jechali, by ożywić wspomnienia dzieciństwa, młodości. Towarzyszyły im szczególne emocje. Przyszło im żyć w czasach PRL‑u, kiedy słowo KATYŃ w rodzinach przez ponad pół wieku wypowiadane było szeptem, w głębokiej tajemnicy, by pamięć trwała. Mimo zwalczania prawdy o tym, co wydarzyło się w Katyniu, za czasów komunistycznego zniewolenia i usilnych prób zatarcia tej zbrodni, nie udało się zatrzeć pamięci i fizycznie istniejących śladów.
Mówiąc KATYŃ, myślało się wtedy o pomordowanych wiosną 1940 roku nie tylko jeńcach Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa, ale także o polskich obywatelach zamordowanych przez NKWD na Ukrainie i Białorusi. Ile trzeba było wysiłku i zaangażowania, by tę ukrywaną i zakłamaną zbrodnię ludobójstwa odkryć, dotrzeć do prawdy i upowszechnić wśród narodów: polskiego, rosyjskiego, ukraińskiego, białoruskiego.
Stowarzyszenie „Rodzina Katyńska” w Łodzi jako jedną z wielu form upamiętniania Zbrodni Katyńskiej, przywrócenia godności śmierci ofiar, utrwalenia ofiary ich życia w pamięci potomnych, od ponad dwudziestu lat organizuje we współpracy z AT „Wilejka” podróże – pielgrzymki na Polskie Cmentarze Wojenne w Katyniu, Charkowie, Starobielsku, Miednoje, Kijowie-Bykowni i do miejsc internowania. Wynika to z przekonania, że ciągła obecność Polaków na cmentarzach katyńskich jest konieczna dla podtrzymania prawdy i stałej pamięci o Zbrodni Katyńskiej i jej ofiarach.
Chętnych i zainteresowanych wyjazdami na cmentarze było i jest dużo. Poza pielgrzymami z Polski jechali tam uczestnicy z Argentyny, Australii, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Czech, Niemiec, Anglii. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku w rodzinach było wielkie pragnienie poznania miejsca pochówku ofiar: przez żony oficerów, dzieci, dalszą i bliższą rodzinę. Uczestnicy pielgrzymek przypisywali im znaczenie szczególne, mieli w sobie ogromną niecierpliwość znalezienia i zlokalizowania miejsca pochówku ofiary zbrodni. Swoje wyjazdy określali jako „ najważniejsza podróż w życiu”. Stanowiły one dopełnienie w ich życiu czegoś bardzo ważnego i bardzo osobistego. Wyzwalały fale wspomnień. Zabierali w drogę oprócz pamięci zdjęcia bliskich, klepsydry, białe i czerwone kwiaty, znicze i przemierzali tysiące kilometrów po kiepskich drogach Białorusi, Rosji, Ukrainy, by u stóp zbiorowej mogiły złożyć kwiaty, zapalić znicz i w ten sposób ukoić tęsknotę, dotknąć prawdy. A do domu przywieźć z grobu grudkę ziemi, by pochować ją w grobie rodzinnym. To było sacrum. Tych pielgrzymów łączyły silne, ale niezwykłe więzy pokrewieństwa, które nie wynikały z urodzenia, lecz są następstwem śmierci. Połączył ich ból po stracie najbliższych, zamordowanych z zimną krwią tylko dlatego, że stanowili elitę intelektualną naszego narodu.
Pielgrzymi to nie byli ludzie młodzi, mieli najczęściej 60–75 lat, a więc byli w wielu przypadkach starsi wiekiem od swoich ojców w momencie ich tragicznej śmierci. Jechały też osoby mające powyżej 80 lat, nie zrażały ich niewygody i trudy podróżowania. Musieli zdążyć tam dotrzeć, by zrealizować marzenie życia. Pielgrzymi stanowili silną zdeterminowaną wspólnotę, złączoną bólem po stracie najbliższych. „Byliśmy jedno”.
Kiedy wielkim staraniem i wysiłkiem Rodzin Katyńskich, osób, instytucji i rządu polskiego zbudowano i uroczyście otwarto w 2000 roku Polskie Cmentarze Wojenne w Katyniu, Charkowie i Miednoje, na które czekaliśmy sześćdziesiąt długich lat, emocje były duże. Wśród starszego pokolenia, które zobaczyło cmentarze, padały stwierdzenia: „Możemy być szczęśliwi, że doczekaliśmy tego, bo przecież pomarli… mamusia, brat…” „Należał się im ten cmentarz…” „Dobrze, że dożyłam tego dnia”. „Teraz już wiemy, gdzie spoczywają. Jest tu pięknie, godnie, wymownie”. „Kto wie, czy tu jeszcze przyjedziemy, kiedy?”
