Fragment list Edmunda Nowakowskiego do żony
Przedstawiam moje refleksje, odczucia z pobytu w dniu 9 czerwca 2018 roku na cmentarzu wojennym w Charkowie.
Nazywam się Tadeusz Nowakowski, urodzony 28 października 1938 roku jako syn Edmunda Jana Nowakowskiego, porucznika rezerwy, który w 1939 roku dostał się na froncie wschodnim do niewoli sowieckiej i przebywał w obozie jenieckim w Starobielsku. O tym, że mój Ojciec przebywał w tym obozie, moja Matka dowiedziała się po otrzymaniu od niego kartki pocztowej z insygniami ZSRR. Korespondencja ta została wysłana w dniu 29 listopada 1939 roku, a dotarła do mojej Matki 29 grudnia 1939 (kartka ta w oryginale jest w moim posiadaniu). Była to jedyna wiadomość od Ojca, jaka do końca wojny do Matki dotarła.
Po wojnie Matka rozpoczęła poszukiwania Ojca przez szwajcarski i szwedzki Czerwony Krzyż. Nadchodziły odpowiedzi, że taki na listach poległych nie figuruje. Tak więc ostatnia wiadomość, jaką Ojciec o sobie dał, to dzień 29 listopada 1939 roku, z obozu w Starobielsku. Po czym ślad po nim zaginął. Na tej podstawie Sąd Grodzki w Ostrowie Wielkopolskim uznał go za zmarłego i oznaczył chwilę jego śmierci na dzień 9 maja 1947 roku.
Uzasadniając moje odczucia podczas pierwszego pobytu na cmentarzu w Charkowie, muszę przybliżyć sylwetkę mojego Ojca, jego aktywność społeczną i wielki patriotyzm.
Urodził się 13 października 1901 w Berlinie; w Ostrowie Wielkopolskim uczęszczał do Królewskiego Gimnazjum Katolickiego. Jako gimnazjalista brał czynny udział w Powstaniu Wielkopolskim, w wojnie bolszewickiej 1920; służbę wojskową pełnił nieprzerwanie od stycznia 1918 do 27 września 1921 roku.
Już jako wysoki urzędnik Magistratu 3 maja 1939 roku na rynku w Ostrowie wygłosił patriotyczne przemówienie, wręczając w imieniu Zarządu Miasta karabin maszynowy miejscowej jednostce wojskowej. Brał czynny udział w różnych organizacjach społecznych miasta Ostrowa, był współzałożycielem Ostrowskiego Klubu Sportowego i jego honorowym prezesem. Należy nadmienić, że Ostrów Wielkopolski był wtedy miastem przyfrontowym, leżącym około 25 kilometrów od granicy z Niemcami; działała tu aktywnie mniejszość niemiecka.
Jako członek Związku Oficerów Rezerwy Ojciec wiedział, że wojna jest nieunikniona, dlatego wysłał Mamę wraz ze mną do dalekich krewnych pod Siedlce. Sam zmobilizowany stacjonował w Komendzie Garnizonu w Kielcach. W tym czasie z Kielc napisał dwa krótkie listy, w tym jeden z 1 września 1939, w którym dobitnie wyraża swój patriotyzm. Tak pisał: „W tym czasie okaż się silną, bo jesteś matką i Polką, która w moje miejsce ma syna do wychowania dla ojczyzny”. Trzeci i ostatni list nadszedł – jak już wspomniałem – z obozu w Starobielsku.
Moje refleksje podczas pobytu w Charkowie… Modliłem się, byłem wzruszony, zapaliłem znicz z biało-czerwonymi szarfami. Rozważałem, czy tu, w tych zbiorowych mogiłach, rzeczywiście leżą prochy mojego Ojca? Przecież takich bardzo niepokornych, niepoddających się patriotów, którzy mają zły wpływ na uwięzionych, Rosjanie rozstrzeliwali jeszcze przed terminem decyzji o likwidacji obozu. Z Ostrowa w tym obozie było kilku oficerów, których Ojciec znał. Pisali listy do rodzin jeszcze w kwietniu 1940 roku, o czym Matka mi mówiła. A Ojciec, który nas kochał, nie napisał już nic. Zastanawiające?
Na koniec: organizacja wyjazdu perfekcyjna, tak pod względem merytorycznym, jak i czasowym. Wygłoszona homilia, jak i wystąpienia Wicepremiera i Pani Prezes wzruszające.
Cmentarz wojenny bardzo dobrze utrzymany.
Dziękuję Rodzinie Katyńskiej z Kalisza za umożliwienie mi wzięcia udziału w tym podniosłym w moim życiu wydarzeniu. Pozostanie na zawsze w mojej pamięci.
Płock, 18 lipca 2018
Tadeusz Nowakowski, Rodzina Katyńska w Kaliszu
Pierwodruk: „Rodowód Rodzin Katyńskich. Biuletyn Federacji Rodzin Katyńskich” 2018, numer tematyczny: Katyńskie upamiętnienia