Podczas uroczystości poświęcenie cmentarza w Charkowie przysięgłam sobie, że będę wracać i to nie sama na te piękne, niezwykłe katyńskie nekropolie. Polacy muszą je zobaczyć i poznać ich historię, a szczególnie młodsze pokolenia. Sprawdził się w praktyce opracowany przeze mnie projekt edukacyjny podróży Pamięć pokoleń. Zaczęły przynosić plon organizowane konkursy katyńskie ogłaszane w szkołach dla młodzieży, których laureaci wśród innych nagród otrzymywali wyjazd do Katynia. Szukaliśmy i znajdowaliśmy sponsorów, którzy pokryją koszty wyjazdu młodzieży. Dziękujemy wszystkim darczyńcom, osobom i instytucjom, które nas wspierały i nadal wspierają.
Organizowaliśmy grupy składające się z młodzieży i członków Rodzin Katyńskich, dając młodym ludziom możliwość bezpośredniego spotkania, rozmowy i obcowania ze świadkami tragicznej historii katyńskiej, poznania ich losów wojennych, sybirackich i powojennych oraz obejrzenia zachowanych pamiątek rodzinnych.
Podróże sprzyjały więzi międzypokoleniowej, wymianie poglądów, uczenia się szacunku i tolerancji oraz wspólnego przeżywania uroczystości, poznania i zachowania w pamięci cmentarzy katyńskich. Jako organizatorzy uroczystości na cmentarzu staraliśmy się nadać im uroczysty charakter: msza święta, apel poległych, by to miejsce uświęcone krwią polskich oficerów stało się obiektem narodowej pamięci Polaków. Tak by każdy uczestnik miał swoją własną pamięć o uroczystości w Katyniu, by jego pamięć mogła współtworzyć kształt poznania i sens narodowej tożsamości.
Agnieszka Wacławik z XXVI LO w Poznaniu po pielgrzymce we wspomnieniach napisała: „Msza św. wraz z przemarszem po całym Lesie Katyńskim była dla mnie czymś naprawdę poruszającym. Podczas przemarszu miałam dużo czasu na przemyślenia i odczucie tego. Jest to nieocenione doświadczenie, ponieważ nie jest to już tylko wiedza z podręcznika, filmu czy gazety. Teraz mogę powiedzieć, że byłam, widziałam i odczułam smutną i przerażającą atmosferę Katynia. Na spotkaniu z młodzieżą rosyjską mogliśmy się wymienić poglądami i zapewnić, że nie jesteśmy źle nastawieni wobec narodu rosyjskiego. Mimo wyczerpującej podróży, większość z nas nie zapomni tego dnia do końca życia”.
W ramach projektu Poznanie historii drogą do patriotyzmu ze Stowarzyszeniem „Memoramus” dla młodzieży z wielkopolskich szkół zorganizowano w 2007 roku pierwszy symboliczny Marsz Pamięci młodzieży polskiej i rosyjskiej na trasie stacja kolejowa Gniezdowo – Las Katyński. Oprócz Polaków, w marszu udział wzięła 150-osobowa grupa młodzieży rosyjskiej ze szkół Smoleńska.
Tak wspomina to wydarzenie Marta Mączyńska: „Marsz Pamięci był dla mnie niesamowitym przeżyciem. Pokonaliśmy tę samą drogę, co polscy oficerowie 67 lat temu. Dla mnie była to wzruszająca lekcja historii, o której nie zapomnę do końca moich dni”.
W Łodzi od 13 lat współpracujemy z Publicznym Gimnazjum nr 16 im. Ofiar Katynia. Dla tej młodzieży co roku organizujemy wyjazd na Polski Cmentarz Wojenny. Mieli szczęście odwiedzić już wszystkie cmentarze katyńskie. Wyjazdy dla nich były pogłębieniem wiedzy o Zbrodni Katyńskiej, utrwaleniem pamięci o poznanych wcześniej bohaterach, złożeniem hołdu pomordowanym polskim oficerom, ale również tworzeniem własnej tożsamości.
Z 2008 roku miło wspominam międzyszkolny wyjazd młodzieży do Katynia dla dwóch pierwszych w Polsce publicznych gimnazjów, które przyjęły imię Ofiar Katynia: z Łodzi i Piątnicy. Sztandary szkolne i młodzież oddały hołd tam spoczywającym. Wymiana doświadczeń, nowe znajomości, spotkanie z młodzieżą polonijną ze Smoleńska to świadectwo nie tylko prawdzie historii, ale i zachęta dla pedagogów do niewyczerpanej wciąż mocy doświadczeń, jakie niesie ze sobą każda podróż.
Nigdy nie zapomnę pielgrzymowania do Katynia, Miednoje, Bykowni z łodzianami, których zaprosiła i zebrała w grupy była wojewoda łódzki Pani Jolanta Chełmińska. To ona swoim osobistym zaangażowaniem i autorytetem wsparła nasze wysiłki i nadała im rangę obowiązku obywatelskiego, odwiedzania polskich cmentarzy wojennych na Wschodzie. Były też piękne wyjazdy z młodzieżą harcerską Chorągwi Łódzkiej ZHP: zapalili znicze pamięci pod epitafiami z nazwiskami polskich oficerów, generałów, harcerzy i łodzian. Oddali im hołd i złożyli przyrzeczenie, „że będą wracać do Katynia, że przejmują pamięć i opiekę nad Miejscem Pamięci Narodowej”.
Wdzięczni jesteśmy Warszawskiej „Solidarności” Oświatowej, która od 2001 roku organizuje co roku konkursy w szkołach, a zwycięzcy w nagrodę jadą do Katynia. Z uwagi na trudności graniczne dwie ostatnie pielgrzymki (16. i i 17.) odbyliśmy do Kijowa – Bykowni.
Nie sposób opowiedzieć o ponad 120 moich pielgrzymkach na polskie nekropolie wojenne na Wschodzie. Mam przekonanie, że są bardzo potrzebne Polakom, a w szczególności polskiej młodzieży do poznawania „żywej” historii na lekcji w Lesie Katyńskim, w Piatichatkach, Miednoje, Lenino, Kijowie-Bykowni, Kuropatach. Wszystkie te wyjazdy to swoiste przeżycia, które pozostawiły niezatarty ślad w pamięci podróżujących. A członków Rodzin Katyńskich można zapewnić, że tam poznana prawda o zbrodni i pamięć o ofiarach katyńskich będzie zachowana i przekazywana nowym pokoleniom Polaków.
Z pielgrzymek oprócz całej gamy przeżyć, jakie stały się udziałem uczestników, pozostał trwały bardzo bogaty materiał ikonograficzny w postaci zdjęć, filmów, napisanych wspomnień z podróży, wierszy, wywiadów, książek, wystaw, prezentacji multimedialnych.
Pielgrzymki katyńskie z uwagi na swój specyficzny i określony charakter są wyjazdami niepowtarzalnymi. Są to podróże w miejsca ocalone ludzką pamięcią i miłością, które dają niezwykle przejmujący i jakże głęboki duchowo wgląd w przestrzeń ludzkiego życia, są podróżą między sacrum i profanum, pełne nadziei i spełnienia… Obiektywnie minęły, ale trwają w pamięci i we wspomnieniach uczestników.
Dziękuję Opatrzności za tylu wspaniałych ludzi, których miałam szczęście poznać w drodze i wędrować z nimi. Zostawili piękny ślad obecności w moim życiu. Minęło ponad 20 lat od mojej pierwszej pielgrzymki, a moja podróż na nekropolie katyńskie wciąż trwa… Jest pragnienie, by tam wracać. Mam też rozeznanie, że nie tylko ja muszę tam wracać. Jest wiele rodzin, które też mają wielką potrzebę odwiedzania cmentarzy katyńskich, ale nie mieszczą się w szczupłym limicie miejsc na organizowane tzw. „wyjazdy rządowe”. W obecnej sytuacji jedyne możliwe (skomplikowane układy międzynarodowe utrudniają turystykę). Są to wyjazdy raz w roku na jeden cmentarz dla wybranych zaledwie kilkudziesięciu osób. Ci nieliczni uczestnicy, którzy mieli szczęście jechać, wracają nie w pełni zadowoleni, zgłaszają uwagi. Podejmując trudy podróży, mieli nadzieję zobaczyć nie tylko cmentarz i restaurację, ale poznać miejsca związane z ostatnią drogą krewnego: były obóz jeniecki, miejsce straceń, symboliczny grób. Mieć czas na spokojne osobiste spotkanie po wielu, wielu latach przy mogile krewnego. Większość rodzin jedzie tam pierwszy i często ostatni raz.
Wybiórczość miejsc, jakie towarzyszyły minionym wyjazdom do Katynia, Bykowni, Charkowa (tu pierwszy od ośmiu lat dla 67 osób), i pośpiech były stresujące i nie pozwalały na przeżywanie sacrum. Większość i tak szczupłego czasu pochłonęły oficjalne wystąpienia. Ten model wyjazdów powinien ulec modyfikacji, mając na uwadze wiek i siły uczestników. Szkoda, że w obecnej sytuacji politycznej musimy liczyć tylko na wyjazdy rządowe, bo turystyka na Wschód jest mocno utrudniona. Członkowie Rodzin Katyńskich, szczególnie ci, „w smudze cienia”, oczekują na ten skromny gest od polskich władz.
Jako środowisko katyńskie mamy powinność aktywniej domagać się od władz polskich organizowania corocznych pielgrzymek na każdy cmentarz katyński, by póki my jeszcze żyjemy, wypracowane rytuały pamięci o spoczywających tam bohaterach narodowych były przez rodziny pielęgnowane. Bo jak nie my, to kto? Mimo potworności współczesnego świata, Rodziny Katyńskie nie mogą tracić nadziei i wiary w sens swojego działania i konieczności liczniejszego pielgrzymowania na nekropolie katyńskie.
Kazimiera Grażyna Lange, przewodnicząca Rady Federacji Rodzin Katyńskich
Rodzina Katyńska w Łodzi
Pierwodruk: „Rodowód Rodzin Katyńskich. Biuletyn Federacji Rodzin Katyńskich” 2018, numer tematyczny: Katyńskie upamiętnienia